Elżbieta Dzierżanowska: "Spoczął na mnie ogromny ciężar i nie wiem, czy będę go w stanie godnie dźwigać" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 14.12.2013

„Spoczął na mnie ogromny ciężar i nie wiem, czy będę go w stanie godnie dźwigać”

Dziś  słów kilka o  Elżbiecie Dzierżanowskiej, autorce blogu „”. Na jednej z warszawskich uczelni ukończyła studia licencjackie o specjalności andragogika i doradztwo zawodowe. W tej chwili  jest studentką czwartego roku dziennikarstwa. Pisze, bo: „pisanie jest dla niej  pasją i sposobem na oswajanie rzeczywistości”.

Tomasz Rudnicki: Przeglądając w internecie różne blogi, natknąłem się przez przypadek na pani dziennik. W miarę jego czytania dochodziłem do wniosku, że stanowi on wśród przeglądanych przeze mnie perełkę. I pomyślałem, że warto by było poznać osobę, która stworzyła to dzieło. Dlatego nie ukrywam, że bardzo chciałem panią poznać i przeprowadzić wywiad. Czy lubi pani zainteresowanie ze strony dziennikarzy?
Elżbieta Dzierżanowska: Nie za bardzo. Ponieważ, nie lubię za dużo mówić o sobie.

TR: Tym bardziej dziękuje  pani za zgodę na udzielenie wywiadu.
ED: Cała przyjemność po mojej stronie.

TR: Czy pisanie to jedyna pasja w pani życiu?
ED: Nie, moją pierwszą pasją była szeroko pojęta  muzyka, a przede wszystkim  śpiewanie.

TR: Jaki był ulubiony  repertuar?
ED: Wykonywałam przede wszystkim  poezje śpiewaną . Moimi ulubionymi artystami  są: Michał Bajor, Jacek Kaczmarski i Edyta Gepert.

TR: A  jak zaczęła się pani przygoda z blogiem ?
ED: Kiedy zaczynałam tworzyć bloga myślałam, że będę to robić przede wszystkim dla siebie. W miarę upływu czasu okazało się, że problemy, o których piszę są charakterystyczne dla określonej grupy ludzi.

Elżbieta Dzierżanowska

TR: Jakie problemy ma pani na myśli? I Jaką grupę ludzi?
ED: Myślę przede wszystkim o odrzuceniu społecznym i braku akceptacji wszelkiego rodzaju odmienności, np. chorób psychicznych czy niepełnosprawności fizycznej. A więc myślę o ludziach dotkniętych szeroko rozumianym pojęciem niepełnosprawności.

TR: Czy ma pani świadomość, że jest ambasadorką tego typu osób?
ED: Tak, choć wolałabym jej nie mieć. Wiem, że spoczął na mnie ogromny ciężar i szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy będę go w stanie godnie dźwigać. Prowadząc tego bloga chciałam przede wszystkim pokazać, że normalność jest pojęciem względnym. I dla każdego z nas oznacza co innego.

TR: Proszę podać konkretny przykład.
ED: Dla dziecka niepełnosprawnego, które od urodzenia używa respiratora i jest od niego w 100% zależne – taka właśnie perspektywa jest normalna. Nigdy nie będzie tęsknił za ruchem fizycznym, bo nie zdążył go poznać.

TR: Dziennik prowadzony przez panią przyjął w ostatnim czasie specyficzną formę. Myślę tu o listach do Boga. Co skłoniło Panią do zastosowania takiej właśnie formy wypowiedzi?
ED: Bardzo dużo osób niepełnosprawnych, czy zaburzonych psychicznie jest zbuntowanych przeciw Bogu. Wydaje im się, że ponoszą niezasłużoną karę. Szukają odpowiedzi na pytania, na które ich nie ma. Przynajmniej tu na Ziemi. Przez taką formę chciałam pokazać tym osobom, że zamiast kłócić i spierać się z Bogiem, można prowadzić z nim dialog, a nawet zwierzać się, tak jak przyjacielowi.

TR: Opisuje tam również pani swoje życiowe problemy związane głównie z okresem dorastania. Ma pani jakiś pomysł, co należy zrobić by tego typu historii było mniej?
ED:
Kiedy rodzi się dziecko niepełnosprawne, dla każdej rodziny jest to szok. W psychologii czy pedagogice mówi się nawet o fazach przystosowania do sytuacji. Problem tkwi w tym, że w naszym kraju nie ma odpowiedniego systemu wsparcia dla takich rodzin. Nie mam tu na myśli tylko dzieci małych, zaraz po urodzeniu, ale przede wszystkim młodzież, która nie radzi sobie z bagażem niepełnosprawności.

TR: Co by pani zmieniła w obecnym systemie?
ED: Przede wszystkim wprowadziłabym możliwość psychoterapii dla dzieci w wieku dojrzewania. Właśnie wtedy rozgrywają się w ich głowach najważniejsze dylematy. Rodzic, który opiekuje się dzieckiem 24 godziny na dobę jest zmęczony tą sytuacją, nie mając często ani chwili dla siebie. Dziecko czy też nastolatek wiedząc o tym doskonale, próbuje samo rozwiązać problemy, szukając pomocy gdzie indziej. Nie zawsze jest to dobre i skuteczne. Dlatego niezbędna jest pomoc specjalistów – pedagogów, psychologów, psychoterapeutów. Niestety, pojawia się tu następny problem, praca z osobami niepełnosprawnymi z normą intelektualną wymaga specyficznego podejścia i odpowiedniego przygotowania. Takich osób jest bardzo mało. Nie zaspakajają oni potrzeb całej populacji osób niepełnosprawnych.

TR: W jakim momencie swojego życia zrozumiała pani, że prowadzenie tego typu działalności jest dla pani czymś w rodzaju powołania?
ED: Jak już wspomniałam, na początku wszystko rozegrało się w bardzo dużym odstępie czasowym. Kiedy zaczęłam pisać, miałam 17 lat. Wyrażanie myśli w ten sposób było dla mnie formą autoterapii. Dziś rozumiem, że nieświadomie stałam się autorytetem i wzorem do naśladowania dla wielu osób niepełnosprawnych.

TR: Zadziwiała mnie jeszcze jedna rzecz w pani blogu. Jest to jeden z nielicznych blogów, na którym nie ma ani słowa o numerze konta, na które należy kierować wpłaty z 1% podatku, oczywiście pani konta w jakiejś Fundacji.
ED:
Nie posiadam konta w żadnej fundacji, ponieważ nie popieram takiego rodzaju inicjatyw. Rozumiem, że dla niektórych rodzin taka forma wsparcia jest konieczna, ja nigdy nie miałam tak dużego problemu z uzyskaniem pieniędzy na rehabilitację czy na dodatkowy sprzęt. Mam świadomość, że to wielkie szczęście. W zamian za to chciałabym pomagać innym osobom w zbieraniu funduszy.

TR: Ponieważ pani blog cieszy się ogromną popularnością, czy myślała pani o wzięciu udziału w konkursie na najlepszy blog roku?
ED:
Kiedyś tak, w tej chwili jednak nie biorę udziału w takich przedsięwzięciach, ponieważ zasady konkursu nie są dostosowane do osób z niepełnosprawnością. Żeby oddać głos trzeba wysłać SMS, co dla wielu osób z mojego środowiska jest niewykonalne. Wobec tego moje szanse maleją z smsa na sms. Zresztą nie o wygrywanie konkursów chodzi w mojej działalności. Ważne, że treści, które piszę trafiają do ludzi. I często stanowią dla impuls, by zmienić swoje podejście do wielu spraw.

TR: Dziękując za rozmowę , życzę pani wielu czytelników i satysfakcji z prowadzenia bloga.

Elżbieta Dzierżanowska prowadzi blog pod adresem: http://krysztalowa-szyba.blogspot.com

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 9.9/10 (wszystkich: 14)
"Spoczął na mnie ogromny ciężar i nie wiem, czy będę go w stanie godnie dźwigać", 9.9 out of 10 based on 14 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Tomasz Rudnicki

-

absolwent polonistyki, poeta, wiceprezes Stowarzyszenia Niepełnosprawnych „Ożarowska”.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>