Szpiegowali na rzecz Rosji, zostali zatrzymani. Czy to sukces polskich służb kontrwywiadowczych? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 17.10.2014

Szpiegowali na rzecz Rosji, zostali zatrzymani. Czy to sukces polskich służb kontrwywiadowczych?

Media podały, że polskie „służby” zatrzymały dwie osoby podejrzewane o działalność szpiegowską na rzecz Rosji. Gdy usłyszałem komunikat w tej sprawie, zacząłem się zastanawiać: sukces czy porażka?

Z jednej strony: zatrzymano dwóch szpiegów (sprzedawczyków?), którzy prawdopodobnie już żadnej tajnej wiadomości obcym nie przekażą. Za swą dotychczasową działalność być może odpowiedzą przed sądem, a może posłużą jako ci, których będzie można wykorzystać np. do wymiany za naszych, schwytanych w obcych krajach. Okazało się, że nasze pracują, nawet skutecznie. A więc – sukces.

Z drugiej strony: mam wrażenie, że najlepiej jest, gdy o pracy służby kontrwywiadu dowiadują się tylko osoby do otrzymywania takich informacji upoważnione. I nikt poza nimi! A już zwłaszcza media. Istnieje ponoć w świecie służb powiedzenie, że aresztowanie szpiega jest największą klęską służb aresztujących. Bo trzeba było przewerbować, bo teraz aresztowany zostanie zastąpiony kimś, kogo trzeba będzie dopiero ustalić. A więc – porażka.

Myślę, że dysponując tylko wiadomościami „wypuszczonymi” do opinii publicznej nie należy zabierać w tej sprawie głosu. Czy akcja będzie sukcesem, czy porażką, tak naprawdę wiedzieli będą (niekiedy dopiero w dalekiej przyszłości) tylko nieliczni. Jeżeli w ogóle ktokolwiek będzie wiedział. I niech tak pozostanie.

Ale niejako przy okazji medialnej aktywizacji naszych służb przypomniała mi się inna, ważna sprawa. Co tam słychać w sprawie niezwykle groźnego terrorysty, który najpierw chciał wysadzić w powietrze polski Sejm, później podejrzewany był o próbę zabójstwa kogoś z rodziny, a na pewno od dłuższego czasu już jest zatrzymany. Tak, tak, mówię o Brunonie K. (jak kwiecień). Ponoć już zaczął się jego proces. I co? Medialna wrzawa powoli cichnie, człowiek nadal siedzi.

Ponoć „agenci służb tak głęboko przeniknęli do jego organizacji, że stali się jedynymi jej uczestnikami”. Fajne. Tylko czy my aby nie mamy ważniejszych spraw do załatwienia? No i zawsze pozostaje słodka niepewność. A jeśli z „ruskimi” szpiegami było podobnie?


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>