Opublikowano: 7.11.2016

Historyczny „sukces” Legii…

Opadły już emocje związane z meczem Legii ze słynnym Realem z Madrytu. Od tego meczu, rozegranego przy pustych trybunach, minęło już kilka dni. Można by się więc spodziewać, że komentarze będą bardziej wyważone niż te wyrażane tuż po ostatnim gwizdku sędziego.

Stadion piłkarski

Nadzieje na to okazują się płonne. W związku z czym podzielę się moimi refleksjami. Pewnie narażę się trochę co bardziej zagorzałym kibicom drużyny z Warszawy. Zacznę od tego, że w żaden sposób nie zamierzam deprecjonować sukcesu, jakim niewątpliwie jest remis z jedną z najlepszych drużyn klubowych ostatnich lat. Owe 3:3 można zapisać w historii klubu niewątpliwie po stronie sukcesów.

Ale już nazywanie tego remisu „historycznym sukcesem” (a tak to przedstawiali bardzo ważni przedstawiciele i samego klubu z Łazienkowskiej, i niektórzy dziennikarze) uważam za przesadę. Chyba, że uznamy, iż polskich piłkarzy (żeby nie było niedomówień – mam na myśli drużyny klubowe) nie stać ani dziś, ani w realnej przyszłości na dorównanie poziomem do już nawet nie najlepszych, ale średnich europejskich drużyn. Jeśli tak jest, to, śmiem twierdzić, że coś z naszą piłką nożną nie jest w porządku.

Czyżby ekstraklasa piłkarska, jako i owa Polska ze słów pewnego teoretyka państwowości, była tylko tworem teoretycznym? Jeśli tak, to może powinien przyjrzeć się temu pan . To człowiek przytomny, dość konsekwentny, wiele potrafi (nie tylko z piłką) i niewątpliwie zna mechanizmy i zależności, o których przeciętny Kowalski nie ma i nie będzie miał pojęcia. Reprezentacja stanęła już nieco na nogach (ale nie przesadzajmy, jeszcze przed nią wiele do zrobienia). Może czas zabrać się za kluby.

Bo to one w pierwszym rzędzie są kuźnią kadry narodowej. Jeszcze zabawniej w moich uszach zabrzmiały słowa o taktyce na ten „wielki mecz Legii”. I znowu: jeśli trener przed meczem powiedział, że: „gramy delikatnie do przerwy, byle nie dać sobie strzelić więcej niż jednej, dwóch bramek. W drugiej połowie rozpoczynamy bardziej agresywnie, oni nie będą w stanie przestawić się na taką, poważną grę, Wtedy może udać się nam strzelić jednego, dwa gole i wynik będzie w miarę korzystny”. Jeśli takie mniej więcej słowa padły, to przyznaję, był w nich błysk trenerskiego geniuszu. Ale cały przebieg meczu wskazuje raczej na to, że Real zlekceważył Legię i zamierzał zdecydowanie zbyt małym wysiłkiem zdobyć kolejne punkty. Powyższe świadczy nie tyle dobrze o Legii ile nie najlepiej o profesjonalistach z Hiszpanii.

O ile mogę zrozumieć, że chcieli się oszczędzać, (albo raczej – nie narażać na poważniejsze kontuzje) to trudno mi zrozumieć, że nie wyczuli intencji piłkarzy warszawskich i przez pierwsze dziesięć, dwadzieścia minut drugiej połowy nieco nie „przycisnęli”. Że mogli, chyba nie ulega wątpliwości.

Co do Legii. Jak już pisałem: doceniam sukces. Ale historyczne sukcesy klub ten odnosił gdzieś na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. To wówczas w rozgrywkach pucharowych potrafił grać jak równy z równym z takimi klubami jak Atletico Madryt, czy Feyenoord Rotterdam. Wprawdzie nigdy nie był faworytem rozgrywek, ale zawsze mógł okazać się ich „czarnym koniem”.

Dziś z tamtej Legii pozostało naprawdę niewiele. Piłkarze tego (ale nie tylko tego) klubu starają się naśladować najlepszych piłkarzy świata. Szkoda tylko, że robią to w zakresie fryzur, tatuaży czy ewentualnie boiskowych gestów, nawet tych mało sportowych. O wiele bardziej potrzebne jest naśladownictwo w zakresie zwykłego piłkarskiego rzemiosła. Tych potrzeb nie zmienią niestety nawet najbardziej buńczuczne komentarze.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 6.0/10 (wszystkich: 1)
Historyczny „sukces” Legii..., 6.0 out of 10 based on 1 rating
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista. | Więcej o autorze...

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. Jacek S. napisał(a):

    Racja !

    Taki remis, mimo wszystko, to sukces.

    A ze historycznych sukcesow nasz kraj potrzebuje jak np kania dzdzu, to i kazdy prawie sie pod takowy podciaga haha…
    Z tym ze sukcesy reprezentacji ostatnio bywaly zwykle histeryczne, niestety !

    A zdziczalych kiboli, czy to naszych czy ruskich, pozamykac wreszcie w pace na lata, bo tacy „ludzie” to zakala spoleczenstwa.
    Kiedy ktos sie wezmie ostro za ta holote ???

    Pozdrawiam,

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +1 (oddano 1 głos)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>