Prymus. O językowych przypadkach - raz jeszcze | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 30.06.2014

Prymus. O językowych przypadkach – raz jeszcze

Czytając ostatnią Politykę natknąłem się na krótką notkę, w której autor zacytował jakiś fragment artykułu zamieszczonego w ”Wysokich obcasach”. Przytoczony fragment zwrócił moją uwagę głównie z powodu pomyłki (błędu), który tam się znalazł. Pomyłka ta (ten błąd) wywołał pewną refleksję, którą chcę podzielić się z Czytelnikami.

Prymus. O językowych przypadkach - raz jeszcze

Wg Polityki cytowany zapis w „Wysokich obcasach” brzmi następująco: „…mają się za buntowników, a ja sądzę, że to grzeczne dzieci transformacji – , lizusy, konformiści. Dorastali w kraju, w którym czczono…”.

Jak się zapewne, drodzy Czytelnicy, zorientowaliście, moją uwagę przykuł rzeczownik wyrażony w liczbie mnogiej, „prymusy”. Cóż w nim jest takiego dziwnego? Ano to, że jeśli autorka ma na myśli najlepszych w jakiejś grupie, a to wynika z tzw. „kontekstu”, powinna napisać . Nie rymowałoby się może tak ślicznie, ale byłoby zapewne bliższe językowym ideałom.

„Prymusi”, liczba mnoga rzeczownika , w odmianie podobni są do „prymasów”, będących liczbą mnogą słowa „prymas”. Myślę, że niewielu tylko napisałoby w liczbie mnogiej „prymasy”. Ale pomyłki, rzecz ludzka. Wspomniana refleksja nad słowem „” przypomniała mi, że określenie to dotyczyć może także palnika (pamiętam o naftowych i gazowych) do gotowania. Dziś już „prymusy” są rzadko używane. Każdy chętniej korzysta z „kuchenek” lub właśnie „palników”. Ale pokolenie moich rodziców, a zwłaszcza dziadków, powszechnie używało „prymusów”. Tak więc dla palników zwanych prymusami, mianownik liczby mnogiej brzmi właśnie „prymusy”, o czym warto pamiętać.

Przykład przytaczam nie po to, żeby wymądrzać się. Proszę traktować go raczej jako językową ciekawostkę. Coraz mniej takich spotykam w wypowiedziach (wykładach) językoznawców. A szkoda. Może podobne refleksje językowe, publikowane w czytanych powszechnie mediach, przyczyniłyby się do zwiększenia zainteresowania, zwłaszcza młodych ludzi, językiem ojczystym. Z pożytkiem i dla wspomnianych, „zwłaszcza młodych” ludzi, i dla kultury języka, o której dowiedzieć się czegoś możemy np. z podsłuchanych rozmów naszej „elity” politycznej. (Cudzysłów nie jest przypadkowy).


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. Joanna pisze:

    Jestem pod wrażeniem Pana artykułu. Podoba mi się troska o język ojczysty, jestem polonistką i wiem, jaki dziś mamy język polski. Pomyślałam tylko, że forma prymusy może jest to tzw. licentia poetica autorki. Pisząc prymusy z końcówką -y autorka oddaje w ten sposób ekspresywno-ironiczny charakter, zwłaszcza w zestawieniu z lizusy i konformiści. Oznacza to, że są to osoby dążące za wszelką cenę do zdobycia najlepszych wyników…

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika