Sakartwelo znaczy Gruzja. Trochę o książce Macieja Jastrzębskiego "Klątwa gruzińskiego tortu" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 22.11.2014

Sakartwelo znaczy Gruzja. Trochę o książce Macieja Jastrzębskiego „Klątwa gruzińskiego tortu”

Mimo podobieństw i wzajemnej sympatii Polacy wiedzą o Gruzji niewiele- pisze w książce reporterskiej „”. Swoją publikacją przybliża historię, kulturę i tradycję tego położonego u stóp Kaukazu państwa oraz jego mieszkańców.

spotkanie-z-JastrzebskimByłem w Gruzji zaledwie kilka dni i już zdążyłem się zakochać: w ludziach, w krajobrazach, w smaku mięsa pieczonego na ogniu i w aromacie wina. W szorstkiej mowie gospodarzy tej krainy i w ich czystym, donośnym śpiewie- tak Maciej Jastrzębski opisuje swoje wrażenia z pierwszego pobytu w Gruzji w 2008r. Od tego czasu podróżował tam jako specjalny wysłannik Polskiego Radia.

„Klątwa gruzińskiego tortu” jest zapisem jego dziennikarskich doświadczeń, zawartych znajomości, a także wiedzy zdobytej na temat Gruzji z opracowań historycznych. Książka reporterska Macieja Jastrzębskiego to przede wszystkim opowieść o Gruzinach przedstawionych zarówno zbiorowo, jak i jednostkowo. Poznajemy ich codzienność podczas wojny, wydarzeń politycznych, a także świąt i uroczystości rodzinnych. Jednak znacznie ważniejsze są dla reportera pojedyncze osoby, napotkane w trakcie pobytu w Gruzji. Główną postacią jest taksówkarz Dżaba, który szybko z osobistego szofera Macieja Jastrzębskiego zamienia się w jego przewodnika po kraju, przyjaciela i anioła stróża. To jemu reporter zawdzięcza spotkania z wieloma Gruzinami, których historie znajdujemy w reportażu. Opowieści o mieszkańcach Gruzji wywołują różnorodne emocje od niepokoju przez wzruszenie, aż po zaciekawienie czy rozbawienie. Trzymają w napięciu tak jak wtedy, gdy czytamy o kuzynce Dżaby, która musiała uciekać z owładniętej wojną Abchazji. Wzruszają opisy dzieci ze szkoły polonijnej, wykrzykujących na ulicach miasta wiersz „Kto ty jesteś Polak mały”. Intrygują pojedyncze życiorysy, jak choćby historia Aleksandra, flecisty grywającego w jednym z tbiliskich tuneli. Zdarza się, że Jastrzębski w celu podsycenia ciekawości czytelnika, urywa opowiadanie, aby powrócić do niego nieco później. Szczególne zainteresowanie wzbudza tajemnicza Nino, kobieta o fiołkowych oczach, dawna przyjaciółka Dżaby. Jej postać przewija się co jakiś czas w prezentowanych zdarzeniach, nieustannie domagając się wyjaśnienia.

Autor opisuje historie swoich bohaterów w sposób obrazowy i sfabularyzowany, co sprawia, że te fragmenty jego książki czyta się jak wciągającą powieść. Mocną stroną Jastrzębskiego są barwne, bogate w środki stylistyczne opisy. Choć niejednokrotnie charakteryzują się nadmierną szczegółowością, nie wnosząc istotnych elementów do prezentowanego obrazu Gruzji. Reporter przejawia przywiązanie do detali przede wszystkim w charakteryzowaniu działań. Zaletę stanowi natomiast bogactwo epitetów, określających m. in piękno gruzińskiej przyrody czy konkretne rzeczy, takie jak aromat kawy lub smak pieczonego mięsa. Pojawiają się też fragmenty piosenek, m. in. znany utwór Filipinek „Batumi”. Jastrzębski angażuje zatem wszystkie zmysły czytelnika. Poetycki styl reportera zapowiada zresztą już pierwsze zdanie książki: nocą z lotu ptaka Tbilisi wygląda jak świetlisty wąż. Z kwiecistością opisów kontrastują dialogi, które nierzadko zawierają kolokwializmy, a przede wszystkim oddają potoczystość języka mówionego, co obrazuje chociażby wypowiedź Soso: Środek nocy, śpię, a tu dzwoni telefon. W słuchawce głos tego draba. Powiedział mi, że właśnie podpalają mój dom, a ponieważ mnie lubi, daje mi czas na ucieczkę. Choć zdarza się, że niektóre z wypowiedzi sprawiają wrażenie nienaturalnych i zbyt uładzonych. Zbeletryzowana forma reportażu, chociaż przyjemna w czytaniu niesie za sobą pewne zagrożenie, mianowicie daje wrażenie fikcyjności, a to właściwość, której reporter powinien się wystrzegać.

Indywidualne historie bohaterów stanowią trzon reportażu i często stają się punktem wyjścia dla opisania ogólnych zjawisk politycznych, historycznych, kulturowych. Dobrą stroną książki jest wieloaspektowość i kompleksowość przekazywanych treści. Niesie to też za sobą różnorodność gatunkową i stylową, co sprawia, że „Klątwa gruzińskiego tortu”, choć uznawana za książkę reporterską nie daje się tak jednoznacznie sklasyfikować. Obok bliskich powieściom fabularnym opisom i dialogom, znajdujemy też gatunki stricte dziennikarskie, na przykład fragmenty wywiadów.

Maciej Jastrzębski dużą część reportażu poświęca historii Gruzji od jej początków, aż po czasy współczesne. Dzięki temu dowiadujemy się na przykład, że ten niewielki kraj u stóp Kaukazu na wiele lat przed Polską przyjął religię chrześcijańską. Poznajemy też ciekawą postać Dawida Budowniczego, średniowiecznego władcy, odpowiedzialnego za zjednoczenie państwa. Fakt, że autor rozbija wiedzę historyczną na konkretne zagadnienia i przeplata z innymi wątkami sprawia, że czytelnik nie czuje się znudzony. Niekiedy dla uatrakcyjnienia opowieści, niektóre informacje wkłada w usta swoich bohaterów, szczególnie historyka Soso. Znacznie częściej odwołuje się do opracowań historycznych, z których zaczerpnął największą wiedzę na temat Gruzji.

Jastrzębski ujawnia swój dziennikarski zmysł, przytaczając informacje na temat sytuacji politycznej państwa. Zawód reportera i czas, w jakim przebywał w Gruzji uzasadnia szczególny nacisk na tę tematykę. Bywał wysyłany do tego kraju z okazji wyborów parlamentarnych, prezydenckich oraz w czasie wojny rosyjsko- gruzińskiej i konfliktów osetyjskich. Wiedzę z zakresu polityki wzbogaca fragmentami wywiadów czy wycinkami z prasy. Przytacza też zasłyszane rozmowy, ukazuje wielość poglądów na sytuację w państwie. Jednocześnie ujawnia kulisy swojego zawodu, opowiada anegdoty czy wspomina niebezpieczne sytuacje. Jastrzębskiemu nie zawsze udaje się uchronić od dłużyzn i nieco nudzących fragmentów dotyczących polityki.

Autorowi trudno zachować równowagę pomiędzy poruszanymi wątkami, w efekcie czego nadmiernie zagłębia się w historię i politykę, a zbyt powierzchownie traktuje wątek kultury i tradycji mieszkańców Gruzji. Opis gruzińskiej obyczajowości, choć obecny w reportażu literackim, pozostawia poczucie niedosytu, potrzebę głębszego poznania codziennych zwyczajów i rytuałów Gruzinów. Wśród nich nie brakuje relacji z typowej supry, czyli uczty i przytoczenia ważnego jej elementu – toastów. Autor pisze też o gruzińskiej kuchni, wspominając zarówno przyjemne dla podniebienia dania jak i te o mniej zachęcającym wyglądzie. W menu stworzonym na podstawie reportażu nie zabrakłoby także wina i słynnej herbaty. Autor choć miał okazję rozsmakować się w tym ostatnim napoju, to z żalem przyznaje, że nie udało mu się zobaczyć znanych z piosenki Filipinek „herbacianych pól Batumi”.

Zdarzenia z życia codziennego bohaterów reportażu stają się przyczyną wyciągnięcia wniosków na temat ich narodowych cech charakteru, takich jak honorowość, zdolność opowiadania czy traktowane z przymrużeniem oka przekonanie o umiejętności wyhodowania najlepszych owoców. Autor nawet jeśli ironizuje z przywar Gruzinów, czyni to z pełną do nich sympatią. Jastrzębski daje do zrozumienia, że przyjazne uczucia wobec mieszkańców Gruzji cechują większość Polaków i z jeszcze większą siłą są odwzajemniane. Mimo że przytacza kilka podobieństw łączących oba narody, jak podobne dzieje historyczne czy wsparcie polityczne ze strony polskich polityków, to nie zagłębia się w odkrywanie źródeł, bo jak twierdzi nie ma większego sensu poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, za co my lubimy ich, a oni nas, ponieważ takowej odpowiedzi nie znajdziemy. Czyż nie wystarczy, że Gruzini po prostu nas lubią, szanują, a nawet podziwiają?

Gościnność i przyjazne nastawienie Gruzinów uwidacznia się w wielu opisywanych przez Jastrzębskiego historiach. Jego książka daje odpowiedź nie tylko na to dlaczego warto tę przyjaźń odwzajemnić, ale także z jakich powodów należałoby zgłębić wiedzę na temat Gruzji. „Klątwa gruzińskiego tortu” stanowi ku temu doskonałe narzędzie. Przeznaczona jest zarówno dla tych, którym jest już znane, jak i dla tych, którzy ten kraj dopiero pragną odkryć. Interesujące opowieści, przystępnie podana wiedza historyczna i polityczna, ciekawostki kulturowe sprawiają, że tę książkę się chłonie i przymyka oko na sporadyczne dłużyzny czy stylistyczne potknięcia. I tak jak autor czuje, że stała się dla niego obiektem tęsknoty i pożądania, do którego nieustannie chce wracać, tak zapewne niejeden z nas zapragnie powrócić do książki, aby ponownie odbyć na jej kartach podróż do leżącego u stóp Kaukazu kraju.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- pasjonatka literatury i sztuki, miłośniczka kultury francuskiej.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>