Będzie rosyjskie embargo na polskie mięso. Czy nasz rząd ma na to jakiś sposób? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 3.04.2014

Będzie rosyjskie embargo na polskie mięso. Czy nasz rząd ma na to jakiś sposób?

Rosja zapowiedziała nałożenie na Polskę embarga na dostawy wieprzowiny. Po tym jak nasz rząd starał się pokazać światu, że jest liderem przemian na Ukrainie – można się było tego spodziewać. Najważniejsze pytanie brzmi teraz – co premier Tusk i minister Sikorski zaproponują polskim przedsiębiorcom, a przede wszystkim polskim pracownikom z branży mięsnej, których embargo dotknie bezpośrednio?

Będzie rosyjskie embargo na polskie mięso. Czy nasz rząd ma na to jakiś sposób?

Czy rząd premiera Tuska ma dla nich w ogóle jakąkolwiek realną propozycję? A może powie po prostu tak: „My-rząd wykorzystując Ukrainę zrobiliśmy sobie reklamę w Europie, a wy-przedsiębiorcy mięsni radźcie sobie sami”?

Od początku przemian na Ukrainie, ku zaskoczeniu wielu, to właśnie polski rząd wyjątkowo intensywnie starał się pokazać światu, że jest po stronie Ukraińców, że chce demokratycznych zmian na Ukrainie i że robi wszystko, aby przebiegły on w sposób sprawny. W warstwie symbolicznej jest to gest pewnie godny pochwały. Niestety tylko w warstwie symbolicznej, bo realnie może to oznaczać dla nas duże kłopoty.

Warto zaznaczyć, że od bardzo dawna symbole nie maja większego znaczenia w relacjach międzynarodowych. Wykorzystuje się je m.in. w dyplomacji, ale tylko jako dodatkowe narzędzia wspomagające prowadzenie realnej polityki.

Obecnie znaczenie mają przede wszystkim interesy – umowy handlowe, relacje gospodarcze, inwestycje, wymiana myśli, koncepcji, technologii. Stając niejako na czele ukraińskiej rewolucji, przedstawiciele polskich władz albo o tym zapomnieli, albo po prostu nie wiedzieli.

Premier wraz z ministrem Sikorskim niewątpliwie próbowali stać się europejskimi symbolami przemian na Ukrainie. A jakie nasz kraj, a dokładniej polscy obywatele mają z tego korzyści? Poza zwiększeniem rozpoznawalności, czyli wizerunkowego znaczenia obu tych dżentelmenów na brukselskich korytarzach, Polska na konflikcie ukraińskim póki co nie zyskała nic konkretnego, za to już wkrótce najprawdopodobniej zacznie ponosić tego bardzo poważne konsekwencje.

Dziś to właśnie premier Tusk powinien publicznie powiedzieć polskim przedsiębiorcom mięsnym, w jaki sposób zamierza zrekompensować straty wynikające z nałożonego przez Rosję embarga. Minister Sikorski od dawna powinien zabiegać o stworzenie alternatywnych rynków zbytu na polskie mięso – być może na Ukrainie, być może w krajach Unii Europejskiej. Czy nad tym pracował? Czy ma dziś w tym zakresie jakiekolwiek propozycje?

Jeśli nie ma, to może się okazać, że pozytywny wizerunek Tuska i Sikorskiego w Europie po raz kolejny będzie nasz kraj, a konkretniej Polaków, realnie bardzo dużo kosztował.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Michał Lange

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika