"Druga Japonia" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 24.01.2015

„Druga Japonia”

Kilkadziesiąt lat temu głośno było w polskich mediach o Japonii. Mówiono, że jest to kraj doskonale rozwiniętych technologii, pracowitych, rzetelnych ludzi. Którzy gotowi byli dla pracy poświęcić całe swoje życie. Dla Japończyka zmiana pracy była tragedią. Niemal taką samą tragedią było pójście na urlop dłuższy niż tygodniowy. I tylko jedna rzecz była w tym wszystkim dziwna. Stosunkowo dużo Japończyków kończyło śmiercią samobójczą.

Pruszcz_Gd_wypadek1

Odsetek samobójstw na 100 tys. mieszkańców był w Japonii chyba jeden z największych na świecie. O Polsce, mimo, że pracę staramy się szanować niemal jak Japończycy, trudno powiedzieć, że jest krajem rozwiniętym pod względem technologicznym. Pomijając różne elektroniczne gadżety, którymi zalał nas świat (tablety, smarfony, iphony, ipady itd. itp.) i sprzedaje je nam za niebotyczne pieniądze, w praktyce jesteśmy technologicznym zaściankiem, żeby nie powiedzieć Afryką.

Jakieś piętnaście lat temu w Polsce rocznie ginęło w wypadkach samochodowych nieco ponad pięć tysięcy mieszkańców. To dużo. To tak, jakby w ciągu roku pod kołami samochodów ginęli wszyscy mieszkańcy niewielkiego miasteczka. (Nieco większego niż np. Łeba). W tamtym okresie w Polsce rocznie miało miejsce ok. 3,5 tys. samobójstw. Przyznaję, że to także bardzo dużo. Od tego czasu znacząco zwiększyła się w kraju ilość samochodów. Wiele z nich to sprowadzane z zagranicy samochody o nie najlepszym stanie technicznym.

Jest też faktem, że wiele zrobiliśmy w tym okresie dla poprawienia bezpieczeństwa na drogach. I nie chodzi tu tylko o osławione fotoradary. Raczej mam na myśli przebudowę i modernizację dróg. Obecna ich budowa w wielu miejscach praktycznie uniemożliwia wykonywanie niebezpiecznych manewrów, pojawiło się mnóstwo „lewoskrętów”, pasów oddzielających samochody skręcające w prawo, wysepek, rond itp. To wszystko spowodowało, że mimo nadal kawaleryjskich zwyczajów Polaków za kierownicą, ilość śmiertelnych ofiar wypadków drogowych zmalała do ok. 3,5 tys. rocznie.

Z drugiej strony, mimo faktu, że w ostatnich latach ponad dwa miliony Polaków uciekły z kraju, że z roku na rok rośnie nasz dobrobyt, o czym możemy praktycznie codziennie usłyszeć w mediach, ilość samobójców wzrosła w Rzeczpospolitej do ponad 6 tysięcy. Mam wrażenie, że w tej, jakże smutnej dziedzinie, dogoniliśmy już Japonię. Tylko czy aby na pewno o takiej „drugiej Japonii” mówił w swoim czasie Lech Wałęsa.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>