Mariusz Muskat: Donos | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 13.12.2016

Mariusz Muskat: Donos

Tekst ten ma charakter prześmiewczy, lecz ostatni akapit jest niezwykle poważny. Jeśli ktoś znudzi się tym tasiemcem, proszę – niech jednak przeczyta ów akapit.

O czcigodni, arcy-wspaniali, niebotyczni demiurdzy naszego kosmicznie poprawnego statku  Europa, którą stara się znowu porwać legendarny, starodawny Byk przemieniony w potwornego Kaczora, choć tenże zaiste Byka nie przypomina, ponieważ chce ukryć swą prawdziwą naturę.

Bardzo słusznie stawiacie go w szeregu obok Putina, Hitlera, Erdogana pomijając przy tym Mussoliniego, bo ten Satrapa – okrutnik to małe piwko przy tyranie Kaczorze.

Trafnie określacie tego polskiego następcę Dżyngis Chana, ale zapewne nie znacie szczegółów jego paskudnych posunięć. Wiem, że opinia publiczna nie musi ich znać,  ale dla Waszej wiedzy poufnej informuję, bo może się to w ferworze gromienia wrogów demokracji przydać.

Najbardziej wyraziście będzie to przedstawić na tle światłych, europejskich i do szpiku kości demokratycznych rządów jakie panowały tutaj przez ostatnie 8 lat.

A więc owa czuła, dobrotliwa władza zwyciężyła w wyborach w 2007 roku pod jak najbardziej europejskim hasłem „dorżniemy watahy” a elektorat swego konkurenta nazwała „moherami” promując w ten sposób producentów polskiej wełny. Dodatkowo zmobilizowała młodzież poprzez nowoczesny system e-maili i sms-ów finansowany głównie przez dobrotliwą Fundację kraju, który jest heroldem dowodzącym Europą (czyli  Niemiec) a także przez honorowego Obywatela Warszawy Jerzego Owsiaka, który uszczknął trochę z tych 30 milionów, jakie  spodziewali się od niego Sikorski i Rostowski u „Sowy i Przyjaciół.”

W podzięce za ten dar Fundacji minister spraw zagranicznych RP Sikorski wykonał w Berlinie hołd pruski a rebours dając przykład lojalnej współpracy obu bratnich narodów w odpowiedniej hierarchii, rzecz jasna.

Tymczasem obecna władza o poziomie umysłowym Hucuła dorwała się do rządów, jakie nigdy jej się nie należały, poprzez obietnice populistyczne dla hołoty i co straszniejsze, rozdając jej po wygranej pieniądze, jakie się należały naszym do bólu obiektywnym mass mediom (innych na szczęście pod naszym światłym panowaniem nie było), naszym operatorom podatku VAT, naszym gospodarczym opiekunom z bogatych krajów, kupcom po umiarkowanej, rozsądnej cenie naszych niezbyt atrakcyjnych nieruchomości, np. ziemi (Polska-nieatrakcyjna panna bez posagu – jak powiadał pewien profesor bawarski) itd. itp.

Tyle razy nazywaliśmy ich donośnie ciemnogrodem, średniowieczem, osobami nadającymi się do szpitala wariatów na sali zamkniętej bez klamek – i wszystko bez skutku.

Nasza demokratyczna, uprzednia władza, spotykała z oporem rozmaitej chuliganerii. Do zaprawionych w siłowej walce z węglem górników trzeba było oczywiście strzelać i to z odległości nie większej niż 15 m,  bo było ciemno a  nasi mundurowi nie mieli noktowizorów. Strzały okazały się celne i kilkunastu chuliganów odwieziono do szpitala, zaś niektórzy zostali tam na dłużej, jako że byli precyzyjnie ranieni w szyje. Zamieszki opanowano przy minimum ofiar.

Kiedy Ministrem Spraw Wewnętrznych został obecny największy Cieć (sorry Cień) kulturalna nad wyraz policja zrobiła mu uprzejmy prezent w postaci aresztowania jednym małym palcem lewej ręki wszystkich osób dowolnej płci, wieku i wykształcenia (700) zmierzających na jakiś mecz. Rozwieziono ich po komisariatach, sadzano na krzesłach, ale odwróconych (dla młodych to żaden problem tak siedzieć) i tak długo przesłuchiwano aż wśród tej 700-tki odnaleziono widelec, którym ta zgraja miała uderzyć na policję. Oczywiście w tej sytuacji wszyscy postawieni zostali przed sądem i otrzymali należne wyroki.

Ponieważ jednak władza była bardzo demokratyczna, więc zezwolono łaskawie tym chuliganom na postawienie pomnika owego widelca i co roku to chamstwo tam się zbiera w rocznicę należytego złapania ich na gorącym uczynku. Nie koniec na tym – nasze jeszcze jak najbardziej sądy masowo uniewinniają od kilku lat dużymi grupami naraz to tałatajstwo. Jeszcze tego nie ukończono, ale jak władzę odzyskamy, to na pewno  resztę też uniewinnimy.

Ponadto wyrazem naszego głaskania kibiców był całkowity bak reakcji na transparenty na trybunach „Chwała Bohaterom” plus nazwiska takich np. kontrowersyjnych postaci jak NIL czy Pilecki lub Bóg, Honor i Ojczyzna. Nie dość na tym – były też nazwiska wedle kibiców osób haniebnych jak . No i już całkiem oburzające zestawy – Ala ma kota, Donek ma Tole. Oczywiście na teleekranie zostało to bezwzględnie potępione i wrzucone do grobu pamięci, ale do więzienia nikt za to nie poszedł. Jednak w końcu miarka się przebrała i jednego takiego wsadzono do aresztu na 9  miesięcy (sprawy sądowej nie zrobiono, bo wina była oczywista a drugiego trzymano tam nawet 2 lata). Wyszli, gdy nastało obecne bezprawie. Mimo tego bezprawia ten hitlerowski rząd nie odważył się wypuścić z więzienia złoczyńcy, jaki cisnął tortem w twarz sędziny, podczas gdy ona nie lubi słodyczy.

Dzisiejsza erdoganowska szajka nie będzie się bawiła w gumowe kule. Przygotowuje prywatną armię Macierewicza, uzbrojoną po zęby, nawet w haubice trafiające w cel na 40 km czyli z Milanówka na Czerską. Żołnierze tej hitlerowskiej formacji wyglądają jak kosmici, o których wspomniał proroczo umiłowany nasz Prezydent miast i WSI Komorowski kpiąc elegancko z ekshumacji uczestników prywatnej wycieczki „kartofla”, co się wcisnął do Katynia pomiędzy dwu prawdziwych mężów stanu czyli Tuska i Putina – obaj z mola.

Armia ta opiera się o trzon złożony ze skrajnych nacjonalistów, którzy najpierw wystrzelają wszystkich kolorowych a potem całą naszą elitę, jaką pieczołowicie tworzyliśmy przez całe 27 lat a właściwie już od roku 45. Tak twierdzi wiarygodne źródło informacji czyli , , Frankfurter Rundschau itd. których to mediów słuchamy i czytamy upojnie a także innych po angielsku, francusku, hiszpańsku a nawet po filipińsku i w kilku innych językach, bo jako wykształceni wytwornie ludzie znamy ich wiele. Wszędzie dotarły informacje o zgrozie, jaka nastąpiła w Polsce. To samo twierdzi GW i tym samym oba źródła krajowe i międzynarodowe się potwierdzają.

Ta sytuacja obrazuje również chorobliwą głupotę Macierewicza, bo polscy nacjonaliści, tak jak wszyscy w Europie, są prorosyjscy i przy pierwszej okazji pojawią się w Donbasie po stronie zielonych ludzików, albo poprowadzą  najazd ze wschodu przez Mierzeję Wiślaną. Zanim to się stanie Macierewicz zdąży wystrzelać wszystkich poza katolikami i zostanie tu tylko elektorat radia Maryja.

Za przeszłych, już niestety minionych, słodkich czasów panowała nienotowana w dziejach wolność słowa. A ponieważ, jak napisał klasyk „Wolność to uświadomiona konieczność” zasada ta stosowana była nie tylko do gospodarki, ale i we wszystkich innych dziedzinach. Dlatego ani jedna ustawa proponowana przez jakąkolwiek opozycję nie została skierowana do prac w komisjach, przez 8 lat nie przyjęto ani jednej poprawki opozycji do jakiejkolwiek ustawy i w ogóle żadnego jej wniosku. W nie było ani jednego członka PiS, choć klub ten miał w parlamencie 1/3 posłów. Dzięki temu w mediach państwowych nie było miejsca dla jakichś durnych przekazów np. patriotycznych, prób bronienia interesów zaściankowego, prowincjonalnego mazgajstwa, zjełczałych przesądów itd. Wolność nie oznacza obrażania warstw oświeconych i nieuzasadnionej obrony plebsu.

Oczywiście nie traciliśmy cennego czasu na jakieś tam referenda, nawet jak ciemne masy podpisały się w tej sprawie w liczbie ponad 2 milionów. Jeżeli podpisały się 2 miliony to znaczy, że 36 milionów jest przeciw tezom referendalnym i koniec. W tym przypadku decyduje większość.

Były niestety też incydenty braku wolności słowa w postaci utajniania pewnych dokumentów. Stosował jednak ten proceder na szczęście były już prezydent Kaczyński, który utajnił .

Nasz nobliwy Komorowski, gdy  obejmował urząd Marszałka Sejmu, próbował upewnić się, czy nie ma w tym Aneksie jakichś oszczerstw w stosunku do niego i w tym celu wynajął dwu błyskotliwych oficerów WSI, z którą to służba był związany na różne sposoby od początku III RP (począwszy od 200 000 marek niemieckich), ale niestety nie udało się, gdyż próby skaptowania do grupy zadaniowej dziennikarza śledczego Sumlińskiego spełzły na niczym. Co więcej, wskutek odmowy Sumlińskiego jeden z 2 oficerów tak się tym przejął, że umarł na atak serca podczas tańca.

Dziennikarza spotkała zasłużona, demokratyczna kara tzn. rewizja w mieszkaniach całej rodziny pozbawiła go dorobku życia, wytoczono mu 11 procesów (a następnie łaskawie pozwolono mu je wszystkie wygrać), podczas których wychodziło wedle wrogów klasowych naszej wyższej kasty, że to Komorowski winien być oskarżonym, a takie słowa to nie tylko zdrada stanu ale wręcz zbrodnia stanu. Nawet pokazano chyłkiem  nakręcone przesłuchanie Wielkiego Prezydenta w jego Pałacu, żeby go ośmieszyć (nie pałac tylko prezydenta). Nasza najłaskawsza na świecie władza nie pociągnęła za to nikogo do odpowiedzialności. Za to za próbę rzucenia w Prezydenta krzesłem z odległości 40 m (dzięki takiej kinetyce mogło dojść do zabójstwa) trzeba było już sąd uruchomić, bo następnym razem ktoś może rzucić w Prezydenta fotelem.

Rzeczony Sumliński został tak sprowadzony do parteru, że poszedł do kościoła i podciął sobie żyły, czyli chciał bezbożnik uczynić grzech ciężki. W tej sytuacji musieliśmy go wsadzić do psychiatryka, ale ten skubany miał tam jakieś chody i go wypuścili. Teraz szczeka na świętego, byłego niestety Prezydenta, w 3 już książkach, które pozwolono mu wydać (oczywiście nie reklamować).

Media publiczne

Obecna hitlerowska władza bezczelnie zabrała sobie media publiczne, twierdząc po chamsku, że skoro wszystkie inne prawdziwie masowe są przeciw niej (zapewne zaraz je zamkną a redakcje spalą) to ta rządowa mierzwa chce coś nakłamać i ludziom w głowach zamieszać. Na szczęście udało się uratować bardzo popularny 3 program radia.

Bezustanne kłamstwa rządowych mediów są tak liczne, że nie ma sensu ich dementować ani występować do sądu, choć póki sądy są nasze, to może tak by wypadało. Mogą jednak tam przyprowadzić jakichś fałszywych świadków, jakich nigdy na oczy nie widzieliśmy a oni nas jak najbardziej, albo jakieś dowody na piśmie o których zapomnieliśmy, więc lepiej tego nie robić.

Jeśli chodzi o wolność słowa, to możemy się pochwalić niespotykaną nigdzie tolerancją dla treści medialnych za swych rządów. Gdy niejaki Gzyl (już od razu słychać, że to pewnie Gzdyl), dziennikarz ponoć śledczy (choć to śmierdzący śledź) napisał w Rzeczpospolitej, że na wraku Tupolewa znaleziono 700 śladów trotylu, nie wyrzucono od razu całej redakcji tylko jej szefa i nawet nie tego dnia, gdy to świństwo się ukazało, ale dopiero  następnego rano po nocnych konsultacjach premiera z właścicielem gazety. A to, że wraz z szefem odeszła cała reszta tych pseudodziennikarzy, to już jest ich samodzielny podły postępek.

Nagrania

I jeszcze jeden dowód na niewyobrażalną wolność słowa pod naszym nadzorem. W Warszawie jest elegancka restauracja, której nazwy z ostrożności procesowej nie wymienimy. Ponieważ nasz premier dla podtrzymywania kondycji niezbędnej dla prowadzenia statku państwowego, 3 dni w tygodniu uprawiał sport, nasi ministrowie oraz inni wysocy przedstawiciele władz za pozwoleniem premiera uzgadniali posunięcia gospodarcze z najwybitniejszym specjalistą od gospodarki Kulczykiem właśnie w tej restauracji, bo tam podawano najlepsze wino. Władze dyskutowały tam też między sobą od czasu do czasu zapraszając do restauracji urocze panie. No i te dyskusje jakieś dupki czyli kelnerzy, po prostu zapisali na solniczkach, w których były ukryte pluskwy.

Nagrania zaczęły ukazywać się w mediach a nasze zamiast natychmiast zamknąć te media oraz ich personel, przyszła i grzecznie poprosiła redakcję o przekazanie nagrań. Ten przyjął prześmieszną pozycję płodową i zawołał, że prędzej umrze, niż odda. I wyobraźcie sobie, na tę ohydną prowokację nie dostał w pysk ani kułakiem pod żebra, tylko nasi chłopcy zaczęli mu wykręcać ręce nie czyniąc żadnej innej krzywdy.

Wszystko skończyłoby się elegancko i demokratycznie, gdyby nie niedorżnięta wataha z komunistycznym buhajem na czele czyli Ikonowiczem, jaka wtargnęła do środka atakując brutalnie funkcjonariuszy. I za tę całą burdę nikomu głos z głowy nie spadł. Niewyobrażalna demokracja, wręcz nad łagodna.

Nie mogło to niemniej pozostać całkowicie bez pewnego odwetu, choć na mikroskopijną skalę. bowiem walczy od lat z demokratycznym ustrojem przy użyciu siły, nie pozwalając na wyrzucanie z mieszkań jakichś śmierdzących nędzarzy czy innego brudactwa, wycieńczonych bezrobotnych co zamiast pójść do ciepłych rur EC pod ziemię czy do piwnic, gdzie można się najeść do woli ziemniakami składowanymi na zimę przez lokatorów – ta wrednota gnieździ się gdzieś na piętrach kamienic kupionych przez szanowanych adwokatów, notabli z urzędów państwowych itp.

Miarka się jednak przebrała i ten komunista trafił do więzienia, ale byliśmy tak dobrotliwi, że tylko na miesiąc. Mimo to dalej pyszczy na prominentnych przedstawicieli naszego elektoratu, czyli zarabiających 50 tys. + (miesięcznie). Do tego obecna brunatna władza zaprasza go do telewizji gadzinowej. No cóż – wiadomo, że komunizm i faszyzm to dwie gęby tego samego.

A co dziś mamy z wolnością słowa? GW odebrano nie tylko ogłoszenia państwowych spółek, dotacje od wielu ministerstw, cofnięto prenumeraty z urzędów nie zapominając o żadnych, nawet o szaletach i lotniskach. GW musi zwalniać wielu zasłużonych współpracowników jawnych i tajnych (np. Maleszka). Michnikowi urósł ogromny brzuch, bo nie stać go na żadne jedzenie poza ziemniakami i chlebem ze smalcem. Nie ma pieniędzy ani na fryzjera ani nawet na grzebień .

Wytworzono zgniłą atmosferę utrudniającą znacznie gloryfikowanie barwnych życiorysów wywodzących się jeszcze z bohaterskiej KPP, likwiduje się pomniki szlachetnej Armii Czerwonej, których broniliśmy w dzień i w nocy. Obok pomnika dzielnej Czerwonej Armii 20 roku pięknie najeżonego sztychami bagnetów, który to pomnik pobłogosławił w Ossowie nasz wielki Prezydent Bronisław (obrzucają go teraz bezkarnie gnojem za to, a już samo imię zaświadcza, że jest nastojaszczym patriotą), ciemnota wiejska zbudowała muzeum na cześć omamionych z tą armią walczących w tym samym 20 roku polskich szowinistów, co tam mieli podstępne zgrupowanie. Cóż szkodzi Warszawie pomnik czterech śpiących, skoro jako śpiący  nikomu na zagrażają?

Oznajmiono, że nacjonalistyczne państwo nie będzie już finansować genialnych filmów przedstawiających ten ciemny lud jako wściekłych antysemitów. Nie dostaniemy więcej Oscara!

Promowane natomiast będą filmy przedstawiające tutejsze rzekome osiągnięcia w wielu dziedzinach (jakże ci podludzie mogą w ogóle czegoś wartościowego dokonać), dzielne wzory osobowościowe (He, He – skąd wezmą np. takiego Tuska – gwiazdę w całej historii), ofiarność (chyba tylko tzw. ofiary losu i inne beztalencia) oraz tego typu bzdety.

Dla uciechy gawiedzi rozpoczęto nekrofilię (wykopywanie z grobów kości, zresztą nie wiadomo czy ludzkich) a potem sławią te kości niby relikwie jakichś zapomnianych patriotów (już samo to pojęcie trąci faszyzmem), którzy tak naprawdę napadali na wioski, palili je smażąc w tym ogniu prosiaki a nawet jajka kradli uprzednio gwałcąc kury. Nic dziwnego, że bohater wszech czasów noblista i posiadacz niezliczonych doktoratów honoris causa przybył na taką hucpę w Gdańsku w stroju plażowym.

Do telewizji państwowej nie jest zapraszany wybitny orator, arbiter elegantiarum o unikalnych, wytwornych manierach – Niesiołowski.

Info prowadzi zwykły naciągacz z Republiki niejaki Rachoń, co to chciał pożyczyć forsę od Owsiaka i nie oddać, ale ochroniarze w cywilu w porę wynieśli go z sali podczas uroczystej inauguracji WOŚP, gdy zadawał oszczercze pytania o jakiegoś „Złotego Melona” (firma Owsiaka obsługująca WOŚP).

Wybory

Wykreowaliśmy pierwsze w świecie pobijające wszelkie rekordy demokracji wybory do samorządów. Ponieważ byliśmy gospodarni, program komputerowy zleciliśmy 3-osobowej firmie a tam pewna studentka (popieranie młodych talentów to była nasza ważna zasada) sama jedna ten program napisała wręcz za grosze. Minister Finansów nie posiadał się z radości.

Program był tak demokratycznie ułożony, że wygrywali w tych wyborach nawet ci, co w ogóle nie startowali, bo każdy zdolny obywatel mógł zagłosować nawet na kogoś spoza listy elektronicznie a demokratyczny program to uwzględniał i promował oddolną inicjatywę wprowadzając te właśnie osoby do puli zwycięzców.

Nad całością czuwał szef tego nadprzyrodzonego wręcz demokratycznie zjawiska, zasłużony nadzorca chłopów sprzed wielu dziesięcioleci prezes ZSL ze Słupska a pomagał mu niezwykle kompetentny dyrektor urzędu ds. rad narodowych z lat 80-tych.

Wyniki trochę się opóźniały, bo były silne, jesienne wiatry i źli ludzie zaczęli smarkać, ale nasz prezydent stanął na wysokości działania i opanował defetyzm. W jednym szeregu z nim stanęli twardo i jawnie wszyscy najważniejsi sędziowie z wszystkich najważniejszych sądów.

Źli ludzi gadali, że to jest sprzeczne z rozdzieleniem władzy sądowniczej z wykonawczą, ale to vis maior, jak powiada dziś szef Instytutu Lecha W. (największego i najgrubszego człowieka wszechczasów) profesor mgr Stępień. Lech W. zaś na pytanie co to takiego ten vis maior odpowiada rezolutnie, że chodzi o pistolet jakiegoś majora z II wojny, ponieważ ma świetne przygotowanie wojskowe. Co prawda wredni ludzie plotą coś za oczami, że już wtedy kapral W. chadzał niezupełnie jawnymi ścieżkami, ale to jest wrzucone aż pod dno grobu pamięci.

Nasze wytrwałe komisje wyborcze cały tydzień ołówkami liczyły głosy, żeby być lepszymi od maszyn i końcu ogłoszono, że PiS wygrał ale przegrał, bo rzutem na taśmę prawie zrównało się z nim PSL. Zabrało głosy tylko PiS-owi w świetle exit i late poll, ale to zrozumiałe, bo obie partie mają podobny elektorat.

Aby uchronić się od klęski PiS dosypało na Górnym Śląsku 100 tysięcy oszukanych głosów do puli. Komisja okręgowa w porę się zorientowała i te głosy wyrzuciła do śmieci odsuwając podłą PiS-ówę od pracy w komisji… Przedstawicielka PiS bezczelnie odwołała się do sądu, ale ten ze wzgardą spuścił ją na drzewo. Nie będzie swołocz pętać się po świątyniach sprawiedliwości.

Tak samo, jak jakaś sfora, co wdarła się do siedziby Komisji Wyborczej z wielką awanturą. Trzeba było niestety aresztować parę osób (wrzeszczeli, że są dziennikarzami i nawet pokazywali jakieś fałszywe legitymacje), ale na tle ilości draństwa, jaka tam się znajdowała, to bardzo niewiele, bo tylko troje. Najbardziej awanturowała się jedna z  aresztowanych stara zgaga, więc trzeba było ją powozić parę godzin suką bez trzymanki a potem wprowadzić na salę sądu bez mycia i adwokata, aż zmiękła. Warcholstwa nie mogliśmy tolerować i nie toleruje się go wszak w żadnym postępowym kraju, nawet w Mongolii, Iranie, Filipinach, Chinach itd.

Zasadnicze wyniki ogłosiliśmy już po 10 dniach, ale szczegółowo liczymy je do dziś w podziemiu, co świadczy jednocześnie o naszej skrupulatności i śmiałej wizji przyszłości, skoro wiedzieliśmy od początku z góry, jakie te wyniki będą.

Podstępne skunksy wymyśliły wtedy, że w wyborach prezydenckich i sejmowych następnego roku wlezą do biur komisji i będą gapiły się na nasze szlachetne dłonie, czy czasem nie mają nasze panie za długich paznokci, czy za często nie chodzą na kawę itp. – po prostu  nieobyczajne chamskie zagrywki i dlatego nasze dłonie trzęsły się z oburzenia, wskutek czego myliły się nam kupki z głosami i Prezydentem został nie ten, co trzeba. To samo powtórzono z podobnym skutkiem w wyborach do sejmu.

Trybunał

Nasz wszechpotężny wódz wszechświatowego prawa, tak bardzo wrosły korzeniami w swoją misję zbawienia narodu, że wszystko zrobi, aby nie pozwolić hitlerowcom stosować tu erdoganowskich metod postanowił położyć tamę brunatnej fali. Co prawda już co najmniej tysiąc sędziów siedzi w więzieniach a sporządzane są następne listy, ale Trybun Trybunału nie podda się nigdy. Ogłasza treść wyroków przed ich zapadnięciem i na tej podstawie obraduje w oparciu o dawne, demokratyczne do bólu przepisy. Pociąga za sobą tłumy demonstrantów na czele z wieloletnim, zasłużonym bohaterem polskiej walki o wolność Kijowskim oraz kandydatem Wolnej Polski (po usunięciu obrzydliwego KIM-Ir-Sena) na Prezydenta Ryszardem rwie Serce z piersi wroga, . Władze bez przerwy śledzą Kijowskiego i zbiera on wszystko co potrzebne do więzienia.

Przybywa Trybun Trybunału na parteitag arystokratycznej opozycji nad modre morze i tam przy wspomaganiu bratniej Fundacji Adenauera w najostrzejszych słowach potępia czyny, zamiary i paranoiczny stan umysłu dyktatora, gorszego, niż pewien debil kiedyś na Haiti.. Wspomaga go siedzący obok pierwszy Prezes Trybunalski, pułkownik SB (stowarzyszenie bezdzietnych). Stawia tamę przed gówniarzem a la Prezydentem. Jak będzie trzeba na szaniec wyjść, to sam siebie mianuje następnym Mandarynem. Co prawda podli ludzie twierdzą, że w USA jest vacat w Sądzie Najwyższym (pełni on rolę Trybunału), bo sędzia zmarł, ale Kongres nie pozwolił Obamie mianować następnego, gdyż już był tylko rok do końca jego kadencji i dopiero teraz uzupełni tę lukę, jednak wobec nadciągającej fali krwawej pożogi w Polsce poprzednia władza musiała mianować 5 sędziów tydzień przed wyborami, choć nie było vacatów. Mogła mianować nawet 15-tu na całą 9-letnią kadencję, ale była delikatna i demokratyczna. Teraz ci zbóje chcą obalić ową konstytucyjną czynność, choć nawet Obama ich obrugał za to, bo pewnie myślał, że chociaż w Polsce uda się zachować praworządność.

Trzeba bronić demokracji za wszelką cenę. Dlatego Mandaryn Trybunalski sam pisze ustawy, jakie potem osądza, czy są konstytucyjne czy nie. Sam je lobbuje w Sejmie naradzając się z prawdziwą elitą intelektu (, Kopacz). Źli ludzie gadają, że to złamanie podziału władz, ale to pestka. Tu chodzi o ratowanie Narodu.

A uzurpatorska władza nic sobie z tego nie robi. Złośliwi ludzie, mówią, że jedynym więźniem politycznym jest ten, co rzucił w naszą sędzinę jakiś czas temu tortem prosto w twarz i to celnie, bandyta jeden (już o tym wspomniano). A chodziło mu o to, że nasze sądy ponoć za łagodne są dla leciwych starców, którzy już nie pamiętają, nawet gdzie mieszkają a co dopiero czym się zajmowali w latach 50-tych na ulicy Rakowieckiej. A tam przecież był dość duży staw, gdzie łapano raki. Czasem jakiś rak komuś odciął palec albo paznokieć,  ale to była tylko taka zabawa.

Przyszłość

Wiemy dobrze, co oni szykują. Przygotowują się do postawienia obozów koncentracyjnych, przy czym Bereza to małe piwo. Dzieci już pozbawiają prawa do nauki pod pozorem jakiejś tam reformy. Dzieciorobów przekupują po chamsku forsą. I nawet dziadków lekami bezpłatnymi też, żeby nie kształcili w duchu demokratycznym wnuków. Obniżyli wiek przejścia na emeryturę, żeby wzmocnić siły fizyczne młodych bezrobotnych (jacy dostaną pracę po emerytach znacznie przedwczesnych), co dzięki nam nie mają zasiłków i nie rozpijają się.

Ci młodzi już się szkolą, jak nas rozstrzeliwać na podwórkach przy trzepakach. Pochowają się do mieszkań, co im brunatna władza wynajmie za małą kasę i nie będziemy ich mogli obserwować z ukrycia jak narkotyzują się piwskiem pod kioskiem przed atakiem na nasze nobliwe żony i wdzięczne córki. Być może nawet podniosą do poprzedniej wysokości zasiłek pogrzebowy i wtedy ludzie w miasteczkach, co coraz częściej kopali groby bez wynajmowanie firm profesjonalnych będą z powrotem chlali na stypach obrażając powszechną obyczajność a potem napuszczani na nasze eleganckie domy będą na nie szczali (sorry – oddawali mocz).

Nie możemy czekać, aż nas zniszczą. Staramy się, jak tylko starcza nam sił i pieniędzy od zagranicznych fundacji (dzięki ci królu Soros) sprowokować ich wcześniej – zanim złapią nas w sidła tortur i doły śmierci. W kółko demonstrujemy z jak najobrzydliwszymi, ordynarnymi hasłami i okrzykami a tu policji ani na lekarstwo. Gdzie tylko się da – na twitterze, facebooku, poprzez komentarze na rozmaitych portalach a przede wszystkim na najważniejszym portalu naszym czyli niewdzięcznie wywalonego z TVP Lisa (co zarabiał tam tylko 400 tysięcy miesięcznie aż za 4-godzinne wywiady aż z 6 ludźmi) czyli ONET.

W niektórych jeszcze naszych zaprzyjaźnionych portalach wycinamy nawet ich wredne wpisy, niech sobie idą do swojej telewizji, za przeproszeniem, publicznej. Udzielamy wywiadów, gdzie tylko można w zagranicznych opiniotwórczych mediach, od czasu do czasu sami piszemy dla nich artykuły, posłaliśmy do Die Zeit 3 naszych blogerów. Niemcy są nami zachwyceni aż po samego szefa Bundestagu. Ponieważ w mediach krajowych nadal, mimo agresji tych drani na media publiczne, mamy większą oglądalność i więcej znacznie masowych mediów, więc i tam staramy się obrażać ich jak tylko się da, a wszak z taśm, co nagrały bestialsko nasze czułe rozmowy przy winku, wiecie, jak przypierdolić umiemy. Kontrolujemy ważne media Zachodu od Rzymu po Waszyngton, od Isladnii (tfu, Islandia jest po ich stronie, bo rozwaliła banki) do Costa Brava. A oni nic – nie pękają. Po cichutku kręcą sznur na nasze szyje i szukają dziur w całym, czyli jakichś nieścisłości w naszych rachunkach, transakcjach handlowych i przemysłowych (tfu, przemysł sprzedaliśmy, ile się dało) itd. Nawet na słońce nasze rudzieńkie łapę podnoszą i jego nieskazitelnego syna, co tylko miłośnikiem kolei jest jeszcze od liceum. A ten wspaniały młodzian wszak zafundował nam niespotykanie na świecie tanie linie samolotowe krajowe – i komu to przeszkadzało? Słyszeliśmy na boku szepty tej szajki, że gangstera można skazać na wiele lat za podatki i zdaje się, że to chcą z nami zrobić jak z Al Capone. Oj, wypsnęło się nam… Czyżbyśmy byli gangsterami?

A ten Smoleńsk? Ta pijana sekta wzięła się i za to. Nic ich nie przejmuje, że wszyscy, którzy brali udział w obsłudze naziemnej tej prywatnej wycieczki kartofla zostali awansowani i odznaczeni, że sam wicepremier Miller wstawił się za uroczą blondynką z Rosji i zostawił jej na pamiątkę Tupolewa, że premier Tusk miał „swego człowieka w Moskwie” ( czyli Putina), któremu po cichu zlecił zbadanie, czy z katastrofą było w porządku i czy już wszystko posprzątane. Nic to, żadnej świętości nie uszanują i kości zmarłych z dołów wyciągają, kroją je i oblewają jakimiś świńskimi płynami, aby się dowiedzieć, co wszak od dawna wiadomo. No to są hieny doprawdy. I jeszcze z zagranicy jakichś szpiegów chyba do tych badań przywieźli narażając naszą suwerenność.

Oczywiście kieruje tym zamachem stanu herszt Macierewicz o straszliwych oczach, gorszych niż u smoka wawelskiego. Przez kilka lat urządzał hucpy z jakimiś pseudonaukowcami nikt ich nawet nie zatrzymał na 48 godzin, nie mówiąc o pokazowym procesie. Oczywiście nie można było dopuścić, aby ta zgraja mogła pojawić się w mass– mediach, bo kłamstwo trzeba wycinać na pniu.

A więc błagamy na klęczkach, jak przystało na hołd należny Panom tego świata a zapewne z wpływami także i na tamtym. Zostawcie tych śniadych szukających schronienia a dobrzy ludzie na dole im pomogą. Zostawcie wszelkie exity czy też separacje Katalonii, Korsyki, Baskonii, Szkocji itd. Porzućcie myśli o bezrobociu w Hiszpanii, zapomnijcie na jakiś czas o Turcji, jej groźbach dla Unii, mordowaniu Kurdów, o hekatombie humanitarnej w Syrii, o Putinie pokojowo zajmującym Mołdawię i Bułgarię i oblizującym wargi na myśl o Mariupolu, o atakach rosyjskich hakerów rządowych nawet na Stany, o wzrastaniu prorosyjskich nacjonalistycznych partii w Europie. O Topolach i Iskanderach (tu chodzi o drzewa i imiona tureckie). O Ukrainie walczącej z Specnazem, o Krymie (tu chodzi o krem), o lęku w Pribałtyce, bezustannych prowokacjach militarnych ze strony Rosji, o terrorystach ISIS i jeszcze wielu innych niepoważnych sprawach.

Weźcie się Panowie Tusk, Juncker i Schulz wreszcie na poważnie za tę mieszankę najgorszych cech tyranii wszech czasów w Polsce, bo Polska cierpi takie katusze pod bezlitosnym reżimem, jakich nie doznała nigdy. Już cały rok.

Teraz poważnie…

A teraz ten wspomniany na początku poważny akapit… Osoczem kształtującym ideologię, jaką karmieni są Rosjanie, jest duma ze zwycięstwa w II wojnie. Wojna była z faszyzmem. Dlatego przeciw Ukrainie bez przerwy operowano propagandowo tym określeniem. Ci, którzy opętani nienawiścią oraz pogardą dla władzy, która wreszcie stara się o biednych i poniżonych, jakimi ci ludzie też pogardzają od początku III RP – ci współcześni magnaci myślący nie o Ojczyźnie, ale o własnym interesie materialnym i prestiżowym, ci ludzie stosując w kółko obelgi odwołujące się do określeń typu faszyzm, hitleryzm i inne dyktatury, podają na tacy ideologiczne uzasadnienie Putinowi na wypadek, gdy będzie chciał zniewolić nasz kraj. To nie jest już Targowica czy Targowiczka, o czym pisałem wcześniej.

To jest V kolumna a może także VI w zależności czy patrzymy na wschód, czy na zachód. Niedługo przed 39 rokiem V niemiecka kolumna a także komuniści działający na rzecz ZSRR przygotowali u nas starannie grunt pod inwazje.

Do dziś nie wiadomo właściwie, dlaczego nasze Państwo było tak bezradne wobec nich. Obyśmy nie popełnili jeszcze raz tego błędu. Ryzyko jest niewyobrażalne. I cena braku uwagi i zdecydowania też. Istnieje hierarchia w zakresie bezpieczeństwa. Nie można sobie pozwolić na żaden błąd. II RP popełniła ich kilka w węzłowych chwilach. Rezultatem była hekatomba cierpień, strat materialnych, połowiczna pół niewola, likwidacja i emigracja elit i wiele innych straszliwych stat i cierpień. Nie możemy być lekkomyślni.

„Czekaj na najlepsze, ale szykuj się na najgorsze” – jak powiedał .

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 5)
Mariusz Muskat: Donos, 10.0 out of 10 based on 5 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Mariusz Muskat

- działacz opozycji w okresie PRL, socjolog i dziennikarz. Odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. Imiona pisze:

    Ciekawy wywiad.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +1 (oddano 1 głos)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>