Niemcy prawdopodobnie chcieli zataić informacje o agresywnych uchodźcach | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 7.01.2016

Niemcy prawdopodobnie chcieli zataić informacje o agresywnych uchodźcach

Wszystko wskazuje na to, że że niemieckie władze próbowały ukryć informacje o masowych napaściach seksualnych uchodźców w stosunku do Niemek. Doniesienia w tej sprawie jednak ujrzały światło dzienne, ale dopiero po 6 dniach od zdarzenia. Te same niemieckie władze próbują pouczać Polaków, na czym polega demokracja i

Już w Święto Trzech Króli mogliśmy dowiedzieć się, że sylwestrowa noc na terenie Niemiec nie przebiegała spokojnie. W co najmniej dwóch miastach doszło do licznych ataków uchodźców muzułmańskich na wcale nie pojedyncze kobiety bawiące się na ulicach niemieckich miast.

Taką informację przekazały , a powtórzyły polskie, belgijskie, holenderskie i być może jeszcze jakieś. Wszak w dwudziestym pierwszym wieku przepływ informacji nie sprawia technicznych trudności.

W gruncie rzeczy nie byłoby wielkiego problemu. W końcu nie raz i nie dwa dochodzi do ataków na Bogu ducha winnych ludzi. Oczywiście żal poszkodowanych Niemek. Naprawdę jest mi przykro, że tak przykra „przygoda” je spotkała. Szkoda, że niemiecka policja nie stanęła na wysokości zadania. Nie wiem, czy zadanie to nie było ponad jej siły. Bo w końcu dość trudno jest zapewnić bezpieczeństwo wszystkim i wszędzie bawiącym się w noc przełomu lat.

Ale ja zamierzam skupić się na nieco innej stronie całego „wydarzenia”. Jak wspomniałem, o „incydentach”, wcale nie pojedynczych, wcale nie nieistotnych, niemieckie media informacje przekazały po sześciu dniach. W związku z tym powstaje pytanie: co robiły przez cały ten czas? Czy żaden z dziennikarzy niemieckich nic nie wiedział? Czy żaden czytelnik (widz, słuchacz) nie przekazywał żadnej informacji żadnej redakcji (stacji telewizyjnej czy radiowej). Czy może jednak była wprowadzona swego rodzaju informacyjna blokada? A może tylko pojawiła się sugestia, że polityczna poprawność nakazuje raczej wstrzymać publikację pewnych, w końcu niewygodnych dla niektórych informacji?

Jeśli tak, to kto ją (blokadę) nałożył? Może dopiero nacisk tak zwanej opinii publicznej doprowadził do tego, że nie dało się dłużej milczeć o tym, o czym społeczeństwo (to niemieckie, zdyscyplinowane, uporządkowane) coraz szerzej i głośniej zaczęło mówić na temat tego, co zaszło w nocy z 31 grudnia na pierwszy stycznia 2016 roku?

W ostatnich tygodniach całe zastępy obecnej opozycji krzyczą do nas, Polaków, że rząd polski dokonuje zamachu na demokrację, że odradza się (?) w Polsce faszyzm, że dławiona jest wolność słowa, że niszczone są fundamenty demokracji. Dla wzmocnienia siły tych krzyków opozycja gotowa jest wyprowadzić ludzi na ulice, niemal codziennie zaprzęga do pomocy zachodnie media. A te coraz częściej starają się pouczać nas, Polaków, nasz, polski rząd, co to jest wolność słowa i jak należy jej przestrzegać. Ba. Niektórzy co bardziej porywczy politycy zachodu gotowi są nawet grozić nam a to odebraniem prawa głosu w instytucjach Unii Europejskiej, a to zmniejszeniem dotacji, a to rozwiązaniami siłowymi w obronie demokracji, wolności słowa, swobód obywatelskich.

Jeśli to miałaby być demokracja, wolność słowa i swobody obywatelskie na wzór tych, które właśnie ujawnione zostały w Niemczech, to może raczej póki co podziękujmy. Polacy w demokratycznych wyborach dokonali wyboru parlamentarnej większości, która usiłuje uporządkować państwo. Że jest co robić, dowiadujemy się praktycznie każdego dnia. Że będzie co robić jeszcze przez długie lata, większość społeczeństwa jest świadoma i przekonana (patrz choćby zadłużenie kraju, o nierozliczonych aferach nie wspominając).

Chętnie będziemy uczyć się, nawet od Niemców, i zasad demokracji, i wolności słowa, i rzetelności mediów. Jeśli tylko przekonamy się, że nauczyciele są warci tego, by od nich nauki pobierać.

Po ostatnich doświadczeniach ukazujących „rzetelność” i uległość niemieckich mediów wobec rządzących zacząłem się zastanawiać, czy media te już można nazwać rządowymi, czy jeszcze są publiczne. I jaki wzorzec tychże mediów chcieliby widzieć (narzucić) Polsce?

Uważam, że po lekcji, którą właśnie mieliśmy okazję zupełnie przypadkowo odebrać, spróbujemy jednak stworzyć własny, polski, niech i nawet zaściankowy model. A nuż się sprawdzi. Tylko, i to jest apel do opozycji, dajmy szansę na jego stworzenie. Bo ten istniejący do tej pory jakoś dziwnie przypomina ten niemiecki, który na przykład mi nie odpowiada.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>