Ogłupianie przeciętnego Polaka. Na czym to polega? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 24.02.2017

Ogłupianie przeciętnego Polaka. Na czym to polega?

Nastały dziwne, a nawet przerażające czasy. Zniknęły wszelkie hamulce moralne, zniknęły autorytety, zanika człowieczeństwo.

Bo jakże inaczej nazwać fakt, że ludzie powołani do wyrokowania w imieniu Rzeczpospolitej kradną, kłamią, lekceważą elementarne zasady moralne, etyczne i zwykłej uczciwości? Zarówno w życiu prywatnym jak i w działalności zawodowej.

Cóż można powiedzieć o czasach, gdy ludzie powołani do sprawowania władzy ustawodawczej, mający służyć obywatelom własnego kraju, dbają przede wszystkim o własne interesy. Dla ich realizacji gotowi są uchwalić każdą, nawet najbardziej niekorzystną dla kraju ustawę, wprowadzić każde, nawet najbardziej absurdalne prawo. I uzasadniać to dobrem społeczeństwa, koniecznością chronienia go przed różnymi, najczęściej wydumanymi, a niekiedy wręcz inspirowanymi zagrożeniami.

Cóż dobrego można powiedzieć o funkcjonariuszach państwa, którzy bez mrugnięcia okiem potrafią, także przed sądami, zeznawać nieprawdę. Czy nie zastanawiało Was, drodzy Czytelnicy, że gdy z jakichkolwiek powodów przeciętny Kowalski oskarżany jest o udział w jakiejś (zupełnie dowolnej) „zadymie”, to zawsze oprócz innych zarzutów spotyka się jeszcze z zarzutami znieważenia funkcjonariusza policji, naruszenia jego nietykalności cielesnej albo nawet ataku na funkcjonariusza publicznego. (Nawet wówczas, gdy ma 1,6 m wzrostu, waży 50 kg, a poszkodowany funkcjonariusz to chłopisko 1,98 i 100 kg „żywej wagi”). I wszyscy świadkowie tak sformułowanego oskarżenia (koledzy z pracy „poszkodowanego” funkcjonariusza) zeznają „jak jeden mąż”, że wszystko widzieli, dokładnie słyszeli. Nie spotkałem się jeszcze z przypadkiem, by sędzia w takiej sytuacji zapytał, czy sposób zeznawania nie był „przypadkiem” tematem omawianym przez dowódców na porannych odprawach.

Cóż to za czasy, gdy lekarz, zamiast zajmować się udzielaniem pomocy, zmuszany jest do prowadzenia wywiadu, czy chory jest ubezpieczony i czy ma opłacone składki za ubezpieczenia. Zamiast zajmować się chorym, ma wypełniać całe sterty dokumentacji i co dwa miesiące uczyć się, które leki będą przez następne dwa miesiące refundowane. I pracuje na trzech etatach, a wszystkie one to tak zwane etaty pełne. Czy w takiej sytuacji dziwić się jeszcze można (należy), że podzielone są na dwa nurty, z których każdy sprzyja jednej ze stron politycznego sporu. I zgodnie z politycznymi preferencjami przedstawiają „rzeczywistość”.

Medialna rzeczywistość

Doskonałym przykładem „względności faktów” są informacje przekazywane w sprawie wypadku, do jakiego doszło ostatnio z samochodem premier Beaty Szydło. Myślę, że najlepiej nie komentować ani artykułów prasowych traktujących o tej sprawie, ani wypowiedzi poszczególnych polityków. Wszak, jak mawiają szachiści, „brak komentarza też jest komentarzem”. Ja tylko dodam, że niekiedy – najlepszym.

Media doniosły ostatnio, że słowem, które uznane zostało za najważniejsze w 2016 roku, jest określenie „”. Niektórzy podają, że znaczącą rolę w tej nominacji ma między innymi „słownik oksfordzki”. Nie wiem, co to oznacza. Może na stronach internetowych tego właśnie słownika właśnie to słowo było najczęściej poszukiwane. Tak czy inaczej okazuje się, ze doczekaliśmy czasów, gdy „poważne towarzystwa naukowe” szukają synonimów słowa . Chyba tylko po to, by przeciętny człowiek był jeszcze bardziej otumaniony, ogłupiony, oszukany. Już nie wystarczą określenia: „pan mija się z prawdą”, „pan najwyraźniej nie ma wiedzy na ten temat”, „pan świadomie lub nieświadomie podaje tylko część prawdy”, „pan podaje nieprawdę”, „pan kugluje faktami” – to tylko niektóre cytaty z „twórczości” naszych polityków, jakie udało mi się wyłapać w ostatnim czasie. Tak, jakby nie można powiedzieć po prostu: pan kłamie.

I cóż w tej sytuacji ma robić przeciętny człowiek? Myślę, że najważniejsze jest zdobywanie rzetelnej wiedzy, posiadanie umiejętności czytania i poszukiwania różnych źródeł wiedzy. Ich zróżnicowanie pozwoli poznać różne punkty widzenia, a głębsza wiedza na wybranie tych, które najbardziej odpowiadają rzeczywistości. Bez względu na to, co niektórzy będą usiłowali nam do świadomości wtłoczyć.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Wyświetlono 2 komentarze
Napisano
  1. Piotr pisze:

    Nie wiem o co chodzi w pierwszej części, gdzie pisze o aresztowaniu i że policjant zeznawał, że został zaatakowany 😀 może miał takie doświadczenia osobiście. A co do terminu „post-prawda”, gdzie autor przyznaje się, że nie wie co to znaczy 😀 śpieszę donieść, że nie jest to tylko polskie zjawisko, ale globalne. A znaczy to, że ludzie odnoszą się w rozmowach do emocji, a nie do faktów.

    Np. ostatnio IPN udowodnił, że Wałęsa współpracował w latach 70.tych z bezpieką, a część polityków ciągle mówi, że to atak pisowski i oni się nie dadzą i nie dadzą zniszczyć legendy. Kompletnie nie wiadomo o co chodzi, ale na emocje działa.

  2. Piotr pisze:

    Beznadziejny tekst, który w główce artykułu rzuca ostre słowa pod adresem Polski, a który nic nie wyjaśnia. Tragedia.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>