"Polska. Where the unbelievable happens". Kolejny spot – kolejny skandal. Czy i ten zostanie przemilczany? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 5.11.2014

„Polska. Where the unbelievable happens”. Kolejny spot – kolejny skandal. Czy i ten zostanie przemilczany?

Jak widać, ekipa się zmieniła, metody pozostały. Byli tacy, którzy liczyli na to, że po zmianach w składzie rządu spowodowanych awansem (albo rejteradą – jak kto woli) pana Donalda Tuska do Brukseli cokolwiek zmieni się w Polsce na lepsze.

„Polska. Where the unbelievable happens”. Kolejny spot – kolejny skandal. Czy i ten zostanie przemilczany?

Pierwszy przykład tych zmian już mogliśmy pooglądać. Spot mający reklamować nasz kraj w Unii Europejskiej, sfinansowany ponoć w części przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych, a w części przez Polski Instytut Sztuki Filmowej, wywołał gorącą dyskusję. Dyskusja ta dotyczyła w zasadzie jednego zagadnienia. W jakim celu usunięto katolickie krzyże z obrazów mających promować nasz kraj i czy zrobiono to świadomie?

Rozumiem rozgoryczenie niektórych środowisk. Ja też uważam, że stał się już rozpoznawalnym symbolem polskiego, katolickiego Podhala. I niech tak pozostanie. Wierzę, że gdyby cokolwiek złego stało się z tym symbolem, to grupa naszych górali postawiłaby nowy, jeszcze piękniejszy. Tacy są nasi górale. I chwała im za to. Ale nie rozumiem, dlaczego właśnie to zagadnienie stało się kanwą wspomnianej dyskusji. Dla mnie o wiele ważniejsze jest to, ile pieniędzy wydano na ten, w końcu tylko reklamowy, filmik.

Niektóre źródła podają, że „dzieło” to kosztowało 1,4 mln zł, z czego MSZ zapłaciło 1,1 mln. zł, a – 300 tys. Zwracam uwagę, że obie instytucje korzystają z pieniędzy podatników, a więc wszystkich obywateli. A teraz przypomnę inny spot, również opłacony pieniędzmi polskiego społeczeństwa. Może pamiętacie? Tak, tak. „10 lat świetlnych – 10 lat w Unii Europejskiej”. Kosztował podobno ok. miliona złotych.

Jeśli prawdziwe są informacje o wydatkach związanych z opisanymi materiałami reklamowymi to stawiam tezę, że grupa cwaniaków znalazła sobie całkiem fajną i skuteczną drogę do przepompowywania publicznych pieniędzy w prywatne ręce. Nie wiem, czy producentem ostatniego z omawianych filmów jest osławiona firma . Nie wiem, kto zgarnął gigantyczne pieniądze. Nie interesuje mnie nawet, czy stosowne umowy podpisywał (wydawał dyspozycje podpisania) jeszcze poprzedni Minister Spraw Zagranicznych, obecnie piastujący zaszczytną funkcję Marszałka Sejmu, licencjat z honorowym tytułem magistra Oxfordu p. R. , czy nowy, niedawno powołany Minister Spraw Zagranicznych, absolwent Wydziału Filozoficzno–Historycznego Uniwersytetu Wrocławskiego, .

Wiem natomiast, że podobnej klasy filmik wiele firm w Polsce wyprodukowałoby za 5 (słownie: pięć) procent wartości, jaka jest podawana w mediach jako koszt reklamówki.

I jeszcze byłyby zadowolone z dokonanego interesu, bo może starczyłoby np. na zegarek dla szefa firmy. Zwracam uwagę, że jeden z kolegów wyliczył, że koszt „10 lat świetlnych – 10 lat w Unii Europejskiej” przepłacony został około osiemnastokrotnie.( http://gazetabaltycka.pl/polityka/spot-10-lat-w-unii-europejskiej-o-18-razy-za-drogi). Podobnie jest z filmem „”. Powstaje więc pytanie: gdzie my właściwie jesteśmy. Odpowiedź nie jest zbyt budująca: o dobre 10 lat świetlnych od normalności.
Wybory zbliżają się.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>