Polskie zagadki: Państwowe stocznie upadają a prywatne mają się coraz lepiej | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 24.04.2013

Polskie zagadki: Państwowe stocznie upadają a prywatne mają się coraz lepiej

Pozwoliłem sobie zamieścić kilka zdjęć. Te pierwsze, przedstawiające odchodzący w niebyt historii widok gdańskich dźwigów stoczniowych, gdzie zrodził się największy drugiej wojnie światowej ruch społeczny pod nazwą .

Dźwigi Stoczni Gdańskiej.

Dźwigi Stoczni Gdańskiej. (Fot. Łukasz Golowanow)

Dźwigi stoczniowe.

Dźwigi stoczniowe. (Fot. fotopolska.eu)

Dźwigi Stoczni Gdańskiej.

Dźwigi Stoczni Gdańskiej. (Fot. Łukasz Golowanow)

I to czwarte, piąte i szóste, przedstawiające może mniej znane, ale ciągle istniejące i rozwijające się (także na terenie Gdańska), może nieco mniej znane stocznie: Wisła i Conrad.

Dźwigi Stoczni Conrada.

Dźwigi Stoczni Conrada. (Fot. Street View)

Dźwigi Stoczni Conrada.

Dźwigi Stoczni Conrada. (Fot. Google Street View)

Dźwigi Stoczni Conrada

Dźwigi Stoczni Conrada. (Fot. Google Street View)

W tym miejscu pytanie do trzydziesto, czterdziestoletnich mieszkańców Gdańska: czy pamiętacie, jaki widok rozpościerał się z Mostu Siennickiego na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku?

Przypomnę: na na nabrzeżu przez jakiś czas cięto tam na złom stare statki (barki?), a nieco później pod gołym niebem budowano luksusowe (jak na nasze ówczesne warunki) jachty. W tym czasie stocznie w Gdyni i Gdańsku powoli, powoli chyliły się ku upadkowi.

Teraz te jachty buduje się w Conradzie. Nie jestem stoczniowcem, nie znam się na budowie statków. Zastanawia mnie jednak, jak to się stało, że w warunkach polskich upadły praktycznie wszystkie duże stocznie, a te mniejsze nie mogą nadążyć z realizacją zleceń.

Odnoszę wrażenie (może mylne), że budują konstrukcje coraz większe, coraz bardziej skomplikowane. Gdyby miały lepsze wyposażenie, zapewne mogłyby budować większe, a więc także droższe statki. To wszystko jeszcze przed tymi stoczniami.

W tym miejscu na usta ciśnie się pytanie: dlaczego nie udało się zachować potencjału produkcyjnego pozostałych dużych polskich stoczni (Gdańsk, , Szczecin)? Czy jest jakiś kraj w Europie, w którym tak skutecznie zniszczono w tym okresie tak znaczący potencjał stoczniowy? Czy raczej jesteśmy ewenementem w tej dziedzinie?

Jestem przekonany, że historia zada jeszcze to pytanie. Panowie politycy: już teraz zacznijcie przygotowywać się do odpowiedzi na nie.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>