Prokuratura: "Bardzo poważne przestępstwo". Zagrażone karą do 2 lat więzienia... | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 20.06.2014

Prokuratura: „Bardzo poważne przestępstwo”. Zagrażone karą do 2 lat więzienia…

Właśnie Prokuratura Generalna, ustami swego rzecznika, przekazała opinii publicznej bardzo znamienny komunikat, który zacytuję z pamięci, a więc może niezbyt dokładnie. Na pewno jednak nie wypaczę istoty sprawy. „Prokuratura Okręgowa w Warszawie prowadzi śledztwo w sprawie bardzo poważnego przestępstwa polegającego na nielegalnym podsłuchiwaniu wysokich urzędników państwowych”.

Prokuratura Generalna

Komunikat ten wpisuje się doskonale w dotychczasową retorykę przedstawicieli rządu Rzeczpospolitej w sprawie ujawnionej przez tygodnik „Wprost”, dotyczącej rozmów, jakie prowadzili w warszawskiej restauracji panowie: , i .

Zdaniem strony rządowej nie jest istotne to, że wspomniani panowie uzgadniali rzeczy, których uzgadniać w żaden sposób nie powinni. Pisałem o tym w: http://gazetabaltycka.pl/promowane/po-wizycie-abw-w-siedzibie-wprost-czy-wladza-chce-nas-zastraszyc; http://gazetabaltycka.pl/promowane/afera-tasmowa-nic-sie-nie-stalo-polacy-nic-sie-nie-stalo;.

Cała machina propagandowa rządu ukierunkowana jest na wykształcenie w opinii publicznej przeświadczenia, że nielegalne podsłuchanie rozmowy ww. panów stanowi zagrożenie bezpieczeństwa państwa. Stąd próba (zresztą nie do końca udana) przejęcia zapisów nagranych rozmów z redakcji tygodnika „Wprost” i pośrednio, uniemożliwienia kolejnej publikacji w tej sprawie. Stąd zapraszanie do studiów telewizyjnych ludzi, którzy gotowi są podzielić (czy aby nie na rozkaz???) publicznie stanowisko rządu, a dla „szerokich mas” mogą stanowić swego rodzaju autorytety. Stąd cała, rozwijana na niespotykaną skalę akcja, której celem jest obarczenie całą odpowiedzialnością za dotychczasowe, niezbyt udane i nieskuteczne działania strony rządowej przedstawicieli „niezależnej” prokuratury.

Stąd wyciszanie wszelkich głosów zwracających uwagę na fakt, że prawdziwym zagrożeniem dla Polski, dla demokracji, dla wolności obywatelskich – są działania uzgodnione przez rozmówców i realizowane przez rząd Rzeczpospolitej.

I ten element należy w pierwszym rzędzie wyjaśnić. Dogłębnie. Jeśli trzeba, to aż do bólu. Rozstać się ze wszystkimi, którzy dla własnego interesu, własnej wygody, dla ułatwienia sobie pracy – gotowi są łamać procedury, omijać prawo, rozgrywać takie czy inne interesiki. Nawet wówczas, gdy deklarują głośno, że robią to w interesie kraju. Kraj jest na tyle silny, że w swej działalności muszą oni przestrzegać prawa i procedur, jakie to państwo narzuca im w związku z pełnionymi przez nich funkcjami.

Jeśli tego nie potrafią lub nie chcą, powinni odejść. Dobrowolnie (honorowo) lub pod przymusem. Od tej zasady odstępstw nie ma i nie może być. Chyba, że mamy zostać „bananową republiką”.

A teraz o niebezpieczeństwach mniejszych, które władza wysuwa na pierwszy plan. Istotnie. Źle się dzieje, że np. Minister Spraw Wewnętrznych daje się podsłuchać i nagrać. Ale kto upoważnił go do prowadzenia ważnych rozmów w restauracji? W trakcie obiadu opłacanego prawdopodobnie z publicznych pieniędzy. Może była minister p. omówi to głośno w trakcie jakiejś wizyty w TVN? Może specjalista od wywiadu, p. gen. powie, że w ministerstwach powinny być zabezpieczone przed łatwym podsłuchem gabinety, w których mogą spotykać się wysocy funkcjonariusze państwa. Może np. szef ABW zaprosi ministrów na korepetycje i w krótkim wykładzie przekaże, że każdy stolik w restauracji może być podsłuchany i nie prowadzi się w takim miejscu rozmów ważnych z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Nie należy więc stolika rezerwować z wyprzedzeniem, nie należy umawiać się zawsze w tym samym miejscu, od czasu do czasu dobrze byłoby poprosić np. ABW o sprawdzenie takiej czy innej knajpy.

Mógłby też poinformować, że np. wobec takiej czy innej restauracji (hotelu, firmy przewozowej) przeprowadzono akcję sprawdzającą (mówiąc wprost – prowokację mającą na celu ujawnienie prób nielegalnych działań). I niech powie przede wszystkim, że jeśli ktoś nie będzie broił, to nie będzie musiał bać się ani podsłuchów, ani ewentualnego szantażu. Nawet ze strony tak sprawnych służb specjalnych, jakie ma jedno z państw za naszą wschodnią granicą.

Bezpieczeństwo państwa nie będzie narażone na szwank, a dziennikarze śledczy będą mogli zająć się łapówkami w postaci kwiatów, jakie nauczyciele otrzymują od uczniów na zakończenie roku szkolnego. Czego moim czytelnikom przed zbliżającymi się wyborami serdecznie życzę.

Ps.
Groźne przestępstwo nielegalnego podsłuchiwania zagrożone jest karą do dwóch lat pozbawienia wolności. (art. 267 § 1 ÷ 4 KK). W Kodeksie Karnym nie znalazłem groźnego przestępstwa polegającego na nielegalnym podsłuchiwaniu wysokich urzędników państwowych.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 8.0/10 (wszystkich: 9)
Prokuratura: "Bardzo poważne przestępstwo". Zagrażone karą do 2 lat więzienia..., 8.0 out of 10 based on 9 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika