Skandaliczny konkurs na prezesa ZUS. "Arogancja władzy sięgnęła zenitu" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 15.04.2015

Skandaliczny konkurs na prezesa ZUS. „Arogancja władzy sięgnęła zenitu”

W samym środku kampanii wyborczej „styropianowa ” po raz kolejny dała dowód arogancji i lekceważenia elementarnych zasad przyzwoitości. Widać stąd wyraźnie, że jej przedstawiciele są przekonani, że raz zdobytej władzy nie oddadzą. Nawet, gdyby trzeba jej było bronić jak niepodległości.

ZUS_emerytura

Czego znowu się czepiam? Wszem i wobec ogłoszono, że jedyna kandydatka do fotela prezesa ZUS, której udało się przebrnąć trzy etapy postępowania mającego na celu wyłonienie kogoś „godnego” tej funkcji, w trakcie tak zwanej rozmowy kwalifikacyjnej wykazała się poziomem wiedzy i umiejętności tak niskim, że komisja konkursowa postanowiła nie rekomendować jej na to stanowisko. W ten sposób cały konkurs trzeba powtórzyć. Przeciętny Polak przesłanie zrozumiał (jeszcze) bardzo wyraźnie. „Szanowna pani, nawet gdyby była nie wiedzieć jak dobra, ale spoza „układu polityczno – towarzysko – biznesowego”, nie ma żadnych szans na objęcie stanowiska „przypisanego” konkretnej formacji politycznej i wymagającego bardzo konkretnych działań na rzecz wspomnianego wyżej układu”. Takiej roli nie może pełnić przypadkowy przedstawiciel „przypadkowego społeczeństwa”.

Przykład konkursu, właściwie „konkursu” na stanowisko prezesa ZUS pokazał jak w soczewce, jak działają polskie układy. Jak władza może, już z kompletnym lekceważeniem, wręcz drwiąc ze społeczeństwa, a więc z wyborców, a więc z suwerena, robić praktycznie wszystko, co tylko zechce i jak zechce. W świetle reflektorów dopuszczać się każdego szalbierstwa, każdej nieuczciwości, każdej nieprawości.

Początki złego były, jak każe przysłowie – miłe. Ot, małe kłamstewka, wypowiadane w kampanii wyborczej. Ale przecież w kampanii, więc to nic takiego zdrożnego. A potem poszło już z górki. A to jakieś „lub czasopisma” dopisane do ustawy, a to jakaś posłanka zupełnie niewinna, bo wzięła łapówkę, co udało się sfilmować. A to jakiś poseł wycierający białą chusteczką pot ze zdenerwowanej twarzy, gdy okazywało się, że nigdy nie było żadnej afery hazardowej, a to jakiś pan biorący pół miliona złotych odprawy za opóźnione oddanie do użytku stadionu, a to jakiś pan minister, który stwierdza, że w Rzeczpospolitej przestępstwem nie jest spiskowanie przeciwko ustrojowi z prezesem takiego czy innego banku, jest nim natomiast podsłuchanie, utrwalenie i opublikowanie rozmów prowadzonych przez spiskujących.

Trzeba przyznać, że przez ostatnie lata poszczególni przedstawiciele władzy nauczyli się w miarę płynnie mówić, nie czują tremy przed kamerą czy mikrofonem. Pierwszym, który tę sztukę opanował w stopniu co najmniej dobrym, był . To dzięki tym umiejętnościom mógł przez kilka lat bezkarnie ogłupiać swoich rozmówców i słuchaczy. Swoimi wypowiedziami wzbudzał wiarę i zaufanie. Dziś znalazł sporo naśladowców. Jednak upływ czasu i doświadczenie ludzi spowodowały, że mało kto im wierzy.

Swoją rolę w takim stanie rzeczy mają media. „”, praktycznie przekupiona przez grupy i grupki „trzymające władzę” na różnych szczeblach, zamiast piętnować tę pychę i arogancję, zamiast pokazywać nieprawości, nadal zaprasza przed kamery tych wielokrotnie skompromitowanych. Czyni z nich nierzadko ekspertów. Od wszystkiego. Wpisując się w istniejący układ. Jednak widać coraz wyraźniej, że układ ten trzęsie się w posadach. Na razie jeszcze stosunkowo nieznacznie, lecz już wyraźnie. A ponieważ powiedzenie mówi, że jednak „nie ma darmowych obiadów”, spodziewać się należy, że dzisiaj rządzący też będą musieli swój rachunek zapłacić.

A będzie on wysoki. Niezwykle wysoki. Sposób rozstrzygnięcia „konkursu” na stanowisko prezesa ZUS nieco ten rachunek podniesie. I to jest jedyna dobra rzecz, którą o tym wiekopomnym wydarzeniu można powiedzieć.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>