Tak deweloperzy oszukują klientów | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 24.08.2018

Tak deweloperzy oszukują klientów

Ahoj szczęśliwa rodzinko! Wreszcie utęsknione, wymarzone własne mieszkanko, co tam… apartament wypasiony – dwupiętrowy, lub nawet własny segment w szeregowcu, z ogródkiem i garażem. Wszystko pozałatwiane. Te banki, te kredyty, umowy z deweloperem, księgi wieczyste i hipoteki. Prąd – jest; woda – jest; gaz – jest. Jeszcze tylko kablówka, bo żyć bez telewizji i internetu przecież się nie da.

Dziś dzień najważniejszy – klucze. Czyli finałowy odbiór.

Widzę was dokładnie, jak całą rodziną uroczyście zwiedzacie te puste pomieszczenia, które wkrótce staną się waszym domem. Dla większości Polaków pierwszym i ostatnim, domem na całe życie. Tata dumnie wypina pierś jakby to on sam wszystko zbudował. Zgiętym palcem obstukuje ściany, mimo, że nic mu to nie mówi, lecz widział na filmach, że tak się właśnie robi. Żona już urządza w myślach. Wybiera i ustawia meble; zawiesza zasłony; telewizor tu, pralka tam, lodówka w rogu; wanna czy prysznic – prawdziwa gonitwa myśli to planowanie. Dzieciaki nieco przerażone tą pustką i śnieżną bielą ścian, biegają z kąta w kąt… To prawdziwy klimaks marzeń i długich oczekiwań. Wreszcie…

Tylko, że w takim stanie, w tym emocjonalnym piku, bardzo łatwo zostać oszukanym. I duża grupa nowych właścicieli własnych domów, mieszkań, apartamentów, właśnie w tym momencie zostaje okradziona. Co gorsza – w majestacie prawa i za aprobatą państwa. Niemożliwe?

„Warto jednak zauważyć, że stanowiska sądów w sprawach związanych z tym problemem nie zawsze były pomyślne dla kupujących. Szczególnie ważne jest stanowisko Sądu Najwyższego, który w wyroku z 12 września 2014 r. (I CSK 624/13) stwierdził, że „postanowienie wzorca umowy, które przewiduje określenie ostatecznej ceny lokalu zgodnie z jego rzeczywistą powierzchnią, ustaloną po zakończeniu inwestycji (wskazaną w dokumentacji podwykonawczej), nie może być uznane za rażąco naruszające interesy konsumenta”.” [1]

O co do licha chodzi?!

Niestety o to, że kupujesz, płacisz i do końca życia będziesz cierpiał z tego powodu, bo twoje, na przykład 100 – metrowe ma faktycznie tylko 95 metrów. Czyli już na wstępie okradł ciebie na: 5 metrów x 7500 zł/mtr kw. = 37 500 zł.

To na początek. Gdyż już do końca, jak długo będziesz tylko właścicielem tego lokalu, będziesz co miesiąc płacił więcej za wszystko, co jest związane z powierzchnią. Na przykład za ogrzewanie. Lecz nie tylko, jak sprawdzicie swoje comiesięczne rachunki.

Jak to jest możliwe, że tak jawnie się oszukuje i okrada, że jest to skrajnie niesprawiedliwe i że dotyczy chyba najważniejszego zakupu w życiu. Gdybyś zamówił sobie Volvo XC60, z wszystkimi bajerami – skórzane, ogrzewane fotele, bi-ksenony, kamery i radary, itd., za ca. 240 000 zł. a dealer by ci usiłować wcisnąć wersję podstawową za 140 000, udając, że to właśnie jest ta wypasiona o sto tysięcy droższa, to chyba byś go zabił śmiechem. Lecz nie w deweloperce. Oni są tak butnymi i aroganckimi panami, ściśle powiązanymi z władzami, że to oni, a nie ty, na twoje protesty, mogą zabić cię śmiechem. Nie podskoczysz robaczku. Bo nie po to pan prezydent Adamowicz dostał – jak donoszą media – dwa apartamenty na zaskakująco dogodnych warunkach (i pan sędzia i pan prokurator też), żeby byle szmondak podskakiwał i się wściekły nadymał.

Komuna nas niestety nauczyła, że granica pomiędzy uczciwością a przestępstwem jest bardzo płynna. Często godzimy się na to, że nas traktują z pewną pogardą i lekceważeniem, rekompensując to sobie w zamian drobnymi przekrętami z naszej strony. I tak koło bez tarcia toczy się od dziesięcioleci.

Jednakże gdy jeszcze w poprzednim miejscu zamieszkania, będąc członkiem wspólnoty, rozgryzłem i w pełni sobie uświadomiłem, że deweloper mnie okradł, przez cały czas zamieszkiwania okradał mnie administrator i zarząd wspólnoty, a co najwstrętniejsze – mój własny Urząd Miasta Gdyni. Ot – taki mały układ zamknięty.

Studiując problem i zbierając informacje przekonałem się, że jest to kant ogólnopolski i wielu przede mną usiłowało to zwalczyć.

Rezultatem tego obywatelskiego niepokoju były poważne i niby słuszne opinie gotowych poświadczyć wszystko autorytetów.

„- Ustalona powierzchnia lokalu wpływa na cenę nabycia mieszkania. Od ustalonej wielkości mieszkania zależy również wysokość opłat eksploatacyjnych obciążających nabywcę, wysokość tych opłat ustalana jest bowiem w proporcji do powierzchni lokalu – mówi adwokat z portalu LegalnaBudowa.pl.”
[…]
„Niestety, zgodnie ze stanowiskiem Polskiego Związku Firm Deweloperskich, z przyczyn technicznych nie jest możliwe, aby wszystkie budowane lokale miały powierzchnię dokładnie zgodną z projektem. Dlatego związek uważa, że dopuszczalne jest zawarcie w umowie deweloperskiej zapisu, iż ostateczna powierzchnia użytkowa mieszkania może różnić się od tej zapisanej w umowie.”
[…]
„Opinię zgodną z tym stanowiskiem wydali biegli z Politechniki Gdańskiej, którzy stwierdzili, że „zachowanie całkowitej zgodności powierzchni powykonawczej z powierzchnią projektowaną nie jest możliwe ze względu na charakter procesu budowlanego…”

Czyli – my fachowcy wiemy, że jesteście dymani. Niestety, nic na to nie można poradzić, bo deweloperzy to bardzo bogaci ludzie, dobrze płacą, a jak nie zrobimy, co od nas chcą, to wywalą nas na zbity pysk, a na dodatek zmuszą zaprzyjaźnione banki, by wystąpiły z żądaniem o natychmiastową spłatę kredytów i nas wykończą.

Na tym naszym bożym świecie wszystko jest jakoś powiązane i niezależny, wolny i walczący sprawiedliwy nie ma racji bytu. Zawsze się znajdzie jakiś kij na niego.

Symptomatyczne, że gdy tylko ogłosiłem projekt założenia realnego ruchu konsumenckiego (https://www.facebook.com/jazgdyni/?modal=admin_todo_tour ) na portalu niepoprawni.pl, to niemalże natychmiast pojawiły się ordynarne i kpiące komentarza dwóch rozpoznanych, antypolskich trolli, wynajętych do pilnowania, by opinia publiczna zniechęciła się.

Wyjście z niewolnictwa dyktatury komuchów trwa już niemalże 30 lat. Tylko, że 25 lat zostało stracone, bo władzę ciągle mieli albo kontynuatorzy ruskich najemników, albo kupieni kolesie z Solidarności.
Wartości obywatelskie i republikańskie budzą się powoli. A prawo każdego do uczciwości i sprawiedliwości, czyli najważniejsze elementy godności osobistej budzą się najwolniej. Na razie zaczynamy z rozpieprzaniem niesprawiedliwych sądów – przykrywki dla systemowych kombinatorów, oraz właśnie, z przywróceniem państwa w którym normalny, choćby najbiedniejszy obywatel, nie może być bezkarnie oszukiwany i okradany.

To potężna zmiana mentalnościowa. Zmiana, która może potrwa lat kilkanaście, a… może kilkadziesiąt.
Lecz trzeba ją przecież zacząć.

[1] https://muratordom.pl/prawo/porady-prawne/powierzchnia-mieszkania-nie-zawsze-taka-sama-aa-KnAt-Yz6Q-fUEi.html

https://www.facebook.com/jazgdyni/?modal=admin_todo_tour

http://www.administrator24.info/artykul/id3185,powierzchnia-uzytkowa-mieszkania-obligatoryjna-jedna-norma

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 6.4/10 (wszystkich: 23)
Tak deweloperzy oszukują klientów, 6.4 out of 10 based on 23 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Janusz Kamiński

- publicysta. Z zawodu inżynier elektronik pracujący od 30 lat za granicą na morzu. Konserwatysta.

Wyświetlono 2 komentarze
Napisano
  1. hmm a może należałoby napisać o tym, że każdy kupujący ma prawo do obmiarowania mieszkania? i że wtedy jeżeli „brakuje” metrów zgodnie ze wspomnianymi przez Pana przepisami wszystkie te opłaty będą mniejsze, bo w końcu podana zostanie prawidłowa wielkość powierzchni od której ustalane są dalsze opłaty?

    Wie Pan tylko dlaczego spora część osób tego nie robi? (Pomijając oczywiście osoby nieświadome swoich praw) Bo jeżeli prawda okaże się w drugą stronę, a więc zamiast przykładowych 100 metrów będziemy mieć 101 to za ten jeden metr będziemy musieli dopłacić – bo w końcu mamy większe mieszkanie.

    dodatkowo jako znawca tematu powinien Pan również zwrócić uwagę na dwa bardzo ważne pojęcia – przedmiar i obmiar. Nie wiem czy Pan wie, ale wszelkiego rodzaju tynki, zabudowy itp. zabierają pierwotną powierzchnię mieszkania – więc może się okazać, że na „gołych” cegłach Pana mieszkanie ma rzeczywiście te 100 metrów. Dodatkowym problemem jest również sam sposób przeprowadzenia obmiaru – czy robimy to po podłodze czy standardowo na wysokości 1 m? I czy w związku z tym ktoś może zauważył problem krzywizny ściany?? może na wysokości metra odległość między ścianami wynosi np. 300 cm a po podłodze 302 cm? Niby 2 cm ale jednak przelicza się to na metraż.

    Poza tym Pana przykład z różnicą między 100 metrów a 95 metrów rozumiem, że miał podrażnić wyobraźnię czytelnika. W rzeczywistości umowy takie dopuszczają nieznaczne różnice w pomiarach (przeważnie wartości te nie przekraczają 3% a, więc 3 metry a nie 5).

    Nie wiem czy Pan zna również ten artykuł: https://dom.trojmiasto.pl/Zanim-kupisz-od-dewelopera-Powierzchnia-mieszkania-n92790.html
    Jest w nim wprost napisane, że sądy bierają taktykę dopuszczania odchyleń do jedynie 2%.

    I co najważniejsze – może należy czytelnikowi uzmysłowić ile to jest Pańskie 5 metrów – przy standardowym mieszkaniu 63 m2, który powiedzmy że ma ogólne wymiary 9×7 metrów (w przykładzie zakładam brak problemu odliczania od powierzchni ścian wewnętrznych) aby uzyskać 3% różnicy w metrażu (a więc 1,9 m2) wystarczy wydłużyć ściany o ok. 12 cm – a teraz pomyślmy ile ścian wewnętrznych posiada każde mieszkanie. Nagle się okazuje że wystarczy każdą z nich powiększyć o 1 cm (np. przez ilość zaprawy) i mamy nasze magiczne brakujące metry. Ciekawa jestem czy podjął by się Pan stawiania tak dużych elementów z różnicą mniej niż 1 cm?

    Owszem zgadzam się z tym, że nie powinno być zapisów, które uniemożliwiają dochodzenie właściwej ceny mieszkania (czyli ustalana jest cena za metr i różnicę w metrażu dopłacamy lub dostajemy z powrotem – oczywiście przy obostrzeniu, że nie ma możliwości przekraczania tych zwyczajowo przyjętych 3% norm różnicy)

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +2 (oddano 4 głosów)
  2. janusz napisał(a):

    Wielce Szanowna Pani

    Serdecznie dziękuję za ten merytoryczny i fachowy komentarz.
    Fakty i zastrzeżenia podane przez Panią są mi dobrze znane.I zdaję sobie sprawę,że różnice wymiarów między projektowanymi i zrealizowanymi można by sprowadzić do minimum wyłącznie, gdyby się budowało z fabrycznie prefabrykowanych elementów (bardzo popularne np. w Finlandii do budowy domów drewnianych).
    Sam właśnie u siebie zmagam się z krzywizną ścian, co było problemem przy pokryciu i wykończeniu schodów.
    Lecz widzę pewne proste i wydaje mi się uczciwe rozwiązanie. Przyszły właściciel razem z wykonawcą/inwestorem i niezależnym inspektorem budowlanym, wspólnie powinni dokonywać pomiaru pomieszczeń i uzgodnić ostateczną powierzchnię. Czy jest jakiś problem, by tak postępować?

    Pozdrawiam

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +1 (oddano 1 głos)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>