Tomasz Bojar-Fijałkowski: Uzdrowić uzdrowiska | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 27.07.2013

Tomasz Bojar-Fijałkowski: Uzdrowić uzdrowiska

Kilka dnia temu NFZ zapowiedział konieczność cieć wydatków, w związku z oszczędnościami budżetowymi.

Ciechocinek to jedna z najbardziej znanych w Polsce miejscowości uzdrowiskowych.

Ciechocinek to jedna z najbardziej znanych w Polsce miejscowości uzdrowiskowych. (fot. Rubber Dragon/Flickr)

NFZ chcąc, w myśl zasad etyki lekarskiej, nie szkodzić zaproponował jako jedno z rozwiązań – ograniczenie wydatków na opiekę sanatoryjną jako, w jego rozumowaniu, najmniej potrzebną, nie ratującą życia i obrośniętą niezliczoną ilością matrymonialnych a nie medycznych anegdot.

Co do meritum podzielam poglądy jakie z swoim niezwykle lekkim i dowcipnym felietonie „Na deptaku w Ciechocinku” wyłożył . Zdecydowanie nie zgadzam się z sądem, że 0,75 % budżetu pomorskiego NFZ jakie jest wydatkowane na usługi sanatoryjne uzdrowi cały system służby zdrowia. Nie załata też budżetowej dziury. Ale ten finansowy wątek powinien stać się oto jedynie pretekstem do szerszej, a unikanej przez resorty zdrowia oraz sportu i turystyki, dyskusji nad stanem i rozwojem polskich uzdrowisk. Bo te uzdrowiska trzeba uzdrowić!

Na nic nie zdała się nowelizacja ustawy „o lecznictwie uzdrowiskowym, uzdrowiskach i obszarach ochrony uzdrowiskowej oraz o gminach uzdrowiskowych” z 2011 roku, która wprowadziła zmiany kosmetyczne, głownie w procentowym udziale terenów zielonych w sektorach uzdrowiskowych A, B i C. Nie da się ukryć, że jest to wciąż regulacja rodem z 1966 roku, kiedy to podejście zarówno do opieki zdrowotnej, turystyki jak i finansów publicznych było zgoła odmienne.

Aktualny stan rzeczy jest niespójny jak zwrot „społeczna gospodarka rynkowa” z art. 20 polskiej konstytucji. Jednocześnie prywatyzujemy wiele uzdrowisk o ugruntowanej renomie skazując je na funkcjonowanie w branży SPA i wellness utrzymując anachroniczny i niewydolny model dofinansowywania lecznictwa uzdrowiskowego. Efektem tego są kolejki na przydział miejsca w sanatorium przez NFZ często dłuższe niż ważność skierowania lekarskiego do sanatorium, czyli 18 miesięcy. Równocześnie podział tego, luksusowego, dobra jakim stał się wyjazd leczniczy, podlega procedurze wewnętrznej NFZ wyjętej spod kontroli państwa, bo od decyzji lekarza NFZ o przydziale miejsca lub odmowie nie służy, wbrew Kodeksowi Postępowania Administracyjnego, żadna droga odwoławcza. W wyniku tego do sanatoriów trafiają nie tylko potrzebujący tego leczenia ale i ci bardziej żądni tańców, romansów i nowych doznań.

Polskie uzdrowiska dysponują potencjałem, którego pozazdrościć może nam nie jeden kraj Europy, choć konkurencja z Czech, Słowacji czy Litwy nie stoi w miejscu. Absolutnym walorem lecznictwa uzdrowiskowego jest fakt, że jest ona elementem systemu ochrony zdrowia i odbywa się pod okiem lekarzy a nie biznesmenów oraz specjalistów masaży relaksacyjnych. A rzeczą dziś prawie nie spotykaną na świecie jest właśnie fakt współfinansowania, bo za wiele usług korzystający i tak płacą, przez budżet państwa pobytu w sanatoriach osób chorych i seniorów. Starzejące się społeczeństwo ma przecież swoje prawa, nie tylko do Uniwersytetów III Wieku!

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 2)
Tomasz Bojar-Fijałkowski: , 10.0 out of 10 based on 2 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Tomasz Bojar-Fijałkowski

-

doktor nauk prawnych, wykładowca akademicki, manager. |
Kontakt: Facebook, E-mail, Strona www | Więcej o autorze…

Wyświetlono 4 komentarze
Napisano
  1. Artur napisał(a):

    „Jednocześnie prywatyzujemy wiele uzdrowisk o ugruntowanej renomie skazując je na funkcjonowanie w branży SPA i wellness utrzymując anachroniczny i niewydolny model dofinansowywania lecznictwa uzdrowiskowego” Czyli gdyby system finansowanie był inny moglyby istnieć prywatne uzdrowiska? Z tego to wynika.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: 0 (oddano 0 głosów)
  2. Artur napisał(a):

    „Równocześnie podział tego, luksusowego, dobra jakim stał się wyjazd leczniczy, podlega procedurze wewnętrznej NFZ wyjętej spod kontroli państwa, bo od decyzji lekarza NFZ o przydziale miejsca lub odmowie nie służy, wbrew Kodeksowi Postępowania Administracyjnego, żadna droga odwoławcza. W wyniku tego do sanatoriów trafiają nie tylko potrzebujący tego leczenia ale i ci bardziej żądni tańców, romansów i nowych doznań”
    Jeśli jest wewnetrzna kontrola NFZ to o co chodzi? NFZ przyznaje i powinien kontrolować. Tak najwyraźniej robi. A co ma do tego kontola państwa? Przecież NFZ jest panstwowa instytucją.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: 0 (oddano 0 głosów)
  3. Irena napisał(a):

    A jakie jest rozwiązanie? Są jakieś konkretne pomysły?

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +2 (oddano 2 głosów)
  4. Pacjent napisał(a):

    Jak nie ma juz praktycznie dostepu do lekarza (czeka sie miesiacami) to i do sanatorium tak samo nie ma. I na nic innego nie liczcie.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: 0 (oddano 0 głosów)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>