Jak to świat się kończy? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 28.06.2014

Jak to świat się kończy?

Przez całe swoje życie byłam świadkiem wielu różnych rzeczy. Często były to jednorazowe wydarzenia, o których zapominało się szybciej, niż się ich doświadczało. Zabawne, jak trudno jest zapamiętać wydarzenia, które w pewnym sensie miały oddźwięk w naszym życiu. Niby czegoś się doświadcza, ale tak naprawdę każdemu i tak jest to wszystko jedno.

Koniec_świata

Życie pędzi za szybko, a trzeba pilnować, żeby nie wypaść z siodła i nie stłuc sobie tyłka, a później trzeba by jeszcze konia… prawdę mówiąc, świnię gonić, bo życie to świnia, wielka, opasła, którą człowiek sam wciąż dokarmia, a nadal ma wrażenie, że z anoreksją trzeba walczyć. To wojna z wiatrakami, bo oczy są ślepe, uszy głuche, a w głowie na ogół słychać tylko echo i szum wiatru. Tak naprawdę, to ja nawet nie o tym chciałam pisać. Jak , wyskoczyłam z torów swojej myśli i teraz będą opóźnienia. Wiele rzeczy przeżyłam, ale tylko jedne z nich – jednorakiego rodzaju rzecz jasna – towarzyszą mi jak jeden mąż przez całe życie, a mianowicie te wszystkie wyroki śmierci i apokalipsa.

Koniec świata! Przeżyłam już tyle tych końców świata, że powinnam dostać co najmniej specjalny order za osiągnięcia w dziedzinie survivalu i post-apokaliptycznej myśli technicznej, bo żyję nadal i mam się dobrze, a co ciekawsze nikt na calutkim świecie specjalnie nie przejął się rychłym końcem i tymi wszystkimi przerażającymi katastrofami, a wszystkie są równie absurdalne jak fabuła filmów o zombie i strasznych wirusach. Wszyscy dobrze pamiętamy zapowiedz rychłego końca w roku 2000. Miało się to stać za sprawą końca czasu i teorii millenaryjnej. O zgrozo, i co teraz? Jednak koniec nie nastąpił, a rozwija się dalej i to bez żadnych przeszkód. To było coś!

Nie zapominając, że zaledwie rok wcześniej uniknęliśmy zagłady zapowiedzianej przez słynnego Nostradamusa. Następnie było kilka głupich wzmianek i rok 2011 wraz z proroctwem Harolda Campinga, który zapowiedział Armagedon na piękny wiosenny dzień 2. To naprawdę urocze, bo jak ginąć to na plaży. Następna data to 21 grudnia 2012. Tę datę wszyscy pamiętają z pewnością. Koniec świata według Majów. Ich kalendarz się skończył i ten trop miał wskazać koniec świata, jednak prawdopodobnie stworzyliby nowy, gdyby wcześniej nie spotkał ich rychły koniec z innego powodu.

Teraz w 2014 roku podobno czeka nas Ragnarok i zemsta nordyckich bogów. raz kolejny będziemy musieli walczyć o życie w trakcie apokalipsy, ja na przykład będę z nią walczyła śpiąc we własnym łóżku. Dat jest jeszcze więcej dla przykładu 2060 jako data przepowiedziana przez Newtona, jednak nawet słowa uczonego jakoś mnie nie przerażają.

Miał nastąpić koniec, i to nie raz, a nawet nie dwa razy, lecz kilka, i nic z tego nie wyszło. Przez to wszystko boję się, że moje zdolności przetrwania sprawią, że przegapię ten prawdziwy koniec świata i później będę tego żałowała, a wtedy nie będzie ciekawie, bo kto niby opowie mi jak to się stało?


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- niezależny serwis informacyjno-publicystyczny.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>