Kobieca twarz Afryki | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 16.03.2014

Kobieca twarz Afryki

Ósmego marca w naszej kulturze obchodzone jest święto kobiet. Nie wszyscy uznają to święto, ale większość przedstawicielek płci pięknej tego właśnie dnia otrzymuje życzenia od swoich ojców, mężów, przyjaciół czy kolegów. Tego dnia okazywane są nam – kobietom specjalne względy, które – co tu dużo kryć, sprawiają nam wiele radości. 

Kobieca twarz Afryki

Nie licząc skrajnych przypadków, kobieta w naszej kulturze cieszy się szacunkiem i ma pełnię praw, takich samych jakie przysługują mężczyznom. Ma głos i prawo do głośnego mówienia, a w razie potrzeby – również do wyrażania sprzeciwu. A jak to wygląda w Afryce? Jaka jest tam ?

Z moich obserwacji to zagadnienie ma dwa oblicza. Wiele afrykańskich kultur oficjalnie nakazuje szacunek w stosunku do kobiet jako do źródła życia. Kobiety wydają na świat potomstwo, wychowują je, zajmują się domem, pracują na polu. I często jest tak, że mimo, iż w kulturach Afryki dominuje mężczyzna, to tak naprawdę to właśnie kobieta jest opoką rodziny i całych społeczeństw.W praktyce jednak zapomina się o należnym kobietom szacunku. Rzadko kiedy mają one prawo do własnego zdania, zwłaszcza w społecznościach żyjących poza miastem.Często już jako małe dziewczynki są wydawane za mąż za starszych od siebie mężczyzn. Nie mają szansy na edukację, a co za tym idzie – nie mają szansy na lepszy los dla siebie i swoich dzieci. Są zależne od mężów i muszą mu okazywać szacunek prawie równy bogom. A mężczyźni to wykorzystują.

Oczywiście należy pamiętać, że te kobiety zostały wychowane ze świadomością swego losu i dla wielu nadrzędnym celem ich życia jest właśnie zaspokajanie wszelkich potrzeb swoich mężów. Często nie znają innego wzorca, więc nasz punkt widzenia może się zupełnie nie pokrywać z ich własnym osądem. Złoty środek osiąga się wtedy, gdy mężczyzna nie wykorzystuje swej pozycji i kobieta może pełnić swą rolę bez odbierania jej poczucia godności. Taką sytuację widziałam będąc w Zambii. Zostałam zaproszona do domu jednego z pracowników misyjnego szpitala – mężczyzny niezwykle zaangażowanego w swoją pracę. Kiedy przyszedł czas posiłku, jego żona podała nam miskę z wodą, abyśmy mogli umyć ręce. Podała ją jednak na kolanach, aby być niżej niż my – był to gest wyrażający szacunek do mnie jako gościa a także w stosunku do jej męża. Dla mnie było to bardzo krępujące. Dla nich – zupełnie normalne. Dopiero, kiedy my zjedliśmy, ona sama i ich dzieci mogły usiąść do posiłku. Z mojego punktu widzenia była to dyskryminacja kobiety i dzieci, ale dla tej rodziny był to ideał życia rodzinnego.

Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy same afrykańskie kobiety widzą, że los potraktował je niesprawiedliwie. Moją opowieścią zapraszam na chwilę do Gnani (czyt. Nani) – wioski w północnej Ghanie. Gnani jest specyficzną wioską – jest wioską czarownic. Mieszka tam blisko 300 kobiet, niektóre ze swoimi dziećmi. Wszystkie mieszkanki Gnani to kobiety wykluczone ze społeczeństwa, niemające żadnej możliwości powrotu. Osiadły tu po ucieczce z domu, by ratować życie swoje lub swoich dzieci po tym, jak zostały oskarżone o czary. Problem w tym, że większość z nich z czarami nie miała nic wspólnego.

W Ghanie nadal funkcjonują związki poligamiczne. Czas mija, a człowiek wcale nie młodnieje i kobiety nie mają tyle sił co za swych młodych lat, kiedy to zostały pierwszą czy drugą żoną swojego męża. Kiedy wiek odbiera im siły i stają się ciężarem dla swoich mężów, ten, chcąc się owego balastu pozbyć, oskarża ją o czary. Nie są potrzebne żadne dowody. Wystarczy, że oświadczy to społeczności. A paranie się czarami w Ghanie jest surowo karane. Zazwyczaj śmiercią. Dlatego kobiety uciekają pod osłoną nocy i kryją się w wioskach czarownic, by tam przeżywać poza nawiasem kolejne dni, bez szans i bez nadziei.

przeprowadziła ostatnio akcję zbiórki sukienek dla kobiet w Gnanie, które miały zostać im przekazane właśnie 8 marca. Sukienka miała być symbolem kobiecości, a cała akcja była gestem solidarności kobiet z Polski z kobietami, z którymi los obszedł się tak okrutnie. Może chociaż tego dnia na ich twarzach pojawi się uśmiech i będą miały świadomość, że gdzieś daleko są ludzie, którym nie są obojętne.

Z afrykańskim pozdrowieniem!

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 7.2/10 (wszystkich: 5)
, 7.2 out of 10 based on 5 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Małgorzata Kałun

-

z zawodu jestem fizjoterapeutką, czas wolny poświęcam pracy w Fundacji Dzieci Afryki. Afrykę ma w sercu od dawna – fascynuje mnie kultura tego kontynentu i radość życia, jaką mają Afrykańczycy. To od nich nauczyłam się doceniać to co mam i cieszyć się z najmniejszych, dobrych rzeczy, które się dzieją koło mnie. Afryka, zwłaszcza jej południowo-wschodnia część to moje miejsce na ziemi, do którego chciałabym wracać tak często, jak tylko się da. Chciałabym dzielić się z Wami moją afrykańską pasją, a także wiedzą na temat zdrowia z punktu widzenia rehabilitanta.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>