Co dalej ze sportem? Czy czeka nas dominacja zawodników-mutantów?
Olimpijski bieg na 800 m kobiet wygrała południowoafrykańska biegaczka Caster Semenya. No właśnie, czy to jeszcze biegaczka?

Caster Semenya choć oficjalnie jest zawodniczką, wygląda jak mężczyzna.
Pewne jest jedno – u zawodniczki stwierdzono dwupłuciowość, czyli zjawisko, w którym u jednego osobnika występują jednocześnie męskie i żeńskie gruczoły rozrodcze. Jak podają źródła – stwierdzono u niej także trzykrotnie wyższy niż u innych kobiet poziom testosteronu we krwi…
Na niewątpliwie patologiczne zjawisko zwróciła ostatnio uwagę Joanna Jóźwik, nasza biegaczka, piątą zawodniczką igrzysk w Rio de Janeiro w biegu na 800 m, która apelowała m.in. o przeprowadzenie kolejnych badań mających sprawdzić poziom męskich hormonów u południowoafrykańskiej zwyciężczyni.
W tym miejscu dochodzimy do pytania fundamentalnego – jaką przyszłość czeka sport wyczynowy? Czy będziemy świadkami epoki hodowania sportowych potworów, które przy współpracy z naukowcami w laboratoriach będą przygotowywane do bicia kolejnych rekordów i przekraczania kolejnych barier?
Wiele wskazuje na to, że bez ingerencji medycyny, farmacji, biologii i chemii – coraz trudniej przekraczać kolejne granice – co jest zrozumiałe, bo ludzkie ciało ma naturalne ograniczenia. Jeśli jednak dla uciechy kibiców, a co za tym idzie, dla osiągnięcia jeszcze większych zysków finansowych – zamiast rywalizacji sportowej mamy być świadkami rywalizacji rozmaitych naukowców – warto naprawdę poważnie zastanowić się nad sensem sportu i sportowej rywalizacji, której z każdymi igrzyskami olimpijskimi – jakby coraz mniej.