Debata na dwa głosy: Homoseksualizm – norma czy choroba? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 18.08.2016

Debata na dwa głosy: Homoseksualizm – norma czy choroba?

Homoseksualizm jest nieuporządkowaniem emocjonalnym stanem, z którym nikt się nie rodzi, lecz nabiera podczas życia.

Potężne i jego naukowcy dają o sobie znak przy debacie na temat homoseksualizmu.  Wszyscy naukowcy, którzy opowiadają piękne historie o tym, jak to można być szczęśliwym będąc homo mówią nieprawdę. To nie badania naukowe, lecz świadectwa wielu homoseksualistów mówią o tym, że związki tego typu, są niestety tylko płciowym przeżyciem i nic poza tym. Wiele małżeństw, związków homoseksualnych szybciej się kończy niż zaczyna, ponieważ żyjąc w kłamstwie na temat tego, że jest to coś normalnego, takie osoby odczuwają smutek.

Środowiska lewicowo-liberalne na siłę próbują wcisnąć społeczeństwo w ramy tej „normalności”. Część obywateli buntuje się przeciw temu i fantastycznie, ponieważ kłamstwo trzeba nazwać kłamstwem. W swojej książce Richard Cohen pisuje, że „wchodząc do gej-barów czuje dziwny smutek”. Sam były gej opisuje, że nie są to relacje oparte na miłości i prawdzie, tylko na przeżyciach płciowych i kłamstwie. Zazwyczaj homoseksualiści zakochują się ze względu na sylwetkę i ciało tego lub tej drugiej. Potem przychodzi codzienność, która przychodzi z igłą i przekuwa tą bańkę mydlaną.

W słowach „homoseksualizm jest jednostką chorobą i trzeba to leczyć” R1; nie jest nic złego, ponieważ, to stwierdzenie nie uderza w osobę tylko zjawisko jakim jest homoseksualizm. Podziwiam lekarzy, którzy umieją nazwać homoseksualizm jednostką chorobową, oczywiście z pewnym wyczuciem.

Kościół nie potępia homoseksualistów, każe podchodzić do nich z szacunkiem. Wśród grzechów, które zamykają ludzi na przyjęcie daru zbawienia Pismo Św. wymienia czynne uprawianie homoseksualizmu (a bynajmniej nie odczucia homoseksualne):

„Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” ( Kor 6,9; por. Rz 1,26-27; 1 Tym 1,9-11).

W Księdze Kapłańskiej czytamy:

„Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, sami tę śmierć na siebie ściągnęli” (20,3 por. 18,22).

„Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie … ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci” – grzmi św. Paweł (List do Rzymian ,26-27 i 32)

Wśród wielu publikacji dotyczących tej tematyki, osoba homoseksualna często ma do czynienia z komentarzami bądź wypowiedziami, które szczególny nacisk kładą na słowa „homoseksualizm” i „potępienie”. Często tworzy to wrażenie, że osoba homoseksualna ma wybór: albo radykalnie zmieni się w kogoś innego, albo nie ma dla niej miejsca ani w Kościele, ani u Boga. Stąd warto wczytać się dokładnie w tekst Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego i podkreślić:

  • W Piśmie Św. jest mowa o grzesznym współżyciu seksualnym, żądzy, cielesnym obcowaniu
  • Konsekwencją jest wezwanie w Katechizmie do czystości, jednocześnie dopuszczone są „bezinteresowne” przyjaźnie, należy pamiętać o wstrzemięźliwości seksualnej
  • Wyraźnie potępiony jest homoseksualizm jako akty homoseksualne, a nie osoba homoseksualna, co jest fundamentalne w odczytywaniu miejsca i życia w Kościele osób homoseksualnych R1; wyraźnie zachęca się do korzystania z sakramentów
  • Sam Katechizm stwierdza, że osoby homoseksualne „nie wybierają” homoseksualizmu (dlatego hipoteza, iż osoby homoseksualne wybrały sobie homoseksualizm, jest w sprzeczności z Katechizmem). W dokumencie tym znaleźć można wyważone ujęcie złożonego, w znacznej mierze wciąż nieprzeniknionego problemu, jakim jest kondycja homoseksualna.

„Znaczna liczba mężczyzn i kobiet przejawia głęboko osadzone skłonności homoseksualne. Osoby takie nie wybierają swej kondycji homoseksualnej; dla większości z nich stanowi ona trudne doświadczenie. Powinno się traktować je z szacunkiem, współczuciem i delikatnością. Powinno się unikać wobec nich jakichkolwiek oznak niesłusznej dyskryminacji. Osoby te są wezwane do wypełniania woli Bożej w swoim życiu i R1; jeśli są chrześcijanami – do złączenia z ofiarą krzyża Pana trudności, jakie mogą napotykać z powodu swej kondycji.”

Tradycja, opierając się na Piśmie Świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie, zawsze głosiła, że „akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane”. Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym przypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.

„Osoby homoseksualne są wezwane do czystości. Dzięki cnotom panowania nad sobą, które uczą wolności wewnętrznej, niekiedy dzięki wsparciu bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny przybliżać się one R1; stopniowo i zdecydowanie – do doskonałości chrześcijańskiej” (KKK 2357- 2359).

Naukowcy potwierdzili, że dla dziecka najlepszą sytuacją jest, gdy owo nowe stworzenie ma mamę i tatę. Niestety badania pokazują, że dzieci wychowane w rodzinach homoseksualnych, nie funkcjonują najlepiej.

Homoseksualizm jest, był i będzie chorobą i nie zmienią tego żadne skreślenia z listy chorób. Dla człowieka wierzącego jest to proste, jeśli człowiek rodzi się homo, to wtedy Bóg musiałby się pomylić. To sprytny zabieg, który ma uderzyć w nieomylność Boga. Stwórca jest nieomylny, dlatego nie mógł przy stworzeniu kogokolwiek się pomylić. Jest wiele fantastycznych świadectw ludzi, którzy wychodzą z homoseksualizmu, np. Richard Cohen R1; autor książek „Wyjść na prostą”.

Więc wg mnie nie można potępiać homoseksualistów, ale z drugiej strony uważanie tego za normalne, nie pomoże. To tak jakby założyć ciemne okulary, skoro już to robią to uznajmy to za normalność. To nie jest żadna pomoc dla osób o skłonnościach homoseksualnych, lecz uznanie, że mamy w głębokim poważaniu to, co się z nimi dzieje i ich życie. Tolerancja to inaczej: „Nie interesuje mnie twój los, co się z Tobą stanie itd. więc rób co chcesz, możesz się nawet zabić”.

Niewiele mediów przekazuje informację, że najwięcej samobójstw popełniają geje/ lesbijki. Walka o człowieka, to nie tylko walka o niewiniątka zagrożone aborcją, ale również o te osoby mające skłonności homoseksualne, walka aby politycznie poprawna lewica nie zagłaskiwała problemu, a prawicowy konserwatyzm, który poniekąd każdy z nas ma, nie zmuszał tych osób do ukrywania się „pod płaszczykiem normalności”

Podczas powstania publikacji, bardzo pomocne okazały się z portalu chrześcijanin-homoseksualny.pl, który polecam wszystkim osobom będącym w Kościele, i odczuwające skłonności homoseksualne.

Autor

- sekretarz redakcji Gazety Bałtyckiej we Włocławku, administrator portalu Allomi, publicysta. Interesuję się psychologią, religią, polityką, muzyką i piłką nożną. Lubię czytać książki psychologiczne, thrillery i publicystykę. Moim autorytetem w dziennikarstwie publicystycznym jest Rafał A. Ziemkiewicz. Nie jest żadną tajemnicą, że najbardziej z gazet papierowych lubie czytywać Wprost. Nie uznaję klasycznego podziału lewica i prawica, uważam go za sztucznie stworzony aby podzielić społeczeństwo. Nie uznaję schematów i wciskania je kogokolwiek.

Wyświetlono 2 komentarze
Napisano
  1. Janusz pisze:

    Witam
    Mój pogląd wyłożyłem w poprzednim artykule polemicznym.

    Tutaj zwrócę tylko na pewną niespójność w wykładni kościoła.
    „Żądza” jest interpretowana jak grzech, coś wstrętnego. Lecz bez niej nie byłoby prawidłowego rozwoju gatunków. Pan Bóg dał nam testosteron. Czyż nie.
    A na dodatek Święte Oficjum poważnie rozważało, czy stan, jakiego dostąpimy w raju to będzie orgazm. Wtedy żądza byłaby naturalną drogą do raju.

    Pozdrawiam

  2. Katolicyzm jest jednostką chorobową i trzeba ją leczyć. Nie, nie obrażajcie się proszę, przecież to uderza tylko w zjawisko a nie w osoby = Retoryka level Korzeniewski. Poza tym jak zwykle tekst jest szczytem niechlujstwa, który wypadałoby poprawić i to jak najszybciej. To nie jest styl, to jednostka chorobowa zwana grafomanią (nie obrażam autora ani tekstu, tylko samo zjawisko = retoryka wdłg. F. Korzeniewskiego). Od odbierania homoseksualistom człowieczeństwa i uznawania ich za chorych, krótka droga do przymusowych sterylizacji i obozów resocjalizacyjnych. Nie pozdrawiam autora

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika