Rząd prowadzi do wojny domowej! „Komu naprawdę służy obecna władza?” | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 31.10.2020

Rząd prowadzi do wojny domowej! „Komu naprawdę służy obecna władza?”

Nie wiem, z czyjej inspiracji Mateusza Morawieckiego to robi. Nie wiem, w jakim celu prowadzi tak nieudolną, nierozsądną „politykę socjologiczną”. Wiem jednak, czym postępowanie rządzących może się zakończyć.

(Fot. Gazeta Bałtycka)

Wielokrotnie pisałem, że takie czy inne działania różnych grup rządzących Rzeczpospolitą doprowadzą do wybuchu społecznego na niespotykaną skalę. O ile pamiętam, ostatni raz tego określenia użyłem, gdy w Gdańsku niszczono pomnik prałata Jankowskiego i przypuszczano skandaliczny, w swoim ogromie co najmniej nieuzasadniony atak na kościół rzymskokatolicki w Polsce.

Kolejną okazją do zaognienia sytuacji w kraju były, a jakże, obchody „polskiej” rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej.

Dziś władza przeszła samą siebie. Mając nierozwiązany problem protestów „antyaborcyjnych”, ciągle nieuregulowane ustawowo zagadnienie ograniczeń „covidowych”, państwa – bankruta, niepewne w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, skandaliczne roszczenia żydowskich kandydatów na grabieżców Rzeczpospolitej, coraz bardziej agresywną politykę Niemiec, którzy nie mogą pogodzić się z „projektem Trójmorza” – otwiera nowy, zupełnie niepotrzebny konflikt.

Za pięć dwunasta ogłasza Polakom, że na okres od 31 października do 2 listopada zamyka cmentarze! Po zabraniu Świąt Wielkanocnych, po ograniczeniach obowiązujących w dniu Bożego Ciała, władza pozbawia Naród, swój (?) Naród możliwości uczczenia swoich zmarłych.

Jesteśmy chyba jednym z ostatnich narodów Europy, który Dzień Wszystkich Świętych i następujący po nim Dzień Zaduszny czci z najwyższą atencją. Możemy być biedni, możemy być sponiewierani, możemy być nawet głodni – a groby naszych przodków porządkujemy, odwiedzamy. Zapalamy na nich znicze pamięci. To jest element naszej, polskiej tradycji, naszej, polskiej kultury. Dziś władza chce nas tych tradycji pozbawić.

Dziś władza, mieniąca się polską władzą, chce nas odciąć od tych naszych, polskich korzeni. W jakim celu to robi? Oficjalnie – w trosce o zdrowie i życie Polaków, którym zagraża morderczy wirus. Ja jednak jestem większym sceptykiem. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że chodzi właśnie o pozbawienie nas (chodzi głównie o młode pokolenie, bo ludzi w moim wieku niewiele już można zmienić) szacunku dla przodków, ich osiągnięć, dorobku.

Nieprzypadkowo na jednym z najważniejszych polskich cmentarzy (przepraszam w ogóle za ich wartościowanie) widnieje napis: „Ojczyzna, to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć tracą życie”. Dziś polskie (?) władze właśnie usiłują pozbawić nas tej pamięci. Te same władze, które usta mają pełne frazesów o patriotyzmie. W czyim interesie to robią? Komu naprawdę służą?

Nie czas tu i nie miejsce na tego typu rozważania. Zastanawia mnie jednak, jak wiele zła trzeba nosić w sercu, by 30 października o godz. 1530 ogłosić, że od północy zamknięte zostaną cmentarze. I tak późne ogłoszenie tej wiadomości uzasadnić nadzieją na informacje o zmniejszającej się liczbie zachorowań na „chorobę” o wdzięcznej nazwie covid-19.

Przyznam, że gdybym miał zrobić to, co wczoraj zrobił Premier Rzeczpospolitej Polskiej, spaliłbym się ze wstydu. Ale widać, moja wrażliwość dyskwalifikuje mnie przynajmniej w zakresie sprawowania wysokich funkcji państwowych. Z drugiej strony jest mi niezwykle przykro, że premier mojego kraju kłamie jak najęty i ma ludzi za idiotów.

Rozumiem, że on jeden jest „mądry”.  Przy okazji coraz częściej zadaję sobie pytania, ile jeszcze naruszeń prawa, niekiedy bardzo istotnych, dopuszczą się wybrane demokratycznie władze Rzeczpospolitej?

Pozbawianie praw nabytych, dyskryminacja ze względu na wiek, łamanie Konstytucji, bezprawne ograniczanie swobód obywatelskich, w tym tych fundamentalnych – to wszystko są przestępstwa (delikty) kwalifikujące sprawców nie tylko przed Trybunał Stanu, ale nawet przed oblicze prokuratora. Tylko gdzie znaleźć takiego odważnego? Rosjanie w takich sytuacjach mawiają: pożyjemy, zobaczymy.

Jestem coraz bardziej przekonany, że grupa pod przywództwem małego człowieczka z Żoliborza będzie miała okazję zaznać sprawiedliwości. I życzę, by była to sprawiedliwość. Bo gdyby miała to być sprawiedliwość ludowa (społeczna), ich los byłby przesądzony. Ale sami sobie ten los gotują.

Autor

- publicysta, komentator i felietonista.



Moto Replika