Opublikowano: 1.03.2014

Trasa – kasa

„Żądza pieniądza sen z oczu spędza” – śpiewała . I ja dziś piszę wyłącznie dla mamony. Jadę tramwajem numer cztery na gapę. Dwuzłotówka lśni w kieszeni. Nie ma kontroli. Nie ma Tuwima na przedniej platformie.

Fot. Dominika Tomalak

Fot. Dominika Tomalak

Może napiszę o miłości. Na czwartym siedzeniu, po lewej stronie, od okna siedzi całkiem fajny brodacz. Wymuszam spojrzenie. Dostaję uśmiech i niewerbalny komunikat: „moje serce jest już zajęte przez starbucksową księżniczkę”. Odpuszczam. Przybijam sobie mentalną piąteczkę z jego iPhonem. Pewnie teraz tagguje śniadanko na instagramie. Pewnie codziennie je na obiad mule w białym winie. Pewnie codziennie jogging (od tych muszli na muszlę klozetową). Klasa sama w sobie, gdzie ja do niego z moją smutną pomidorówką?

Koło tego brodacza siedzi hybryda człowieka i gazety (kobiece ciało, zamiast głowy „Wyborcza”). Byłam przedwczoraj na wódeczce z Waldkiem – opozycjonistą. Waldek zna Wałęsę, a byłemu premierowi prosto w twarz powiedział, że jest idiotą! Przegadaliśmy kilka godzin. Jak następnym razem przyniosę karty to nauczy mnie grać w „tysiąca”. Gdybym miała tysiaka, opłaciłabym rachunki i kupiłabym sobie sukienkę, którą na blogu prezentuje . Skubana. Ja mam tylko te dwa złote w kieszeni, na prasę nie wystarczy, na relanium także. W takim razie politykę muszę sobie odpuścić.

tramwaj1Fot. Dominika Tomalak[/caption]Następna stacja, stacja – penetracja. Wsiada urocza szesnastka. Ma zgrabny tyłek. Na tym tyłeczku troskliwie leży męska ręka. Zapewne ta sama ręka pisała maturę w dziewięćdziesiąty pierwszym. Ta sama kroi dzieciom chleb, odbiera ważne telefony. Często zastanawiam się nad tym fenomenem. Coś za coś. Dostaniesz spodnie, jak ściągniesz te, które masz na sobie. Dostaniesz odrobinę czułości, jeśli pozwolisz, że ja obrobię Ci portfel. Ktoś chyba obrał seks, pokroił na malutkie kawałki, wrzucił do puszki i wystawił na sklepowe półki. Chcesz to bierz, płać albo spadaj na drzewo. Z niego możesz zerwać coś prawdziwego, tylko po co? Wiadomo, nie chce się.

Bez grosza przy duszy kończę ten felieton. Nie wyrzuciłam pieniędzy w błoto, ale nadal na nich nie śpię. Wysiadam. Może jutro napiszę o miłości, o polskości, rozwiązłości. Może nie zbiję kokosów jeżdżąc bez biletu, a jakoś przeżyję bez baletu i tabletu!

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 8.1/10 (wszystkich: 16)
Trasa - kasa, 8.1 out of 10 based on 16 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Anna Kaniewska

- dziennikarka, zainteresowana reportażem literackim. Fanka kina, od Godarda do Haneke.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>