20-latek przegrał młodość, bo miał narkotyki? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 13.07.2014

20-latek przegrał młodość, bo miał narkotyki?

Polskie jest pełne luk, niedorzeczności, nawzajem wykluczających się paragrafów. Najczęściej wspomniane luki wykorzystywane są przez dobrze opłacanych adwokatów, którzy potrafią wybronić przestępcę nawet z największej zbrodni. Prawo, sądy i prokuratorzy to jedno, natomiast Ci, którzy danego „przestępcę” tam doprowadzają to drugie.

narkotyki

Do poniżej zaprezentowanych refleksji skłoniła mnie informacja prasowa opublikowana w lokalnych portalach pewnego miasta. Błaha sytuacja – 20-letni mężczyzna zgubił portfel. W nim, jak zwykle, znajdowały się dokumenty, karty, notatki. Na jego (nie)szczęście całość została znaleziona przez uczciwego znalazcę, który zgubę oddał na najbliższy komisariat policji. Tam okazało się, że chłopak w portfelu nosił coś „ekstra” – małe zawiniątko z amfetaminą. W informacji prasowej nie było podanej gramatury narkotyku (co jest oczywiste – szkoda by było zabierać dramaturgię całego zdarzenia) więc można podejrzewać, że było to maksymalnie 1-2 gramy.

20-latek został wezwany na komisariat. – Portfel się znalazł – brzmiał komunikat policjanta, który przyjechał do jego domu. W informacji prasowej czytamy, że mężczyzna był niezwykle szczęśliwy z powodu znalezienia zguby. Podobno mówił, że „miał tam bardzo ważne rzeczy”. Jak można się domyśleć – zostały mu postawione zarzuty posiadania narkotyków. Mężczyzna przyznał się do winy. Prokurator orzekł uzgodnioną z oskarżonym karę – 3 miesiące pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. zapadł bez rozprawy sądowej zgodnie z art. 335 kpk.

I właśnie w tak szybki i prosty sposób zniszczono młodego człowieka. Nie wiemy kim był 20-latek. Czy się uczył, czy właśnie szedł na studia, czy pochodził z zwykłej czy patologicznej rodziny. Nie wiemy, skąd miał narkotyki, od kogo kupił, kto mu dał. Nikt się nie zainteresował źródłem narkotyku. Być może dany diler zatruwa pół miasta, sprzedaje „ścierwo” dzieciakom. Być może przez niego wiele młodych osób pożegnała się z tym światem.

Ale takie dochodzenie jest o wiele trudniejsze. Potrzeba ludzi, środków i przede wszystkim czasu i upartości. Po co to robić, skoro statystyki można podbić „kolejnym zatrzymanym groźnym przestępcą z jednym gramem amfetaminy przy sobie”.

20-latek to młody człowiek, nie wszystko w głowie ma jeszcze poukładane. Być może ma jakiś problem w swoim życiu i dlatego sięga po narkotyki? Dlaczego nikt się nie zainteresował faktem dlaczego chłopak narkotyk posiadał? Może jest uzależniony, a to jedyny moment, kiedy z tego bagna można go jeszcze wyciągnąć?

To proste – statystyki są podbite, reszta nikogo nie obchodzi.

Co wiąże się z wyrokiem? Chłopak nie może znaleźć pracy przez przynajmniej 10 lat. To okres, kiedy jego czyn będzie wykazany w „papierach”. O zaświadczeniu o niekaralności może zapomnieć. Przy każdej kontroli jest już odnotowany. Dla większości osób jest narkomanem. Nie wiemy jak cała sytuacja odbiła się na jego stosunkach z rodziną.

Jak cała sytuacja mogła się zakończyć? Policjanci znajdują zawiniątko. Jadą z tym do domu, zgłaszają całą sytuację rodzinie. 20-latek koniecznie odwiedza poradnię antynarkotykową. Policjanci bacznie śledzą całą sytuację, co miesiąc-dwa odwiedzają chłopaka i jego rodzinę. Bez wyroku, bez rozgłosu, bez problemów. Może by z tego wyszedł? Może to by była dla niego lepsza nauka, niż 10 lat kary?

Wiem, poprzedni akapit to idylla. Ale trudno nie odnieść wrażenia, że takie zatrzymania służą tylko i wyłącznie podbiciu statystyk. Mam rację?

Igor Miecznik

Autor

- niezależny serwis informacyjno-publicystyczny.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika