Czy policjanci masowo szli na "lewe" zwolnienia? | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 11.11.2018

Czy policjanci masowo szli na „lewe” zwolnienia?

Nad stolicą zbierają się czarne chmury, nadciągają dwa Marsze Niepodległości, a tu polska pochorowała się masowo i poszła na zwolnienie. Na Śląsku dostało już 40% funkcjonariuszy, podobnie jest w innych województwach. Cóż to za zaraza położyła pokotem naszych dzielnych stróżów prawa? Odra przywleczona z Ukrainy, ospa wietrzna czy – jak sugerują internauci – nowa choroba: „psia grypa”?

Obywatele, którzy łożą na utrzymanie policji i za to powinni mieć poczucie bezpieczeństwa, a zatem powinni oczekiwać od władz państwowych jakiejś adekwatnej reakcji. Już to choćby od Ministra Zdrowia czy Głównego Inspektora Sanitarnego Kraju. Wobec takiej masowej choroby należałoby natychmiast ogłaszać stan zagrożenia epidemiologicznego i przymusowe szczepienia przeciwko psiej grypie. Może nie od razu całej populacji, bo też i choroba jak widać atakuje najpierw mundurowych, a więc należałoby zaszczepić funkcjonariuszy służby celnej, straży granicznej czy straży pożarnej.

Powstaje oczywiście pytanie czy tak chorowici ludzie jak policjanci, którzy przynieśli L-4, mogą pełnić służbę? Ustawa o policji mówi bowiem wyraźnie, że kandydat na policjanta musi mieć „zdolność fizyczną i psychiczną do służby w formacjach uzbrojonych”. A już jakby się okazało, że cześć tych masowo wydawanych policjantom zwolnień lekarskich, wydali lekarze psychiatrzy to strach się bać! Oznaczałoby to, że funkcjonariusze mający na co dzień prawo do używania broni w swej masie są psychicznie niezrównoważeni, rozchwiani czy podatni na depresję. Taż to natychmiast trzeba takich ze służby usunąć dla bezpieczeństwa obywateli!

Uspokajać nas może fakt, że masowa choroba policjantów zdarzyła się w momencie, kiedy ich związek zawodowy prowadzi negocjacje z rządem na temat podwyżek. Co prawda szef związku zawodowego policjantów odżegnuje się od posądzenia, że masowe pójście na L-4 jest metodą na zmuszenie rządu do ustępstw i dania policjantom podwyżek, ale jakoś jego zaprzeczenia wydają się tak samo mało wiarygodne jak to, że połowa policjantów nagle zachorowała.

Znając naszą tzw. społeczną rzeczywistość” podejrzewam, że te zwolnienia są właśnie sposobem ze strony policjantów na szantażowanie rządu i wymuszenie podwyżek. Założycie się ze mną że tak jest? Nikt przecież nie uwierzy, że nagle połowa jakiejś grupy zawodowej przeziębiła się.

Ale skoro tak jest, to interweniować powinien nie , ale i prokurator. Już powinno zostać zlecone zbadanie wiarygodności zwolnień przez choćby orzecznika ZUS, już powinni być przesłuchiwani lekarze, którzy wydali takie masowe zwolnienia, a sami chorowici policjanci zawieszeni w obowiązkach do wyjaśnienia sprawy. Albo bowiem są tak słabego zdrowia, że nie nadają się do służby, albo wyłudzili lewe zwolnienia i też nie nadają się do służby ze względu na niespełnianie kryterium „nieposzlakowanej opinii”.

W poważnych państwach jak Stany czy Kanada gość, który choćby raz zapłacił mandat za przekroczenie prędkości nie ma szans zostać policjantem. Tamtejszy suweren (i jego ministrowie) słusznie bowiem uważają, że jaka policja takie i państwo. Jak policja jest uczciwa i sprawna, to i państwo jest takie samo. Jak policja składa się z chorowitych kombinatorów, to i państwo jest cherlawe. Takie „tekturowe” czy jak to klasyk ujął bardziej przypomina „kamieni kupę”, niż poważną organizację.

Niestety w setną rocznicę odzyskania niepodległości protestujący, za pomocą zwolnień lekarskich, policjanci ukazują nam fatalny stan nie tylko swojej instytucji, ale całego państwa polskiego. Bo też minister Brudziński, który pokornie prosił policjantów o powrót do służby i starał się nie zauważać szytej grubymi nićmi kombinacji, pokazał, że rząd, który deklaruje walkę z patologiami, ugina się przed związkami zawodowymi. I że w instytucji, która powinna stać na straży prawa, dominuje grupa kombinatorów, którzy nigdy w niej znaleźć się nie powinni.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 7.4/10 (wszystkich: 10)
Czy policjanci masowo szli na "lewe" zwolnienia?, 7.4 out of 10 based on 10 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Janusz Sanocki

- poseł na Sejm RP, niezrzeszony.

Wyświetlono 2 komentarze
Napisano
  1. ja pisze:

    Policja nie może strajkować. Prawo nie pozwala.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +2 (oddano 2 głosów)
  2. Pan autor artykułu i jednocześnie poseł nie zauważa tylko, że to właśnie sejm w którym on zasiada odebrał bardzo wiele uprawnień policjantom (a żołnierzom nie). Policjanci poza gorszymi warunkami służby na co dzień (codziennie wychodzą na wojnę z przestępcami i nie wiedzą czy wrócą do domu – a wojsko walczy tylko teoretycznie) musieli jeszcze przyjąć dużo dłuższy okres służby do uzyskania emerytury, o wiele mniej płatne zwolnienia lekarskie, brak podwyżek – stąd prawie kilkanaście tysięcy wakatów, a ktoś za nieobecnych musi cały ten bajzel ogarnąć i nadzorować, więc pracy jest dwa razy więcej, a nadgodzin dotychczas nikt nie płacił, bo to przecież służba.
    Zamiast wylewać pomyje na policjantów – panie pośle proszę uderzyć się w pierś i przeprosić ich za traktowanie jak psów podwórkowych.
    To posłowie odbierając dotychczasowe uprawnienia policjantom i praktycznie nie dając nic w zamian, doprowadzili do „strajku” policjantów.
    Jak Kuba Bogu …..

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +2 (oddano 2 głosów)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>