Mamy poważny kryzys. Już nawet politycy widzą, że coś jest nie tak... | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 9.09.2013

Mamy poważny kryzys. Już nawet politycy widzą, że coś jest nie tak…

Jarosław Gowin opuścił Platformę Obywatelską. Media właśnie to wydarzenie traktują jako „temat dnia”. A to błąd, bo zdecydowanie ważniejsze są . A w zasadzie tamtejsza frekwencja, która wyniosła zaledwie 16 procent. Obywatele są obojętni? Nie! To wyraz sprzeciwu wobec karygodnej postawy klasy politycznej.

sejm3

fot. Krzysztof Białoskórski

Pozornie wybory, w których uczestniczy zdecydowana mniejszość, czyli 16 proc. wyborców, mają niewiele wspólnego z demokracją, bo w tym wypadku mniejszość decyduje o losach większości, a przecież powinno być odwrotnie. Tak jest tylko pozornie, bo demokracja zakłada także obywatelskie nieposłuszeństwo, którego wyrazem jest np. nie pójście na , strajki, demonstracje, marsze sprzeciwu, inicjatywy obywatelskie itp.

Obywatele przeczuwają, a ci bardziej zorientowani widzą, że obecni politycy nie spełniają ich oczekiwań. Niektórzy mówią, że politycy lewitują. Nie. Oni już dawno odlecieli! Od dawna nie widać części wspólnej pomiędzy obywatelami a klasą polityczną. Matematycznie, te dwa zbiory są po prostu rozłączne. A to wyjątkowo niepokojące zjawisko i już dawno należało by o tym co najmniej poważnie dyskutować.

Dziś jeden z portali internetowych przypomniał list radnej PO ze Śląska, Doroty Połedniok, skierowany do premiera Donalda Tuska. Oto cytat:

„Oni (PO – red.) zachowali się jak typowi zwycięzcy najeźdźcy. Siłą chcieli wziąć wszystko, a Polskę potraktowali jak zwykły wojenny łup – jak dziwkę, z którą się robi co chce – nawet wbrew jej woli, którą się oszukuje, znieważa i wykorzystuje do własnych partykularnych interesów”.

Wygląda na to, że powoli zbliżamy się do granicy, po przekroczeniu której konieczna będzie sanacja klasy politycznej i wyeliminowanie postaci, które nie spełniają moralnych i etycznych kryteriów do sprawowania funkcji publicznych, bo wydaje się, że przede wszystkim przyczyną obecnej sytuacji jest kryzys aksjologiczny, czyli kryzys wartości.

Jeśli dziś już sami politycy zaczynają czuć, że w tej grze coś jest nie tak, że nastąpił gigantyczny skok na państwo, że liczą się już tylko indywidualne interesy i korzyści – to naprawdę coś musi być nie tak. I to bardzo.

A 16-procentowa frekwencja na Podkarpaciu może być zapowiedzią jeszcze niższej w zbliżających się wyborach, bo liczba niezadowolonych Polaków rośnie. A to z kolei niczego dobrego nie wróży.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika