Piotr Bogdanowicz: "Przegrałem walkę z sądem, ale wygrałem walkę o życie" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 3.11.2015

Piotr Bogdanowicz: „Przegrałem walkę z sądem, ale wygrałem walkę o życie”

Z ofiary napadu stał się napastnikiem i zabójcą. Tak przynajmniej stwierdził sąd, który Piotra Bogdanowicza, byłego żołnierza skazał na 25 lat więzienia.

Piotr Bogdanowicz: "Przegrałem walkę z sądem, ale wygrałem walkę o życie"

Zawodowy żołnierz o nieposzlakowanej opinii, broniąc się przed trzema napastnikami, którzy siłą wtargnęli do jego mieszkania chcąc go okraść, zastrzelił ich z legalnie posiadanej broni. Sąd potraktował go jak pospolitego mordercę.

Twierdzi, że przegrał walkę z sądem, ale wygrał walkę o życie. W więzieniu zajął się nauką, literaturą i grafiką. Nie stracił również rodziny i najbliższych, którzy do dziś go wspierają. Za kilka lat opuści zakład karny po 25 latach odosobnienia.

Pomimo pozytywnych opinii z zakładu karnego, sąd nie zgadza się na przedterminowe, warunkowe zwolnienie. Sędziowie prawdopodobnie zdając sobie sprawę ze skrajnie niesprawiedliwego wyroku wydanego ponad 20 lat temu, w dalszym ciągu starają się ten wyrok utrzymywać wykazując błędnie rozumianą solidarność zawodową.

Otwarte pozostaje pytanie, jak to możliwe, żeby niezależny polski sąd w tak niesprawiedliwy sposób traktował ludzi, którzy jedynie bronią się przed bandytami? Na to pytanie pewnie trudno będzie odpowiedzieć, ale w końcu trzeba będzie się i z nim zmierzyć.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 7.8/10 (wszystkich: 12)
Piotr Bogdanowicz: "Przegrałem walkę z sądem, ale wygrałem walkę o życie", 7.8 out of 10 based on 12 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Michał Zagłoba

- dziennikarz Gazety Bałtyckiej.

Wyświetlono 5 komentarzy
Napisano
  1. michal bialek pisze:

    Postanawiając pozbyć się ciał, w celu utrudnienia ich identyfikacji, oskarżony powyciągał z kieszeni kurtek i spodni wszystko, co tam znalazł, i zapakował do żółtej reklamówki. Następnie związał sznurem kończyny wszystkich trzech mężczyzn, a jedno ciało włożył do marynarskiego worka. W pewnym momencie, podczas wykonywania tych czynności, zadzwonił telefon. Dzwoniła z Łodzi żona, która poinformowała go o tym, że przyjedzie do Gdyni nazajutrz rano. Bogdanowicz powiedział, że odbierze ją z dworca, nie wspominając, co się wydarzyło. Po telefonie od żony sam zadzwonił do swego kolegi – Jarosława D. Poprosił o przyjazd na Wiklinową, bo, jak poinformował, jest kłopot.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: -13 (oddano 21 głosów)
    • anonim pisze:

      Na przyszłość radze zastanowić się nad tym co wypisuje sie w internecie. Szukasz sensacji? Próbujemy zostać zauważeni? Mam nadzieję, że za chore kłamstwa i historię wyssane z palca spotka Ciebie również taka sama sprawiedliwość jak Pana Bogdanowicza.

      VA:F [1.9.22_1171]
       Wynik: 0 (oddano 0 głosów)
  2. Dobrze zrobił. Tych trzech już nikogo nie skrzywdzi. I przeszedł przez to wszystko zwycięsko. A takie komentarze wyssane z brudnego palucha (jak powyższy) najwyraźniej piszą osoby powiązane tymi bandytami, których on zastrzelił.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +9 (oddano 17 głosów)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>