Opublikowano: 8.08.2013

Realizacja ustawy – do poprawki

Łatwo się domyśleć, jaką ustawę mam na uwadze. „O utrzymaniu czystości i porządku w gminach” – niezbyt poprawnie zwaną „ustawą śmieciową”.

Realizacja ustawy śmieciowej – do poprawki

Jak zapewne pamiętacie, nowelizacja z 01.07. 2011 roku miała wprowadzić śmieciową rewolucję. Zapowiadana w 2011 roku rewolucja polegać miała przede wszystkim na tym, że za gospodarkę odpadami odpowiadać będą samorządy, które z tego tytułu mają pobierać od swoich mieszkańców odpowiednie opłaty.

Natomiast skutkami tej rewolucji miały być:

  • ogólna poprawa gospodarowania odpadami,
  • zmniejszenie ilości odpadów kierowanych na składowiska,
  • znaczące zwiększenie stopnia segregowania odpadów,
  • likwidacja wszelkiego typu dzikich miejsc składowania odpadów.

Na przygotowanie „rewolucji” samorządy miały osiemnaście miesięcy. Czas minął, od pięciu tygodni jesteśmy już pod rządami „nowego” i można wskazać pierwsze efekty wspomnianej rewolucji.

Efekt pierwszy:

dla większości z nas (przynajmniej tych, z którymi rozmawiałem) samorządy znacząco podniosły opłaty za odbiór odpadów. Zrobiły to nawet prędzej, niż wyłoniły firmy do tego odbioru chętne. A więc nie znając warunków finansowych, jakie te firmy, w ramach obowiązujących przetargów, zaproponują. Wróżbici jacyś czy „ki diabeł”? Ale jak widać, Polak potrafi.

Efekt drugi:

część wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni i indywidualnych gospodarstw „uszczelniła” dostęp do pojemników, w których mają składować odpady. Zrobiono tak, ponieważ w przypadku braku segregacji odpadów przewidziano znacząco wyższe opłaty za ich odbiór. Równocześnie ostrzegano, że segregacja odpadów podlegać będzie szczegółowej kontroli (niektórzy chcieli posunąć się aż do „chipowania” pojemników – nie wiem, czy taki pomysł gdziekolwiek zrealizowano). Przy okazji owego „uszczelniania” poprawiono stan różnego rodzaju „wiat śmietnikowych” na osiedlach.

Efekt trzeci:

niektórzy właściciele np. domków letniskowych, z których korzystają sporadycznie, zostali zmuszeni do złożenia „deklaracji śmieciowych” i są dodatkowo (oprócz miejsca zamieszkania) obciążani kosztami odbioru odpadów z tych domków. I jest to w pewien sposób logiczne. Tylko dlaczego nie mają oni możliwości zmniejszenia swoich opłat w miejscu stałego zamieszkania? Tu już o logikę trudniej. Widocznie w tym wypadku można „podatek śmieciowy” nazwać podatkiem od luksusu”.

Efekt czwarty:

nie udało mi się zauważyć (a spoglądałem uważnie w co najmniej dwóch dużych, wojewódzkich miastach) zmian zmierzających do zwiększenia ilości odpadów segregowanych w tzw. blokowiskach. A mam nieodparte wrażenie, że tam wytwarza się najwięcej odpadów komunalnych. Ba. W wielu miejscach, nawet, gdyby ludziska chcieli, to nie mogliby segregować odpadów. Bo po prostu nikt nie był uprzejmy postawić stosownych pojemników. I nie przyjmuję tu tłumaczenia, że „ludzie nie będą segregować”. Jeśli pojawią się pojemniki, to przynajmniej niektórzy z nich odpady posegregują. I nie będzie tragedii, jeśli jakiś dureń do pojemnika na odpady „jakieś tam” wrzuci odpady zmieszane. Trudno. Na wszelki wypadek większość samorządów „poszła na łatwiznę”. Hołota segregować nie chce, to niech płaci i na tym traci. A że traci także środowisko?

Efekt piąty (nie dający się zauważyć):

w trakcie wakacyjnych wojaży po rozmaitych zakątkach kraju, nie zauważyłem, żeby zlikwidowano choć jedno dzikie wysypisko, o którym wiedziałem, że jest. Ale może czas jeszcze zbyt krótki. Zauważyłem natomiast inne, moim zdaniem wielce niepokojące zjawisko. Przy drogach (najczęściej gminnych) pojawiają się świeże, zapewne wyrzucane z samochodów, odpady. W ostatnich dniach sam zauważyłem co najmniej cztery takie miejsca. Tak więc okazuje się, że fakt, iż ludzie płacą za odbiór odpadów wcale nie „zniechęca ich” do wyrzucania śmieci gdziekolwiek bądź. Myślę, że w takiej sytuacji samorządy powinny po prostu na swoim terenie postawić, nawet wzdłuż dróg, pojemniki na odpady. Zapewniam, że tańsze będzie ich regularne opróżnianie niż próba poszukiwania idiotów – bałaganiarzy. To nie opłaty mogą spowodować zmniejszenie ilości dzikich wysypisk. To dostępność pojemnika na odpady jest konieczna!!! Ale dla samorządowców ta trudna prawda jest chyba zbyt złożona.

Jak widać, realizację ustawy śmieciowej dobrze byłoby rozpocząć od nowa, ale „z głową na karku”. Zwracam jednak uwagę, że są egzaminy, w których nie ma terminów poprawkowych. Wybory to udowodnią.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 8.2/10 (wszystkich: 5)
Realizacja ustawy – do poprawki, 8.2 out of 10 based on 5 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. MARCIN napisał(a):

    Przepisy funkcjonują od niedawna. Teraz jest okres przejsciowy a przy okazji kazdej zmiany w czasie przejsciowym sa rozne sytuacje. Ludzie musza sie przystosowac do nowego.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +1 (oddano 1 głos)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>