Opublikowano: 15.12.2016

Skąd wzięli się uchodźcy? Oto prawdziwe przyczyny wojen na Bliskim Wschodzie!

Słuchając napływających z Bliskiego Wschodu wiadomości, mimo woli narzuca się pytanie, dlaczego akurat TEN region od dziesięcioleci jest tak ciężko doświadczany przez los? Aby zrozumieć aktualnie rozgrywające się tam wydarzenia, wypada nieco cofnąć się w czasie.

fot. Elizabeth Arrott

Oto w samym środku trwającej I Wojny Światowej, 16 maja 1916 roku w Londynie, dwóch dyplomatów – Brytyjczyk i Francuz – w imieniu swoich rządów decydowali o przyszłości zamieszkujących Bliski Wschód narodów. W tym czasie było już jasne, że jednym z rezultatów Wielkiej Wojny będzie rozpad Imperium Osmańskiego, co zachęcało europejskie mocarstwa do jego rozbioru.

Beneficjentami omawianego w stolicy brytyjskiego imperium „dealu” mieli być – poza gospodarzami – Francuzi oraz walczący o niepodległość Arabowie, którzy pod wodzą Saida Huseina Ibn Aliego, Szarifa Mekki, powstali przeciwko Turkom sprzymierzając się z Wielką Brytanią.

Reprezentujący europejskie potęgi kolonialne dyplomaci, zapewne przy wybornej brandy i hawańskich cygarach, dzielili jeszcze żywy organizm Wysokiej Porty wytyczając po prostu na mapie linię biegnącą od śródziemnomorskiego portu Akko w północnej Palestynie do Kirkuku w północnym Iraku na granicy z Iranem. Wszystkie terytoria położone na północ od tej linii w tym Libię i Syrię przyznano Francji, zaś na południe od niej (Palestyna, Transjordania, Irak) wejść miały w skład brytyjskiego imperium. Arabskim powstańcom Brytyjczycy obiecali… Syrię (!) przyznaną wcześniej Francji. Tak oto walczący o wolność Arabowie zostali perfidnie oszukani przez chrześcijańskie, europejskie mocarstwa, które na gruzach imperium Osmanów powołały do życia szereg państw mających służyć ich kolonialnym interesom.

Oczywiście nie uwzględniono przy tym istniejących na tych terenach społecznych, etnicznych i narodowych realiów co legło u źródeł stulecia bliskowschodnich wojen i konfliktów. Arabowie dobrze zapamiętali sobie zdradę jakiej padli ofiarą, w wyniku której zamiast wolności otrzymali „w prezencie” zmianę okupacji tureckiej na europejskich kolonizatorów, ale ustalony traktatem Sykes – Picot porządek przetrwał.

Po II Wojnie Światowej rolę jego gwaranta „na ochotnika” wzięły na siebie Stany Zjednoczone, ale pewne (istotne !) wpływy zyskał też w tym regionie Związek Radziecki, patronując świeckim reżimom – między innymi w Syrii i Libii. W ramach „eksportu demokracji” Amerykanie pierwszą próbę zmiany demokratycznie wybranego rządu w Syrii podjęli już w 1957 roku posługując się w tym celu – podobnie jak teraz – rękami radykalnych islamistów.

Po rozpadzie Związku Radzieckiego pozostały samotnie na placu boju światowy hegemon nie porzucił bynajmniej myśli o umeblowaniu Bliskiego Wschodu wedle swoich potrzeb i interesów. Świetną tego ilustracją mogą być słowa podsekretarza w Departamencie Stanu – Paula Wolfowitza skierowane do generała Wesleya Clarka: „Jeden wniosek jaki wyciągnęliśmy (z wojny w Zatoce Perskiej) to ten, że możemy używać naszego wojska na Bliskim Wschodzie a Sowieci nas nie powstrzymają. I mamy 5–10 lat aby wyczyścić te stare postsowieckie reżimy w Syrii, Libii, Iraku, zanim przyjdzie kolejne supermocarstwo i rzuci nam wyzwanie.” Był rok 1991…

Prawdziwe przyczyny wojen

Tak oto na celowniku „Imperium Dobroci” i ich sojuszników znalazły się świeckie, rozwinięte państwa Bliskiego Wschodu, Libia, Syria i Irak. Amerykańska agresja na Irak opisywana była wielokrotnie dość szczegółowo, w tej publikacji skupię się zatem na mniej znanych kulisach rozpętania wojen w Libii i Syrii.

Rzeczywiste przyczyny wybuchu wojny w Libii dość dobrze opisane zostały w korespondencji elektronicznej ówczesnej Sekretarz Stanu – , udostępnionej szerokiej publice przez demaskatorski portal . W wiadomościach datowanych 23.03 i 02.04.11 wymieniono pięć czynników, które zdecydowały o decyzji Prezydenta Francji rozpoczęcia działań zbrojnych w Libii :

  • chęć uzyskania większego dostępu do libijskich złóż ropy
  • wzrost wpływów Francji w Afryce Północnej
  • poprawa wizerunku Nicolasa Sakozy’ego na arenie krajowej
  • demonstracja francuskich możliwości militarnych
  • rozwianie obaw dotyczących możliwości M. Kaddafiego pozbawienia Paryża dominującej roli we frankofońskiej części Afryki.

Oczywiście niebagatelną (o ile nie decydującą !) rolę odegrały także… znaczne rezerwy złota i srebra (po około 143 tony) zgromadzone przez libijskiego dyktatora.
Z informacji datowanej 02.04.11 wynika, że Francuzi obawiali się wręcz ustanowienia panafrykańskiej waluty w oparciu o libijskiego dinara. Według tej samej informacji wartość zgromadzonych kruszców wyceniano na 7 mld $.

I tak oto operacja NATO tłumaczona obłudnie „względami humanitarnymi”, która przesądziła o zwycięstwie rebeliantów, w istocie rzeczy torowała dostęp do libijskiego złota i złoży ropy naftowej. Francuski „Liberation” podał, że tzw. „rząd tymczasowy” powstały na gruzach libijskiego państwa przyznał Francuzom 35 % dostęp do libijskich złóż ropy. Oczywiście władze w Trypolisie natychmiast zaprzeczyły, ale widać zapomniały uzgodnić zeznania z Paryżem, gdyż francuski premier, na antenie radio RTL oficjalnie potwierdził obietnicę powstańczych władz preferencji dla krajów, które pomogą w odbudowie kraju.

Ramię w ramię z Francuzami występowali w Libii niezawodni „obrońcy demokracji” z Waszyngtonu. Znany francuski dziennikarz uczestniczący w rozmowach z tzw. „powstańcami” potwierdził, że amerykańska ambasada w Trypolisie zajmowała się dostarczaniem broni owym ugrupowaniom, zaś o amerykańskim ambasadorze w Libii – Ch. Stevensie, w chwili rozbrajającej szczerości powiedział: „Był jednym z tych, którzy występowali za podjęciem zbrojnej interwencji na ziemi i w powietrzu. Wspominam nasze rozmowy, w których zgadzaliśmy się z podziałem Libii… Rok później spotkaliśmy się w Waszyngtonie by rozmawiać (z Hillary Clinton) o tej wyzwoleńczej wojnie.”

Analogie z rolą amerykańskiej dyplomacji w późniejszym zamachu stanu w Kijowie narzucają się same…

Ciekawe światło na wybuch konfliktu w Syrii rzuca publikacja z 23.02.2016 autorstwa Roberta Kennedy’ego w prestiżowym amerykańskim „Politico”. Zgodnie z zamieszczonymi tam informacjami w roku 2000, Katar zaproponował budowę rurociągu mającego dostarczać katarski gaz via Arabia Saudyjska, Jordania, Syria i Turcja do Europy. Warta 10 mld $ inwestycja zapewniłaby sunnickim monarchiom Zatoki Perskiej decydującą przewagę na światowym rynku gazu i umocniła Katar, który jest kluczowym amerykańskim partnerem w tym regionie.

Nie od rzeczy będzie tu wspomnieć, że na jego terytorium rozmieszczone są dwie duże amerykańskie bazy wojskowe oraz siedziba dowództwa amerykańskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie. Na przeszkodzie tak obiecującym perspektywom stanęła decyzja Prezydenta Syrii, który nie wyraził zgody na realizację katarskiego projektu przez terytorium jego kraju, wspierając równocześnie alternatywny, mający transportować gaz z Iranu przez Syrię do Libanu. To przypieczętowało los jego kraju.

Służby specjalne rozpoczynają działania

Natychmiast po ogłoszeniu decyzji Baszara al-Asada, służby specjalne USA, Arabii Saudyjskiej i Izraela rozpoczęły przygotowania do rebelii, mającej rękami radykalnych islamistów obalić syryjskie władze. Rozpoczęto finansowanie wytypowanej „opozycji”, a CIA przekazało 6 mln $ brytyjskiemu kanałowi z przeznaczeniem na stworzenie wiarygodnej legendy mającej uzasadnić interwencję z zewnątrz. Był rok 2000, „pokojowe protesty” podawane oficjalnie jako przyczyna wybuchu wojny domowej w Syrii wybuchły w 2011 roku…

Ciekawe światło na owe „pokojowe protesty” rzucają wypowiedzi świadków tych wydarzeń, z których dwie pozwolę sobie tu zacytować:

„Widziałem od samego początku uzbrojonych demonstrantów w tych demonstracjach, którzy strzelali pierwsi do policji. Przemoc policji była reakcją na akty przemocy zbrojnych powstańców”. ( Jezuita o. Frans der Lugt, styczeń 2012, Syria) ;

„Twierdzenie, że zbrojna opozycja powstała dopiero niedawno jest kompletną bzdurą. Zabójstwa żołnierzy, policjantów i cywilów trwały od samego początku”. (prof. Jeremy Sol październik 2011, Ankara, Turcja).

Wypada zauważyć, że na tle sunnickich monarchii Zatoki Perskiej, rząd w Damaszku był nader umiarkowany, zaś Syria była rozwiniętym świeckim państwem z pluralistycznymi elitami. Asad był zwolennikiem liberalizacji i przekazał CIA potrzebne jej informacje po atakach 11 września 2001 roku. „W 2013 roku sunnickie monarchie Zatoki Perskiej zaproponowały USA pokrycie kosztów pozbycia się syryjskiego prezydenta według wzorów z Iraku.” Tych z Państwa, którzy sądzą, że zacytowałem tu informację zdobytą przez „rosyjskich hakerów” w chwili wolnej od mieszania się w amerykańskie wybory, muszę niestety rozczarować: prezentowany cytat, to fragment wypowiedzi amerykańskiego Sekretarza Stanu, Johna Kerry podczas jego przesłuchań w Kongresie…

Katar wyłożył 3 mld $ na przygotowanie „powstańców” i zaproponował Waszyngtonowi ich szkolenie na swoim terytorium. Tak rozpętano wojnę, która jak dotąd kosztowała życie 400 tysięcy Syryjczyków zaś z 11, 5 miliona z nich (na 21 milionów mieszkańców !) uczyniła uchodźców. Czy sprawcy tej tragedii doczekają się kiedyś swojej Norymbergi?

Nowy prezydent USA, nowe szanse?

Rosyjska pomoc dla legalnych władz Syrii pozwoliła odwrócić losy wojny : dżihadystyczne ugrupowania ponoszą seryjne klęski, a nowy gospodarz Białego Domu w jednym z pierwszych wywiadów powiedział, że nie zamierza walczyć z prezydentem Asadem tylko z terrorystami z Państwa Islamskiego. Być może da to syryjskiemu narodowi szanse na zakończenie narzuconego mu z zewnątrz konfliktu ?

Interesujący obraz Syrii wyłania się z relacji niezależnej brytyjskiej dziennikarki Vanessy Beeley, przebywającej przez wiele miesięcy po obu stronach linii frontu, której fragmenty pozwolę sobie tu zacytować:

„W czasie pobytu w Syrii miałam okazję rozmawiać z przedstawicielami opozycji uczestniczącymi w pokojowych protestach 2011 roku. Z goryczą twierdzili, że zostali przez Zachód zmarginalizowani: nikt na Zachodzie nie był zainteresowany politycznymi reformami w Syrii! Wspierano wyłącznie wojujących ekstremistów i działania zbrojne przeciwko władzom Syrii”;

„…75% mieszkańców popiera władze. Nie wszyscy są zwolennikami Asada – to normalne – ale wszyscy chcą pokoju i świeckiego państwa. Zachodnie media uparcie, bardzo wybiórczo pokazują tylko niewielki wycinek syryjskiej rzeczywistości, tak jakby życie w tym kraju ograniczało się do wschodnich dzielnic ”.

„Działalność prezentowanej przez zachodnie media jako organizacji humanitarnej „Białe kaski” w rzeczywistości rodzi więcej pytań niż odpowiedzi. Finansowanie organizacji w kwocie co najmniej 150 mln $ zapewniają USA, Wielka Brytania, Dania, Holandia, Francja i Katar a zatem kraje występujące po stronie islamistów. Na czele „Białych kasków” stoi były agent brytyjskich służb specjalnych James Le Mesurier, powiązany z amerykańską prywatną agencją ochrony „Blackwater” zajmującą się – między innymi – wykonywaniem „brudnej roboty” na rzecz CIA. Z moich obserwacji poczynionych na miejscu jasno wynika, że „Białe kaski” nie zajmują się wykonywaniem ŻADNYCH misji humanitarnych – stanowią one jedynie przykrywkę dla ich właściwych zadań, które finansowane są – między innymi – przez Amerykańską Agencję Rozwoju Międzynarodowego (USA ID) działającą – jakżeby inaczej! – na rzecz Promocji Demokracji !”

W tle jak zwykle niezawodny sponsor takich działań

Obcięto głowę przez pomyłkę

Rosyjska operacja lotnicza wspierająca lądową ofensywę wojsk syryjskich sprawia, że podopieczni Zachodu tracą grunt pod nogami, co wywołuje tyleż nerwowe co paranoiczne reakcje Departamentu Stanu. Oto po publicznej egzekucji 12 letniego (!!) chłopca, któremu bojownicy wspieranego przez Waszyngton Frontu an Nusra obcięli głowę „za współpracę z reżimem Asada”, przedstawiciel Departamentu Stanu oświadczył, że – cytuję – „…chłopcu obcięto głowę przez pomyłkę!” Podkreślono także, że „… był to jedyny przypadek!” Wezwano także, by sprawców tej potwornej zbrodni postarać się zrozumieć i… wybaczyć!

Wypowiadając się na temat działań wojennych w Aleppo przedstawiciel Departamentu Stanu Mark Toner kategorycznie stwierdził : „…ludność cywilna nie powinna być zmuszona do porzucenia swoich domów!”

W tym samym czasie jego kolega, Josh Ernest komentując planowaną przez Pentagon ofensywę na Mosul zauważył: „…wymuszone przemieszczenia ludności wewnątrz kraju są praktycznie nie do uniknięcia”.

Obama wysyła komandosów

Nerwowości w wypowiedziach towarzyszy także pewna nerwowość w podejmowanych działaniach. Już w kwietniu bieżącego roku prezydent B. Obama zdecydował o wysłaniu do Syrii 250 dodatkowych (!!) komandosów nie uważając przy tym za stosowne zapytać w tej sprawie o zdanie Kongresu. Wygląda na to, że owi wojacy będą prowadzili działania zbrojne na terytorium suwerennego kraju bez zgody jego rządu oraz – co oczywiste – bez sankcji Rady Bezpieczeństwa ONZ! Ilustruje to jak głęboko i w którym miejscu mają światowi eksporterzy demokracji prawo międzynarodowe, na które tak chętnie i często powołują się przy innych okazjach.

Pogrom terrorystów w Aleppo stworzył niespodziewanie sytuację, w której owi żołnierze – w optymistycznym wariancie – mogą polec ku chwale ojczyzny, lub – w tym zdecydowanie gorszym – wpaść w ręce nieprzyjaciół. Nie muszę dodawać, że w tym gorszym wariancie mogliby oni w chwili szczerości podzielić się swą ekskluzywną wiedzą ze zwycięzcami, co w Pentagonie zapewne nie byłoby mile widziane zwłaszcza, że dałoby to twarde dowody na wspieranie przez Jankesów zbrodniarzy z Państwa Islamskiego, co może być bardzo trudne do wytłumaczenia społeczności międzynarodowej…

Zapewne także tylko panicznym dążeniem do zatarcia śladów da się wytłumaczyć decyzja „pokojowego noblisty” z października 2016 roku o wymordowaniu przywódców Frontu an Nustra – jak wiadomo martwi niewiele powiedzą… Z kronikarskiego obowiązku dodam, że jak dotychczas amerykańskie drony odstrzeliły czterech z nich…

Ewakuacja

Arabski portal „Al. Hadas” podał ostatnio, że Amerykanie gorączkowo usiłują załatwić z Rosjanami ewakuację z Aleppo swoich „doradców wojskowych” (białe kaski ?!), a wśród nich agenta służb specjalnych Balala Abdel Karima. Czy po ostrzelaniu przez islamistów rosyjskiego szpitala wojskowego, w którym zginęli rosyjscy lekarze i pielęgniarki, Rosjanie pójdą im na rękę? Zdziwiłbym się, gdyby tak się stało…

W chwili, gdy zaczynałem kompletować materiał do tej publikacji, nic nie wskazywało na szybki przełom w walkach o Aleppo – dziś wypadki biegną tam szybciej niż moje pióro po papierze.

W przeddzień amerykańskiej inwazji na Irak (we wrześniu 2002 roku) przywódca Ligi Arabskiej – – powiedział o jankeskich planach: „… otwarłoby to wrota piekieł…

Co nastąpiło.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 9.6/10 (wszystkich: 28)
Skąd wzięli się uchodźcy? Oto prawdziwe przyczyny wojen na Bliskim Wschodzie!, 9.6 out of 10 based on 28 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Piotr Sobolewski

- dziennikarz. Od 1976 roku jego publikacje ukazywały w Dzienniku Bałtyckim, Głosie Wybrzeża, Kurierze Gdyńskim, Gazecie Gdyńskiej. Ostatnio publikował w Dzienniku Trybuna oraz na portalu Głos Gdyni. Jest autorem przeszło pięćdziesięciu autorskich programów telewizyjnych "Weekendowy magazyn szachowy " zrealizowanych w TV Szelsat w latach 1999 - 2000 oraz programów publicystycznych "Krótko i na temat" w TV Gdynia w 2001 roku.

Wyświetlono 10 komentarzy
Napisano
  1. Danuta napisał(a):

    Dziekuje Panie Piotrze za artykul majacy ‚rece I nogi’. Pozdrawiam I zycze Wesolych Swiat Bozego Narodzenia orzas pogodnego, zdrowego Nowego 2017tego Roku wraz ze spelnieniem najskrytszych marzen
    .

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +31 (oddano 31 głosów)
    • P.W.Sobolewski napisał(a):

      Dziękuję za życzenia – wzajemnie życzę Pani Zdrowych , spokojnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku ! Cieszę się , że artykuł się Pani podobał , Pozdrawiam – Piotr Sobolewski

      VA:F [1.9.22_1171]
       Wynik: +1 (oddano 1 głos)
  2. KRYSTYNA napisał(a):

    Jest to jeden z najlepszych artykulow jakie czytalamSolidne facty zostawiajace miejsce na wnioski.Dobre scisle z faktami podsumowanie.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +23 (oddano 23 głosów)
  3. Krzysztof napisał(a):

    „Słuchając … wiadomości, mimo woli narzuca się pytanie”.

    Czytając takie zdanie mam mdłości! Panie redaktorze! Pytanie nie słucha! Nie może więc narzucać się słuchając!!! Nawet mimo woli! Gdzie logika?

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: 0 (oddano 4 głosów)
    • Krzysztof napisał(a):

      Co nie zmienia faktu, że artykuł uważam za ciekawy i udokumentowany

      VA:F [1.9.22_1171]
       Wynik: +22 (oddano 22 głosów)
    • Ludwik napisał(a):

      Ale bzdury! Człowieku co ty wypisujesz za brednie. Jak dla mnie przytoczone zdanie jest całkowicie poprawne. Zastanów się lepiej dokładniej nad tym zanim cokolwiek napiszesz. Ośmieszasz się. Pytanie się narzuca wówczas, gdy autor słucha wiadomości. Prościej chyba nie można. Nie wiem, czy jesteś to w stanie pojąć. Ale może?

      VA:F [1.9.22_1171]
       Wynik: +4 (oddano 4 głosów)
  4. Stefania napisał(a):

    Wspaniały artykuł! Kunszt i przygotowanie autora godny najwyższego uznania! Gratuluję i ogromnie się cieszę, że gdzieś w naszym kraju są jeszcze tak wspaniali dziennikarze i doskonałym warsztatem! Pozdrawiam serdecznie.

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +20 (oddano 20 głosów)
  5. Anonim napisał(a):

    Super artykuł. Ale nie wyjaśnił Pan dlaczego Rosjanie pomagają Asadowi! ? TO PRZECIEŻ NIE FILANTROPI ! ! I DLACZEGO ASAD NIE DAŁ ZGODY NA PRZEPROWADZENIE TEGO RUROCIĄGU PRZEZ STRIE? DOPROWADZIŁ WYNISZCZENIA WŁASNEGO KRAJU? DBAŁ O SWOJE INTERESY? CZY O INTERESY ROSJAN I GAZPROMU?

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: +1 (oddano 3 głosów)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>