Wygwizdany prezydent. "Rozpad Polski na walczące plemiona" | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 21.02.2020

Wygwizdany prezydent. „Rozpad Polski na walczące plemiona”

Wygwizdanie prezydenta Andrzeja Dudy w Pucku to doprawdy objaw politycznego zdziczenia. Duda – co by o nim nie mówić i jak nie sądzić – jest głową państwa polskiego – naszego wspólnego dobra. Tak przynajmniej o Ojczyźnie mówią i jedni i drudzy. Zatem gwizdanie na naszego wspólnego reprezentant”a podczas oficjalnej uroczystości jest objawem rozpadu Polski na dwa wściekle walczące z sobą obozy, dwa .

Komentarze po wydarzeniach w Pucku są oczywiście w stu procentach przewidywalne. Media rządowe popierające PiS, nie posiadają się z oburzenia, te popierające opozycję tłumaczą gwiżdżących i minimalizują wagę zjawiska. Z pomocą opozycji przychodzi przypomnienie wydarzeń z 2011 roku kiedy podczas oficjalnych obchodów rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego na cmentarzu Powązkowskim – zwolennicy PiS-u wygwizdywali Tuska i Bartoszewskiego. Wtedy w obronie gwiżdżących stanęli politycy PiS i popierający ich publicyści.

Potem rok w rok sytuacja się powtarzała zawsze z tym samym schematem reakcji: popierający Platformę byli oburzeni, zwolennicy PiS tłumaczyli i usprawiedliwiali gwizdaczy.

Teraz role się odwróciły, bo wygwizdany i wyzwany został z PiS. Reakcja publicystów, komentatorów w polskich mediach przebiegająca wedle zasady nazwanej przez Łukasza Warzechę „kalizmem” ilustruje postać poczciwego, niecywilizowanego murzynka z powieści Henryka Sienkiewicza „W pustyni i w puszczy”. „” była prosta: „Jak Kali ukraść krowę – to dobrze. Jak Kalemu ukraść – to źle”.

Sienkiewicz pisał swoją powieść na początku XX wieku, kiedy Europejczycy byli przekonani o wyższości swojej cywilizacji opartej na etyce chrześcijańskiej – bezwzględnie wykluczającej i potępiającej tzw. „podwójne standardy” jak dziś naukowo nazywa się „moralność Kalego”. Podwójne standardy oceny – czyli kiedy ja popełniam świństwo to jest okej, a jak mnie ktoś wywinie taki sam numer – to jest nieokej”.

Dziś postmodernistyczna Europa odrzuca obiektywne kryteria prawdy, a więc i obiektywne kryteria moralności. Z kolei w dobie politycznej poprawności Sienkiewicz nie mógłby tak (po rasistowsku) naśmiewać się z prymitywizmu niecywilizowanych murzynów – sorry Afrykanów! I choć my Polacy, jako tradycjonaliści nie lubimy postmodernizmu, to jednak okazuje się, że „moralność Kalego” w naszym codziennym życiu – ma się jak najlepiej. I jak na naszego gwiżdżą – to źle jest i oburzająco. Ale jak my gwiżdżemy – na onych – to jest jak najbardziej patriotycznie i dobrze.

Ja wiem, że jak człowiek się naogląda tych „reprezentantów narodu” to aż się prosi, żeby gwizdnąć – raz na jednych, raz na drugich. Ale jest coś niepokojącego nie tyle w gwizdach i buczeniu, co w tych podwójnych standardach dziennikarzy i komentatorów. Skąd to się bierze? Ktoś powie niska kultura polityczna Polaków. Ba, ale to niczego nie tłumaczy. Od obalenia komuny minęło już ponad 30 lat, a my dalej mamy dojrzewać do demokracji?

Wg mnie przyczyna leży głębiej. Polacy nie mają za grosz zaufania do swoich polityków, widząc w nich bandę kłamców i wydrwigroszy. Ale że nasze życie polityczne przebiega wedle zasady kogo bardziej nienawidzę na tego gwiżdżę, to zwolennicy Platformy gwiżdżą na PiS-owców i odwrotnie.

Dlaczego jednak Polacy muszą nienawidzić swoich polityków? Moim zdaniem, dlatego że Polacy widzą jak oszukańczy jest system polityczny i jak obywatele nie mają wpływu na „wybrańców”. Gdyby politycy byli kontrolowani jak w Anglii – bezpośrednio przez obywateli, to reakcja na nich byłaby zgoła odmienna. Na tego głosuję, bo go szanuję, bo się starał, bo się wywiązał. A ja na tamtego z tych samych powodów. Różnica w reakcji (i w kulturze politycznej) wynika wprost z systemu wyborczego. Anglicy wybierają swoich posłów w Jednomandatowych Okręgach Wyborczych i bezpośrednio ich kontrolują. Polacy nie wybierają, a jedynie głosują na tych wybranych kandydatów przez tego albo innego prezesa.

Nic dziwnego, że potem na takich wybrańców gwiżdżą.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 7.8/10 (wszystkich: 4)
Wygwizdany prezydent. "Rozpad Polski na walczące plemiona", 7.8 out of 10 based on 4 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Janusz Sanocki

- poseł niezrzeszony VIII kadencji, w latach PRL opozycjonista, przywódca Solidarności w Nysie, członek Klubu Służby Niepodległości, internowany i więziony w stanie wojennym. Za działalność na rzecz Niepodległego Państwa Polskiego odznaczony przez Prezydenta Srebrnym Krzyżem Zasługi, oraz Krzyżem Wolności i Solidarności.

Wyświetlono 1 Komentarz
Napisano
  1. kalimabanana pisze:

    Sienkiewicz kreując postać Kalego odnosił się do konkretnego plemienia afrykańskiego a konkretnie ich wierzeń – plemię nadal istniej. Wierzą, że ich bóg podarował im wszystkie krowy na świecie. Więc, jeśli król tego plemienia (np. Kali) spotka gdzieś jakąś krowę i ją zabierze to ma do tego prawo gdyż jest jego własnością. No i odwrotnie

    VA:F [1.9.22_1171]
     Wynik: 0 (oddano 0 głosów)

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>