Opublikowano: 6.08.2013

Zawieszenie progów ostrożnościowych to bomba z opóźnionym zapłonem podłożona pod polskie państwo

W ekspresowym tempie Sejm, głosami rządzącej koalicji, przegłosował coś, co niektórym jeży włosy na głowie. „Zawieszenie” progów ostrożnościowych przewidzianych w ustawie o finansach publicznych. Jakie mogą być tego skutki?

Fot. Krzysztof Białoskórski

Fot. Krzysztof Białoskórski

Jak zwykle w takich sytuacjach rządzący Polską twierdzą, że „nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało”. Czy aby na pewno?

Deficyt budżetowy towarzyszy Polsce, tej nowej, odrodzonej, wolnej – od zawsze. O ile mnie pamięć nie zawodzi, nie udało się przez ostatnie dwadzieścia cztery lata stworzyć zrównoważonego budżetu państwa. Mimo różnych „księgowych sztuczek”, zadłużenie Rzeczpospolitej rośnie. Trzeba też powiedzieć, że tempo tego wzrostu znacząco przybrało na sile w ostatnich latach. Nie chcę tu powiedzieć – sześciu latach. Po prostu nie jestem na tyle zainteresowany tematem, żeby to pamiętać.

Przez cały okres Trzeciej Rzeczpospolitej stosowano różne posunięcia, aby deficyt budżetowy, przynajmniej ten oficjalny, sprawiał wrażenie będącego pod kontrolą. A to przesunięto płatności z końca roku na rok następny, a to „wyłączono” z zakresu długu publicznego zobowiązania Krajowego Funduszu Drogowego, a to zaproponowano, by do państwowego długu publicznego nie zaliczać zobowiązań samorządów. I tak dalej, i tak dalej. A wydatki ciągle znacząco przewyższały wpływy.

Granica progów ostrożnościowych niebezpiecznie zbliżała się. Ostatni okres, pod finansowymi rządami wielce szanownego ministra-magistra Rostowskiego charakteryzuje się już głównie próbami zwiększenia fiskalizmu państwa wszędzie tam, gdzie to tylko możliwe. Nawet wtedy, gdy proponowane rozwiązania zaczynają graniczyć z absurdem. Ale co tam. Ciemny naród to kupi.

Gdy nie pomogły podatki od nienależnych przychodów, gdy nie pomogły drakońskie kary od nieujawnionych dochodów, gdy nie pomogły uznaniowe decyzje w sprawie obciążeń podatkowych, gdy nie pomogły niepisane represyjne wytyczne w sprawie mandatów, fotoradarów, opłat z systemu , gdy nie pomogło podniesienie podstawowej stawki podatku od towarów i usług (VAT) i inne podobne działania, wymyślono zawieszenie progów oszczędnościowych. Na razie na dwa lata.

Pozwolę sobie zwrócić uwagę, że w przypadku przekroczenia tzw. pierwszego progu ostrożnościowego rząd zobowiązany jest nałożyć sam na siebie odpowiednie ograniczenia przy konstruowaniu budżetu na kolejny rok. W tym miejscu zacytuję odpowiedni fragment art. 86 wspomnianej ustawy o finansach publicznych:

„W przypadku, gdy wartość relacji kwoty państwowego długu publicznego do produktu krajowego brutto, o której mowa w art. 38 pkt 1 lit. a, ogłoszonej zgodnie z art. 38:
1) jest większa od 50%, a nie większa od 55%, to na kolejny rok uchwala projekt ustawy budżetowej, w którym relacja deficytu budżetu państwa do dochodów budżetu państwa nie może być wyższa niż relacja deficytu budżetu państwa do dochodów budżetu państwa z roku bieżącego wynikająca z ustawy budżetowej;”

Jak widać z powyższego, „zawieszenie pierwszego progu ostrożnościowego” na okres dwóch lat jest kukułczym jajem podrzucanym kolejnym rządom. Wszak obecny dokonał skutecznego „zawieszenia” tego, co mogło ograniczać jego „finansowe rozpasanie” Rząd Donalda T. przetrwa jeszcze te dwa lata. Taka jest potrzeba koalicji. Taka jest potrzeba większości posłów (w końcu zaciągnięte na początku kadencji kredyty trzeba spłacić, trzeba ustawić się na okres po wyborach. A że „po nas choćby potop”?

„Zawieszenie” to też bomba z opóźnionym zapłonem podkładana pod polskie państwo. Jest publiczną tajemnicą, że w naszym budżecie znakomitą większość wydatków stanowią tzw. wydatki sztywne. Na wszelki wypadek dokładamy do nich zobowiązania na przyszłe lata. Np. wydatki na obronę są pochodną i nie bardzo można je tknąć.

Po przekroczeniu kolejnego progu ostrożnościowego pozostanie już tylko próg trzeci, konstytucyjny. Określony na poziomie 60% PKB. Mam nadzieję, że Konstytucji nikomu nie uda się „zawiesić”. Ale restrykcje wynikające z przekroczenia kolejnych progów ostrożnościowych są już bardzo drastyczne i będą niezwykle bolesne, zwłaszcza dla przeciętnego „kowalskiego”. Wszak „władza wyżywi się sama”.

Myślę, że właśnie w celu ewentualnego stłumienia w przyszłości społecznego niezadowolenia forsowano nie tak dawno przepisy określone mianem ACTA (próba nie była udana, ale pochodne tej propozycji a to pod płaszczykiem walki z pornografią, a to pod dowolnymi innymi „przykrywkami, będą wdrażane), wprowadzono zapisy o udziale funkcjonariuszy państw obcych w działaniach mających na celu przywrócenie porządku, itd., itp. Tak, tak.

Wbrew temu, co uważają niektórzy, nasza władza nie jest głupia. Myśli w dłuższej perspektywie czasowej. Jeśli ktoś nie wierzy, proponuję przesłuchać raz jeszcze taśmy z nagranych przez CBA rozmów byłej posłanki Sawickiej, nie tak dawno uniewinnionej mocą wyroku wysokiego sądu. Mam nieodparte wrażenie, że to, o czym wówczas pani posłanka mówiła na temat np. służby zdrowia, właśnie się realizuje. Tak więc niektóre działania ludzi trzymających władzę przewidziane są na okres kilku, kilkunastu lat. Dobrze jest o tym pamiętać w trakcie wyborów.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 3)
Zawieszenie progów ostrożnościowych to bomba z opóźnionym zapłonem podłożona pod polskie państwo, 10.0 out of 10 based on 3 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>