Miasto: To chaos wizualny. Przedsiębiorca: Nie rozumiem o co w ogóle chodzi | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 23.05.2012

Miasto: To chaos wizualny. Przedsiębiorca: Nie rozumiem o co w ogóle chodzi

Dziś kolejny etap walki z nielegalnymi reklamami w . Miasto chce dbać o estetykę przestrzeni, z kolei przedsiębiorcy bronią reklam i własnych biznesów.

Reklama w formie zaparkowanej przyczepy. (Fot. )

W miasto rusza właśnie specjalnie powołany zespół do spraw usuwania obiektów umieszczonych samowolnie na nieruchomościach należących do miasta.

Oznakują nielegalne reklamy

– Wyjątkowo zespół nie będzie usuwał nielegalnie umieszczonych obiektów, ale umieszczał na nich informację o samowolnym naruszeniu posiadania nieruchomości oraz konsekwencji kolejnego stwierdzenia takiego naruszenia w postaci usunięcia obiektu na koszt właściciela – informuje Urząd Miejski w Gdańsku.

Znakowaniu podlegać będą nośniki reklamowe, tzw. potykacze oraz urządzenia gastronomiczne, na których umieszczanie ze względu na wytyczne wojewódzkiego konserwatora zabytków nie wydaje się zgody.

Dotyczy to przede wszystkim wysokich lodówek z napojami oraz lad chłodniczych, których obecność jest niedopuszczalna w przestrzeni salonu miasta, jakim są ulica Długa, Długi Targ czy Długie Pobrzeże. W przypadku dalszego samowolnego umieszczania obiektów na nieruchomościach miasta, zostaną one usunięte.

To co wisi – nielegalne

Przypomnijmy, że na umieszczenie reklamy w przestrzeni publicznej niezbędna jest zgoda właściciela terenu lub nieruchomości. Często jednak zgody takie nie są wydawane, ponieważ na umieszczanie banerów, które szpecą zabytkowe otoczenie, z zasady nie wydaje się zgody. Można zatem przyjąć, że wszystko co wisi na terenach publicznych jest nielegalne.

Gazeta Bałtycka postanowiła sprawdzić, w jaki sposób bronią się ci, którzy reklamy w miejskiej przestrzeni umieszczają.

Każdy samochód coś reklamuje

– Jeśli stawiam samochód na bezpłatnym miejscu parkingowym, to chyba nie jest żadne wykroczenie – twierdzi, prosząc o anonimowość, jeden z gdańskich przedsiębiorców. – A co z tego, że na samochodzie jest jakiś baner czy reklama? Auto zajmuje jedno miejsce postojowe jak każde inne. Każdy samochód też w zasadzie coś reklamuje. Choćby własną markę. Często także dealera, który zostawia emblemat w widocznych miejscach. Czasem firmę montującą alarm albo coś jeszcze innego. Nie rozumiem o co tu w ogóle chodzi.

Przedsiębiorcy niechętnie wypowiadają się na temat reklam, które sami umieszczają. Nam udało się porozmawiać jeszcze z gdańskim restauratorem, który także nie chce ujawniać swojego nazwiska.

Czynsze w Gdańsku zbyt wysokie

– Powiedzmy otwarcie. Czynsze w centrum są tak wysokie, że utrzymać się naprawdę nie jest łatwo i dlatego musimy zachęcać klientów do naszej oferty jak tylko możemy. Ale to wina miasta, bo ono takie czynsze ustaliło. A teraz się dziwią, że istnieją reklamy. A jak mamy ściągnąć do naszych lokali klientów, kiedy konkurencja jest tak duża? A bez klientów nie zapłacimy czynszu, nie zapłacimy pracownikom i błędne koło się zamyka. To absurd!

Miejscy urzędnicy z kolei, swoje działania argumentują dbaniem o ogólną estetykę przestrzeni publicznej.

– Samowolne korzystanie z nieruchomości powoduje chaos wizualny w przestrzeni miejskiej oraz nieuczciwą konkurencję dla podmiotów ponoszących opłatę z tego tytułu – tłumaczy Michał Szymański, kierownik Referatu Estetyzacji Miasta gdańskiego magistratu.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- dziennikarz Gazety Bałtyckiej.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>