Szturm Twierdzy Zamość | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 28.05.2019

Szturm Twierdzy Zamość

W ramach urlopowych wędrówek wybraliśmy się z żoną na kilka dni na tereny południowo-wschodniej Polski. Tam powłóczyliśmy się trochę po Zamościu, Kazimierzu Dolnym i okolicach.

Zdjęcie nr 1. Tablica pamiątkowa przy wejściu do Rotundy

Od razu powiem, że tereny te uważam za najbardziej polskie z polskich, a ich polskość, mimo wielu różnych opinii, na pewno nie jest mniejsza niż Małopolski, Wielkopolski, Śląska czy Pomorza. Mogliśmy się także przekonać, że to tam właśnie tradycyjne polskie „gość w dom, Bóg w dom” jest pielęgnowane i przekazywane z ojca na syna. Czego o niektórych innych rejonach już z taką pewnością powiedzieć nie można.

Zdjęcie nr 2. Zachowany fragment bramy wiodącej do Rotundy.

Nie będę opisywał wszystkiego, co znaleźliśmy, „odkryliśmy”, widzieliśmy. Ale co najmniej dwa krótkie artykuły na pewno powstaną. Zacznę od Zamościa. Już kilka lat temu byliśmy w tym „mieście doskonałym”, owej „Padwie Północy”. Zauroczył nas Rynek Wielki, ratusz, Akademia Zamojska.

Ale wówczas, w czasie tej naszej pierwszej wizyty w Zamościu, spotkaliśmy przewodniczkę, która wprost zaimponowała i wiedzą historyczną, i sposobem jej przekazywania (oprowadzała grupę młodzieży szkolnej w tak zwanym „trudnym wieku” i, o dziwo, doskonale nad nią panowała), tym, co przekazywała młodzieży.

Mam tu na myśli między innymi temat „”, niemal już zapomniany w przekazach mediów publicznych, nawet tych najbardziej „patriotycznie” nastawionych.

Rozumiem, że temat nie jest wygodny, bo to i oglądalność nie będzie zbyt wielka (chyba, że ktoś zrobi naprawdę dobry program),  i temat niekoniecznie politycznie poprawny. Nic dziwnego, że nawiązaliśmy wówczas pierwszy kontakt. (Jego efektem było kilkanaście artykułów zamieszczonych na naszych łamach w 2017 roku (np: http://gazetabaltycka.pl/promowane/joanna-zubrowa-zagloba-w-spodnicy. Tym razem pani Sylwia, wiceprezes Stowarzyszenia Turystyka z Pasją (http://turystykazpasja.pl) poświęciła nam całe dwa dni, by przybliżyć to, co w Zamościu najpiękniejsze, a nie zawsze znane i dostępne turystom.

Nie sposób opisać wszystkiego, co widzieliśmy, przekazać informacji o mieście, które w całości (pomijając współczesne osiedla) jest jedną wielką historią niesamowitego tworu, jakim niewątpliwie była . Zatrzymam się na jednym obiekcie, który mieliśmy okazję zwiedzić i który na mnie wywarł olbrzymie wrażenie, a chyba nie jest szerzej znany. Tym obiektem jest Muzeum Martyrologii Zamojszczyzny – Rotunda.

To powstająca od 1825 roku działobitnia wchodząca w skład Zamojskiej Twierdzy. Zbudowana na planie okręgu o średnicy zewnętrznej 54 metry. Dziedziniec wewnętrzny ma średnicę przekraczającą 38 metrów. Militarne znaczenie twierdzy z upływem lat malało, aż nastał okres okupacji niemieckiej.„Pragmatyczni” Niemcy szybko utworzyli w Rotundzie „Jeniecki Obóz Przejściowy Policji Bezpieczeństwa”(zdjęcie 2).

Pod tą stosunkowo niewinną nazwą kryje się miejsce kaźni tysięcy mieszkańców Polski oraz żołnierzy polskich i partyzantów radzieckich. Spośród dziewiętnastu cel (w 1939 jedna z nich została zniszczona w trakcie niemieckiego bombardowania) każda jest poświęcona jakiejś grupie społecznej bądź wydarzeniom. Mamy m. in.: Celę Więźniów Politycznych, Celę Prawników i Sędziów, Kaplicę – Celę Księży i Duchowieństwa, Celę Harcerzy, Celę Pocztowców i inne.

Na mnie szczególne wrażenie zrobiła Cela Harcerzy, a w niej – tablica upamiętniająca szesnastoletnią Grażynę Kierszniewską. Ta młodziutka gimnazjalistka została wraz ze swą o rok starszą koleżanką, Danutą Sztarejko i jej matką Celiną aresztowana. Trzy dzielne kobiety były zakładniczkami. Niemcy usiłowali za wszelką cenę ustalić, gdzie przebywają wyżsi oficerowie Wojska Polskiego, ojcowie Grażyny i Danuty.

Nie udało im się złamać Polek. Po okrutnym śledztwie (gdy np. Grażynie połamano ręce i nogi) wszystkie trzy kobiety rozstrzelano w Rotundzie 8 lipca 1940 roku. W tym samym dniu rozstrzelano jeszcze 46 innych więźniów. Szacuje się, że w Rotundzie zginęło ok. 8 tys. osób. Dokładna liczba nie jest znana.

Niemcy starali się zacierać ślady ludobójstwa. A przez cały okres wojny przewinęło się przez to straszne miejsce kaźni ok 45 tys. osób. Ile w Polsce jest jeszcze miejsc podobnych do Rotundy w Zamościu? Dlaczego nie kręci się filmów, nie pisze książek o ludziach takich jak Grażyna, Celina czy Danuta? Tyle o tragicznych losach mieszkańców Zamojszczyzny związanych z Rotundą.

Ale historia Zamościa w okresie II wojny światowej to także np. uratowanie przed niemieckim rabunkiem obrazu Jana Matejki „”. To też mógłby być gotowy scenariusz filmu sensacyjnego. Kto nie wierzy, niech wróci na chwilę do: http://gazetabaltycka.pl/promowane/hold-pruski-w-zamosciu. Będzie sympatycznie.

UWAGA!

31 maja 2019 roku w Zamościu odbędzie się widowisko historyczne „Szturm Twierdzy ”. W programie trzydniowego widowiska będzie można zobaczyć rekonstrukcje bitew – w tym nocną bitwę na Bramie Szczebrzeskiej, pokazy walk i potyczek. Widowisko ma na celu przybliżenie wydarzeń z 1656 roku.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 5)
, 10.0 out of 10 based on 5 ratings

Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Xawery Lopiński

- publicysta, komentator i felietonista.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>