Cygańskie dzieci w gdańskiej szkole. Czy podołają szkolnemu obowiązkowi?
Od 2004 roku Polska należy do Unii Europejskiej. Podobnie jak inne kraje unijne borykamy się z różnymi problemami. Jednym z nich jest edukacja dzieci romskich. Problemowi temu przyjrzała się Aleksandra Kozłowska z Gazety Wyborczej.
Opowiada ona historię dwóch Cyganek i ich dzieci, mieszkających w jednym z gdańskich pensjonatów. Zajmowały się one żebraniną na ulicach miasta. Straż miejska wylegitymowała jedną z kobiet i zgłosiła sprawę do sądu, który orzekł o umieszczeniu dzieci w placówce wychowawczej. Zrozpaczonym matkom z pomocą przyszedł MOPR w Gdańsku. Przydzielił im kuratora i zapewnił psychologa oraz obiecał, że dzieci pozostaną przy nich, jeśli zaczną chodzić do szkoły.
Cyganki wykorzystały daną im szansę. Od września zeszłego roku dzieci pojawiły się na zajęciach w Szkole Podstawowej nr 40 w Gdańsku. Są one pierwszymi Romkami w polskiej szkole. MOPR zapewnił im artykuły szkolne, pomocą służyli również nauczyciele i osoby prywatne oraz Centrum Wsparcia Imigrantów i Imigrantek w Gdańsku.
Jak dziewczynki odnalazły się w polskiej szkole? Dyrektorka podstawówki, Elżbieta Niewiadomska, przyznaje, że początkowo miała pewne obawy. Mimo tego okazało się, że dzieci uczęszczają systematycznie na zajęcia oraz coraz lepiej radzą sobie z nauką. Również nauczyciele wyrażają się o nich pochlebnie: – Bardzo grzeczna, kulturalna, miła. Chce się uczyć i szybko chłonie wiedzę – tak o jednej z romskich uczennic mówi wychowawczyni klasy drugiej, Grażyna Nadrowska. -Szkoła zapewniła im dodatkowe lekcje polskiego. Nie spotykają się także z dyskryminacją ze strony innych uczniów. Dziewczynki opuszczają tylko kilka dni ok. 1 listopada, wtedy to wspólnie z matkami zbierają pieniądze w okolicach cmentarzy.
Wszystko układało się pomyślnie, jednak po feriach zimowych młode Romki nie pojawiły się na zajęciach. Mimo starań nauczycieli brak było jakiegokolwiek kontaktu z matkami. Jedna z pracownic MOPR-u ustaliła, iż kobiety wyjechały. Po kilku tygodniach udało się dodzwonić do jednej z Cyganek. Obiecała wrócić, gdy tylko uzbiera pieniądze na bilet. Obietnicy dotrzymała: dwie z trzech dziewczynek wróciły na zajęcia. Jak będzie dalej? Czas pokaże…
Marta Lejman