Piotr Sobolewski: Pigułka „dzień po” … | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 9.11.2015

Pigułka „dzień po”…

Zgodnie z przewidywaniami ostatnie wybory zdemolowały polską sceną polityczną – spróbujmy spojrzeć na powstały po nich „ krajobraz po bitwie”.

Pigułka „dzień po” …

Prawo i Sprawiedliwość po raz pierwszy w historii osiągnęło rezultat pozwalający zwycięskiej formacji na samodzielne utworzenie rządu, co wywołuje histeryczne wręcz reakcje w szeregach „Partii (do niedawna) trzymającej władzę” oraz wspierających ją mediach z Gazetą Wyborczą na czele – szczególnie zabawne są zamieszczane w niej kasandryczne przepowiednie wieszczące rychły koniec świata. Naturalnie ICH świata.

Trzeba trafu , że ci sami autorzy , którzy teraz grają larum, przez całą kampanię usiłowali maksymalnie zaszkodzić lewicy – ukuto nawet dla jej określenia skrót „zlew” (od Zjednoczonej Lewicy) . Prawda jakie dowcipne? I subtelne niczym współorganizowana przez „onych” w czasie wyborów prezydenckich 2005 roku wymierzona w W. Cimoszewicza, w efekcie której zrezygnował on z udziału w wyborczym wyścigu.

Trudno powiedzieć na ile podjęte przez „drużynę Michnika” te i inne działania odniosły zamierzony przez ich autorów skutek, faktem jest, że nie wejście lewicy do Sejmu otworzyło PiS drogę do samodzielnych rządów, co jak się wydaje, nie leżało w ich zamysłach… Cóż, miało być pięknie a wyszło jak zwykle!

Cała sprawa ma jednak jeszcze szansę na happy end. Jak mnie pamięć nie myli, red. Adam Michnik raczył był swego czasu zapodać, że jeżeli do polskiego Sejmu wejdą „narodowcy” to on natychmiast wyjeżdża do Izraela i to bynajmniej nie na dziękczynną pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Słowo ciałem się stało – z list pewnego podstarzałego muzyka weszła do parlamentu pięcioosobowa reprezentacja Stronnictwa Narodowego – teraz czekamy na spełnienie danej obietnicy! Panie Adamie! Słowo się rzekło, kobyłka u płotu!

Niepokoje trapiące polityków obu formacji rządzących od 8 lat naszym krajem wydają się jednak bardzo uzasadnione. I nie chodzi bynajmniej o obawy przed zmianami podstaw polskiej polityki – te bowiem pozostaną niezmienne. Kościelno – bogoojczyźniany charakter państwa jaki był, taki pozostanie podobnie jak maniakalna rusofobia podniesiona do rangi obowiązującej doktryny państwowej. Nie ulegnie zmianie dokonywane przez IPN zakłamywanie historii, nie spadnie zasłona milczenia ze zbrodni popełnionych na naszych Rodakach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej przez zwyrodniałych zbrodniarzy spod znaku UPA, podobnie jak nie osłabnie okazywanie przyjaźni neobanderowskim „elitom” rządzącym dzisiaj w Kijowie, ani wazeliniarskiego wręcz serwilizmu Wielkiemu Bratu zza oceanu.

Co zatem może niepokoić byłych „władców” Polski? Ano zapewne brak immunitetu, który dotychczas skutecznie chronił ich przed odpowiedzialnością karną za efekty swojej działalności. Co poniektórzy, jak Radosław „kilometrówka” Sikorski na wszelki wypadek wyjechali już z kraju – daj Boże na stałe. Nie śpi też pewnie spokojnie Jan Bury z PSL, któremu dotychczas Prokuratura mogła co najwyżej skoczyć na immunitet, a tu wyborcy wycięli mu taki numer…

Spójrzmy teraz na dwie formacje, które dość niespodziewanie zasiądą w sejmowych ławach. O ile obecność na Wiejskiej Nowoczesnej, dowodzonej przez byłego asystenta L. Balcerowicza i propagującej mocno czerstwe idee ich guru, aczkolwiek niespodziewana – daje się logicznie wytłumaczyć zapotrzebowaniem na formację liberalną, wolną od kompromitujących związków z PO, o tyle sukces formacji, której programem jest absolutny brak jakiegokolwiek programu (poza – rzecz jasna – pobieraniem sejmowych apanaży) budzić musi niedowierzanie i niepokój. Trudno sobie wyobrazić, jaki musiał być poziom frustracji ludzi głosujących na to ugrupowanie – trudno także oszacować konsekwencje dokonanego przez nich wyboru. Można przyjąć za pewnik, że owa formacja stanie w jednym szeregu ze zwycięzcami w próbach majstrowania przy Konstytucji. Co prawda oba ugrupowania razem wzięte nie dysponują większością konstytucyjną, ale nie mam najmniejszych wątpliwości, że brakujące szable znajdą się zarówno w tonącej Platformie, skąd wkrótce rozpocznie się exodus, jak i w szeregach Nowoczesnej, gdzie o przyjęciu na listy decydowało wpłacenie określonej kwoty, toteż nie wiadomo tak naprawdę kto się z jej ramienia dostał do parlamentu.

Chciałbym się mylić, ale w przypadku spełnienia się mojego czarnowidztwa, intronizacja Boskiej na Królową Polski lub Jej Syna na Króla mogą być jednymi z mniejszych atrakcji jakie nas niebawem czekają.

Niewątpliwie smutnym akcentem jest brak w nowym Sejmie przedstawicieli lewicy – zresztą w znacznej mierze na własne życzenie. W SLD wciąż znajdują się ludzie próbujący z maniakalnym wręcz uporem doprowadzić do jakiejś fuzji z środowiskami zbliżonymi do niesławnej pamięci Unii Wolności. Przypomnijmy kolejne mutacje tej choroby: LiD , Europa Plus, Zjednoczona Lewica… Po co to wszystko? Ano po to, by zlikwidować lewicę społeczną a jej wyborcom wmówić, że reprezentować ich będzie tzw.” światopoglądowa”. W efekcie zamiast mówić o rzeczywistych ludzkich problemach takich jak bezrobocie, brak mieszkań dla młodych czy brak perspektyw zmuszający ludzi do emigracji, akcenty położono na antyklerykalizm, równość płci czy związki partnerskie.

Dające sobą manipulować młode pokolenie obecne we władzach SLD przeforsowało samobójczy projekt „zjednoczenia”, przy czym jako jego formułę przyjęto koalicję uczestniczących w nim podmiotów co podniosło wymagany próg wyborczy do 8 %, nie dając w zamian ŻADNYCH korzyści. Gwoździem do trumny okazało się desygnowanie na twarz Zjednoczonej Lewicy Barbary Nowackiej, która – delikatnie rzecz ujmując – nie poradziła sobie. Trudno wypaść źle w debacie na tle Premier Ewy Kopacz, równie trudno – jak się wydaje – jest tak odpowiadać na zadane przez dziennikarza pytania, by owe odpowiedzi wyprane były z jakiejkolwiek treści, ale w obu wypadkach liderce Zjednoczonej Lewicy udało się tego dokonać. Nic dziwnego, że kreowany przez „media głównego nurtu” na (nomen omen) Mesjasza i „cudowne dziecko” nowej lewicy niejaki Adrian Zandberg mógł po programie z czystym sumieniem zadzwonić do swego patrona i powiedzieć: „Panie Redaktorze! Melduję wykonanie zadania!”

Oprócz wszystkich wymienionych czynników zadziałało znane „prawo Morphego” i lewicy zabrakło 0,45%, by znaleźć się w parlamencie. To, co się stało, może mieć dwojakie konsekwencje w zależności od tego, kto stanie na czele mocno poturbowanej formacji. Wariant pierwszy to ewentualne przywództwo któregoś z młodych „architektów” Zjednoczonej Lewicy, co zaowocować musi dalszym brnięciem w ten poroniony projekt, aż do całkowitego wyczerpania dotacji – naturalnie głównie na pensje dla owych „działaczy”, bo chyba nikt sobie nie wyobraża, że pójdą oni do pracy! Po wyczerpaniu kasy ostatni zgasi światło, po czym chłopcy rozbiegną się śladami swych rówieśników B. Arłukowicza i G. Napieralskiego.

Wariant drugi to przywództwo polityka o perspektywach nieco szerszych niż przyssanie się do dotacyjnej kroplówki, potrafiącego zdiagnozować przyczyny katastrofy i rozpocząć żmudną pracę u podstaw pozwalającą mieć nadzieję na odzyskanie zaufania wyborców – wbrew pozorom szanse na to są spore. W tym wariancie ogromną rolę może odegrać dzisiejszy lider SLD – Leszek Miller, którego charyzma, wiedza i doświadczenie mogą być dla lewicy w trudnych dla niej czasach bezcenne.

Zastanawiają się pewnie Państwo, dlaczego nie wspominam o kreowanej przez Gazetę Wyborczą na nową, jedynie słuszną lewicę, partii Razem? Cóż, od momentu tzw. ”transformacji” środowisko związane z Gazetą nie ustaje w wysiłkach, by wyhodować własną, jedzącą im z ręki lewicę. Pomimo 25 lat nachalnej propagandy, klerykalizacji i ipeenowskiej indoktrynacji młodego pokolenia w duchu nienawiści do wszystkiego, co związane było z okresem PRL – u owe wysiłki jak na razie cierpią fiasko. Nie zakończyła się sukcesem fronda firmowana przez Marka Borowskiego ani kreowanie przez „drużynę Michnika” grupki skupionej wokół „Krytyki politycznej” na prawdziwą lewicę – nie spełni tego zadania także rzeczony „mesjasz” A. Zandberg choćby nawet w każdym zdaniu wygłaszanym w zaprzyjaźnionych mediach wielokrotnie opluwał lidera SLD – widać taki ma zapis w kontrakcie.

Jeżeli zamiast słuchać rad „życzliwych” będzie po prostu robić swoje, to o jej losy jestem spokojny. Na zakończenie mam dla Państwa dwie wiadomości: jedną dobrą a drugą taką jak zwykle. Dobra jest taka, że nareszcie odnaleźli się w nowej rzeczywistości dwaj byli Prezydenci: Lech Wałęsa i Bronisław Komorowski. Imaginujcie sobie Państwo, obaj luminarze polskiej polityki wzięli udział w promocji zespołu NBA Chicago Bulls oraz wspierającej ich znakomitej firmy Cinkciarz . Zaiste godne to zajęcie dla byłej głowy państwa…

5 listopada zmarł Generał Broni Czesław Kiszczak współarchitekt obrad Okrągłego Stołu, które zapoczątkowały POKOJOWY proces demokratycznych przemian w naszym kraju. Jak mogła wyglądać alternatywa, możemy dziś oglądać na Ukrainie. W podzięce rządzący odmówili Generałowi prawa do pochówku na Powązkach oraz asysty honorowej. Generał miał 90 lat. Jakie to podłe, jakie niskie , jakie styropianowe…

Autor

- dziennikarz. Od 1976 roku jego publikacje ukazywały w Dzienniku Bałtyckim, Głosie Wybrzeża, Kurierze Gdyńskim, Gazecie Gdyńskiej. Ostatnio publikował w Dzienniku Trybuna oraz na portalu Głos Gdyni. Jest autorem przeszło pięćdziesięciu autorskich programów telewizyjnych "Weekendowy magazyn szachowy " zrealizowanych w TV Szelsat w latach 1999 - 2000 oraz programów publicystycznych "Krótko i na temat" w TV Gdynia w 2001 roku.

Wyświetlono 3 komentarze
Napisano
  1. m.p.w.s pisze:

    No toś pan teraz z tym Kiszczakiem pojechał!

  2. m.p.w.s pisze:

    Ja pomników Kiszczakowi stawiać nie zamierzam. Tak jak 99,9 procent społeczeństwa. A reszta ma problemy z głową. Co do Millera to jest największy szkodnik lewicy / SLD. Skończył się jak startował z list Samoobrony. Potem już były kolejne stadia politycznej demencji. Panie Miller! Skończ pan już ostatecznie bo wstyd mi za pana. Odstaw się do muzeum komunizmu za jakąś grubą kotarę żeby nikt nie widział.

  3. Seba pisze:

    Tylko nie Kiszczak. Precz z komuną!!!!!!

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika