Oddech – prosta droga do zdrowia i długowieczności | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 22.03.2021

Oddech – prosta droga do zdrowia i długowieczności

Wdech – wydech. Oddech. Wszyscy wiemy, że bez oddechu nasze życie nie byłoby możliwe. Czy jednak zdarzyło nam się obserwować oddech, czyli: oddychać świadomie? Ktoś mógłby zapytać, po co, skoro oddychamy zawsze, mimowolnie, zarówno podczas czuwania, jak i we śnie i nasza uwaga lub jej brak tego procesu nie zaburza, ani nie warunkuje?

Podobnie, jak wielu innych procesów w naszym ciele, od których zależy nasze życie: bicia serca, trawienia, przewodzenia impulsów nerwowych. I oczywiście, nasza uwaga nie warunkuje tego, że oddychamy, jednak zdecydowanie wpływa na jakość naszego oddechu, a ta przekłada się bezpośrednio na jakość naszego życia. Okazuje się bowiem, że każdy człowiek oddycha płycej lub głębiej, szybciej lub wolniej i od tego w jaki sposób oddychamy, zależy to, jak się czujemy. Na przykład: szybki i płytki (krótki) oddech pojawia się podczas stresu, kiedy ciało reaguje instynktownie w odruchu zwanym „walcz lub uciekaj”, którego nauczyli się nasi pradawni przodkowie uciekający przed dzikimi zwierzętami lub polujący na nie. W odpowiedzi na ostry stres, nagłe wydzielanie hormonów aktywuje współczulny nerwowy organizmu. Następnie, ten pobudza nadnercza, wyzwalając uwalnianie katecholamin (adrenaliny i noradrenaliny).

Wyżej opisany łańcuch reakcji powoduje wzrost częstości akcji serca, ciśnienia krwi i częstości oddechów. Co więcej, wystarczy wyobrazić sobie sytuację, której się obawiamy (na przykład zła ocena z egzaminu, czy zwolnienie z pracy), aby wywołać podobne efekty fizjologiczne. Zatem, zagrożenie może mieć zarówno formę fizyczną (faktyczna sytuacja postrzegana przez nas jako zagrożenie życia, np. jadący na nas samochód) lub psychiczną (wyobrażenie sobie sytuacji ocenianej jako zagrażająca). Po ustąpieniu zagrożenia, organizm potrzebuje od 20 minut do godziny, aby powrócić do poziomu sprzed pobudzenia. Gorzej jest, kiedy do stanu równowagi powracamy coraz rzadziej, albo wcale.

W dzisiejszym świecie, presja czasu, osiągnięć, wyścigu szczurów, czy walki z konkurencją sprawia, że nasze ciało jest utrzymywane na najwyższych możliwych obrotach stale, co oznacza, że z początkowo „chwilowej” reakcji na nie wychodzimy, czyli funkcjonujemy w stanie stresu przewlekłego.

Jak taki permanentny wpływa na funkcjonowanie naszego organizmu? Niestety, dewastująco, czego mogą doświadczyć ludzie zapadający na szerzące się w ostatnich dziesięcioleciach tzw. „choroby cywilizacyjne”: nadciśnienie tętnicze, choroba niedokrwienna serca, cukrzyca, nadwaga i otyłość, nowotwory, alergie, przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP), choroba wrzodowa, zaburzenia psychiczne i nerwica.

Dlaczego tak się dzieje? To już tajemnica dwóch części autonomicznego układu nerwowego: układu współczulnego (sympatycznego) i przywspółczulnego (parasympatycznego). Obie te struktury działają przeciwstawnie do siebie – w sytuacji, kiedy współczulny pobudza wystąpienie jakiejś reakcji organizmu, układ przywspółczulny ją hamuje. Układ współczulny odpowiada za mobilizację organizmu (staje się on gotowy do walki), czyli zawsze kiedy przeżywamy jakiś stres, uruchamiany zostaje układ współczulny, powodując następujące reakcje fizjologiczne:

  • rozszerzenie źrenicy
  • przyspieszenie czynności serca
  • wzrost potliwości
  • zwiększenie kurczliwości komórek mięśnia sercowego
  • przyspieszenie oddychania
  • rozszerzenie oskrzeli
  • wzrost ciśnienia tętniczego krwi
  • zwolnienie perystaltyki przewodu pokarmowego z jednoczesnym obkurczeniem jego zwieraczy,
  • rozkurcz mięśniówki pęcherza moczowego i moczowodów oraz skurcz zwieracza pęcherza moczowego,
  • zmiany dystrybucji krwi w organizmie ( współczulny doprowadza, poprzez obkurczenie naczyń zaopatrujących przewód pokarmowy, do zahamowania dopływu krwi do jelit; krew w tym czasie dociera do rozszerzonych naczyń w innych częściach organizmu, np. do tych w obrębie mięśni),
  • pobudzenie procesów, dzięki którym organizm uzyskuje energię ( współczulny nasila lipolizę, czyli rozkład tkanki tłuszczowej, czy też stymuluje glikogenolizę, czyli rozkład glikogenu; oprócz tego układ współczulny może doprowadzać do podwyższenia stężenia glukozy we krwi dzięki hamowaniu wydzielania insuliny przez trzustkę)

Rola układu przywspółczulnego jest odwrotna, gdyż jego czynność najbardziej nasilona jest w warunkach relaksu i odpoczynku. Wśród zjawisk, do których przyczynia się przywspółczulny, wymienić można:

  • zwężenie źrenicy
  • pobudzenie wydzielania w gruczołach ślinowych
  • zwolnienie czynności serca oraz zmniejszenie kurczliwości jego komórek
  • zwężenie światła oskrzeli
  • spadek ciśnienia tętniczego krwi
  • rozszerzenie naczyń krwionośnych przewodu pokarmowego, sprzyjające wchłanianiu trawionych pokarmów
  • pobudzenie perystaltyki w przewodzie pokarmowym, a także rozkurczenie jego zwieraczy
  • skurcz mięśni pęcherza i moczowodów oraz rozkurcz zwieracza pęcherza moczowego
  • stymulację wydzielania insuliny przez trzustkę
  • erekcję i inne zjawiska związane z pobudzeniem seksualnym.

Wniosek jaki płynie z tej wiedzy jest następujący: w sytuacji, kiedy nasze ciało gwałtownie reaguje na stres, uruchamiane są procesy za które odpowiada współczulny, w celu najwyższej mobilizacji organizmu i ograniczenia funkcji życiowych do niezbędnego minimum. W praktyce oznacza to, że wyłączane są wszystkie mechanizmy fizjologiczne odpowiedzialne za procesy regeneracyjne i naprawcze w ciele, czyli samouzdrawianie. Co więcej, procesy mobilizacyjne włączone „na stałe” w przypadku przedłużającej się reakcji stresowej, doprowadzają do powstawania wyżej wymienionych chorób cywilizacyjnych.

Jak temu zapobiegać? Najlepiej byłoby oczywiście… „rzucić to wszystko i wyjechać w Bieszczady”, czyli wieść życie z dala od bodźców stresogennych, ale wiadomo, że nie każdego stać na taki komfort. Skoro więc nie można odłączyć „pompy ze stresem”, to z pewnością można niewielkim nakładem sił ciało od skutków stresu sukcesywnie i konsekwentnie uwalniać.

Najprostszą techniką jest świadome oddychanie. Potrzebujemy usiąść wygodnie, najlepiej na krześle, aby nasz kręgosłup był wyprostowany, a stopy oparte na podłodze, możemy zamknąć oczy i całą uwagę skupić na swoim oddechu. Obserwujemy wdech, czyli to jak głęboko powietrze wnika do naszego ciała oraz długość wydechu, przy czym nie oceniamy siebie, tylko i wyłącznie obserwujemy. Następnie, możemy świadomie swój oddech pogłębiać, rozluźniając przy tym ciało – kierując naszą uwagę w te miejsca, w których czujemy jakiekolwiek napięcie. Już samo pogłębienie i wydłużenie oddechu sprawi, że poczujemy się spokojniejsi i zrelaksowani. Wystarczy dwa razy dziennie pooddychać w ten sposób przez 5 minut, aby poczuć wyraźną różnicę w funkcjonowaniu i naszym nastawieniu do życia. Zachęcam, aby w ten sposób zaczynać i kończyć każdy dzień, oddychać świadomie, zaraz po przebudzeniu, dawać uwagę swojemu ciału, można także wyrażać wdzięczność za to, że jest się zdrowym, że ma się bliskich wokół, za pracę, za każdą rzecz w naszym życiu, za którą możemy być wdzięczni.

Świadome oddychanie pozwala wyciszyć gonitwę myśli i wprowadzić ciało w stan relaksu, co z kolei uruchamia pracę układu przywspółczulnego, odpowiedzialnego za wszelkie procesy regeneracyjne i samonaprawcze w służbie przywracania homeostazy.

To bardzo ważne, aby pamiętać o tym, że po każdym większym wysiłku, zwłaszcza tym okupionym stresem, należy się nam porządna dawka regeneracji poprzez relaksację na przykład za pomocą technik oddechowych, masaży, sauny, czy innych metod służących zniwelowaniu napięć. Pięciominutowe zatrzymanie w bezruchu i koncentracja na oddechu to dobry punkt wyjścia. Tak niewiele, a tak wiele daje. W kolejnych artykułach przedstawię jak jeszcze można w naturalny sposób dbać o zdrowie i dobre samopoczucie.

Źródła:
https://www.verywellmind.com/what-is-the-fight-or-flight-response-2795194
http://www.e-histopatologia.pl/choroby-cywilizacyjne/choroby-cywilizacyjne
https://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/uklad-nerwowy/uklad-autonomiczny-wspolczulny-i-przywspolczulny-aa-Q1NC-wJXx-uV1c.html

Autor

- kierownik działu "Dbam o zdrowie" w Gazecie Bałtyckiej, www.hollistic.pl