Norweskiego spadochroniarza o mało co nie zabił meteoryt | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 14.04.2014

Norweskiego spadochroniarza o mało co nie zabił meteoryt

Latem 2012 roku wraz z kolegami z klubu spadochroniarzy w Oslo skoczył z małego samolotu lecącego nad miastem Hedmark w Norwegii. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że tuż przed skoczkiem przeleciał meteoryt.

Helstrup

Spadochroniarz przyznał później, że wiedział, iż coś poszło nie tak. Zauważył obiekt, który przeleciał obok niego, ale nie był w stanie określić, co to było… Natychmiast po pomyślnym wylądowaniu poprosił o film ze skoku, na którym wyraźnie widać, że tylko kilka metrów od niego przeleciało coś jakby duży kamień. Aby wyjaśnić, co to było, Hestrup wysłał wideo do Muzeum Nauk Przyrodniczych w Oslo. Specjaliści bez trudu zidentyfikowali, że był to meteoryt. Zatem Andres Helstrup może się nazwać podwójnym szczęściarzem, ponieważ po pierwsze: jest jedynym na świecie spadochroniarzem, który widział upadek wygasłego meteorytu w atmosferze ziemskiej, pod drugie: uniknął zderzenia z nim…

Andres potwierdza, że cieszy się, że żyje, naukowcy uważają, że ma niesamowite szczęście.

– Przeżyć to raz – jest lepsze niż wygrana na loterii trzy razy z rzędu – powiedział geolog .

Meteorytu nie znaleziono, trwają jego poszukiwania. Naukowcy mają nadzieję, że do pomocy ruszą okoliczni mieszkańcy. Po odnalezieniu meteoryt zostanie umieszczony w Muzeum Geologicznym w Oslo.

Źródło: KP


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- Gazeta Bałtycka

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika