„Zielone ludziki” na Krymie. Taka taktyka to nic nowego. Przypominamy Operację Orli Szpon | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 4.06.2014

„Zielone ludziki” na Krymie. Taka taktyka to nic nowego. Przypominamy Operację Orli Szpon

Zachodnia część świata z niepokojem spogląda na to, co dzieje się na Ukrainie, krytykując przy tym prezydenta Rosji, który według wielu obserwatorów i ekspertów dokonał wrogiego przejęcia Krymu.

Pozbawione znaków przynależności śmigłowce Sea Stallion użyte w operacji.

Pozbawione znaków przynależności Sea Stallion użyte w operacji. (Fot. Wikipedia)

Wśród wielu istotnych argumentów w dyskusjach na ten temat są też i mniej istotne, aczkolwiek bardzo atrakcyjne dla mediów. Jednym z takich medialnych wątków dotyczących Krymu jest obecność na półwyspie żołnierzy występujących w mundurach bez dystynkcji i oznaczeń państwa, do którego przynależą, jednocześnie posługujących się sprzętem wojskowym również bez narodowych symboli i oznaczeń. Domyślamy się, że są to żołnierze rosyjscy, ale jednoznacznych dowodów na to nie ma.

Przy tej okazji warto przypomnieć, że taktyka prowadzenia operacji wojskowych przez tzw. „nieznanych sprawców̶;, czy też, jak w przypadku Krymu mówi się o Rosjanach, „zielonych ludzików”, nie jest niczym nowym.

W roku 1980 na terenie Iranu miała miejsce Orli Szpon (Operation Eagle Claw) z udziałem m.in. amerykańskich , którzy także zastosowali podobną taktykę.

Przedsięwzięcie miało na celu uwolnienie 53 zakładników przetrzymywanych w tamtejszej ambasadzie USA. Jednym z elementów akcji było wykorzystanie pozbawionych znaków przynależności śmigłowców Sea Stallion. Plan operacji był skomplikowany, wydaje się, że nawet zbyt skomplikowany, w dodatku jego twórcy nie przewidzieli istotnych okoliczności, które mogły, a w tym przypadku wpłynęły na niepowodzenie przedsięwzięcia.

Jedną z jej przyczyn było wystąpienie burzy piaskowej, która unieruchomiła amerykańskie śmigłowce, których zadaniem było przetransportowanie komandosów z jednostki na miejsce przeprowadzenie działań szturmowych.

Operacja skończyła się spektakularną porażką strony amerykańskiej (dziś można nawet mówić o kompromitacji) i była przyczynkiem do fundamentalnego przebudowania sposobu zarządzania wojskami specjalnymi USA.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- dr n. hum., publicysta i komentator. Twórca niezależnych mediów. Autor analiz dotyczących PR, języka polityki i marketingu politycznego.Twitter: @MichalLange

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika