Kabarety na emigracji | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 15.03.2015

Kabarety na emigracji

Polska scena kabaretowa wydaje się kwitnąć ostatnimi czasy. Ale, jak to zwykle bywa, w okresie przesytu i nadmiaru, lwia część tych prezentacji nie wzbija się ponad poziom humoru ludycznego, adresowanego do widowni o niskich gustach czy wręcz gawiedzi, którą satysfakcjonują proste, dosadne gagi – czemu daje wyraz co chwilę rżeniem aprobaty w stylu sitcomów.

tusk-kabaret

Jak komentują internauci: „kiedyś było zabawnie, teraz jest wulgarnie”. Za najlepszy kabaret bywa także uważany od jakiegoś czasu … Dla mnie osobiście pierwszym, który zrobił wrażenie swym przekazem, były popisy Jana Pietrzaka, czyli Egida. Klasyka…

Te wczesne kabarety były (prawie wyłącznie) głęboko zaangażowane w kwestie polityczne, podziemne, patriotyzm i trochę patosu. Potem komentowały coraz częściej absurdy życia codziennego. Oczywiście wkrótce pojawiło się ich całe mrowie: , Grzegorz Halama, Grupa MoCarta, Paranienormalni, Limo, Mumio, Neo-nówka, Ani mru-mru… Kabarety jeżdżą oczywiście w trasy także po skupiskach polskiej emigracji – w niezłej formie:

Ale najbardziej lubiłem ten Olgi Lipińskiej, który był przez lata prawie doskonałym, choć krzywym, zwierciadłem życia III Rzeczpospolitej i czułym barometrem nastrojów społecznych: wysoki poziom, „ludowe” pieśni i tańce a w nich jakże udane niebanalne dialogi, celne i przezabawne riposty, świetna choreografia plus zawsze jakaś niepokorna puenta, morał…

Mimo iż wiele śmiesznych i świeżych produkcji pojawiło się później, tamten kabaret był dla mnie czymś wyjątkowym, na tle konkurencji zawsze odcinał się jasno i wyraźnie.

Potem nastąpiła – dla mnie – jakby przerwa, natomiast w czasie mej brytyjskiej emigracji zacząłem fascynować się nieco występami tamtejszych komików, odkryłem m.in. satyryczny Have i got news for you (), lub Frankie Boyle, bo sporo na wyspie godnych następców Monty Pythona i Jasia Fasoli…

Produkcję „Pożaru w burdelu” poznałem bardzo niedawno. I urzekli mnie, przyznam się: łączą dobrą tradycję ze współczesnością, jest absurd, pastisz, groteska, ironia i trafione dowcipy. Komentują różne wydarzenia praktycznie na bieżąco. Chwaliła ich Wyborcza i Newsweek. Dla mnie to po prostu świetny mariaż kabaretu z teatrem i musicalem, płynne przełączanie się między różnymi stylami, taka formuła, która może i rodzi złote jaja – dostało się nawet hollywoodzkiemu aktorowi:

Bo w czasach, gdy większość ich konkurencji zeszła na poziom fast foodu dla proli, tutaj jest cięty humor, gorzki śmiech i klimaty autentycznej pasji twórczej, rozwoju oraz kreowania rozrywki niepoprawnej, przez inteligentnych dla inteligentnych i sfrustrowanych, oryginalnie i w dobrym opakowaniu profesjonalizmu. Bardzo pozytywne zaskoczenie „na plus”.

Warto by pojawili się w polskim Londynie, Dublinie, Madrycie albo Paryżu! Trzymam kciuki za ich burdel, upsss… za Pożar, za ten kabaret mocno warszawski, a nawet nieco mieszczański. Dobry, bo polski… (zrobiłem się chyba sentymentalno-patriotyczny bardziej na tej emigracji).

Ale szczery śmiech nigdy z mody na nie wychodzi, zwłaszcza w naszych popapranych jakże czasach.

Dziękuję za częste masaże przepony, doktorze Fak i ferajno!


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

- korespondent z Francji, autor bloga: http://znadsrodziemnego.wordpress.com

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>



Moto Replika