Zalany Gdańsk. Mieszkańcy winią władze miasta i prezydenta Adamowicza | Gazeta Bałtycka
Opublikowano: 9.07.2012

Gdańsk pod wodą. Recydywa władz miasta.

Centrum Gdańska. Krótkie, intensywne opadu deszczu. Efekt: zalane ulice, zniszczone nowe inwestycje, chodniki, piwnice, garaże. Ogromne straty finansowe. Dziwić może to, że taka sytuacja powtarza się regularnie. Mieszkańcy twierdzą, że to recydywa władz miasta.

Tak wyglądał Gdańsk w 2009 roku. Dziś, pod 3 latach sytuacja w centrum Gdańska wygląda podobnie.

Jesteśmy zalewani

– Prawda, że jesteśmy regularnie zalewani. Zawsze w lipcu – mówi pani Teresa, mieszkająca w bloku przy ul. Kartuskiej. – Coś jest nie tak. Od kilkunastu lat nic się nie zmienia, a nawet więcej. Jest coraz gorzej. Jak zacznie padać, nie można się ruszyć z domu. To normalne?

Tym razem zalana została także nowa, niedawno oddana do użytku ulica Słowackiego, która już wymaga napraw.

Woda powinna być odprowadzana

W tym miejscu powstaje pytanie, czy owa inwestycja była zrealizowana zgodnie ze sztuką inżynierską? Inwestycja drogowa powinna przecież być tak projektowana, aby nadmiar wody był skutecznie odprowadzany. Tymczasem zarówno w przypadku nowej Słowackiego, jak i Nowych Ogrodów i wielu innych gdańskich ulic – takiego odprowadzania wody nie ma.

Mieszkańcy miasta skarżą się, że ulice w centrum Gdańska zalewane są regularnie.

Spójrzmy jak wyglądała okolica gdańskiego magistratu w 2009 roku:

Dziś, w 2012 roku, sytuacja niestety wygląda podobnie.

  • Dlaczego tak się dzieje?
  • Dlaczego Gdańsk jest regularnie zalewany?
  • Dlaczego odpowiedzialni za miejską infrastrukturę, przez lata niczego się nie nauczyli?
  • Czy nie ma możliwości przeciwstawienia się skutkom intensywnych opadów deszczu, czy też podtopienia, jakich jesteśmy świadkami, to efekt błędów projektowych wynikających np. z wyboru najgorszej oferty wykonawczej?
To normalne opady

– Wiadomo chyba w jakim klimacie mieszkamy i wiadomo też, że czasem opady deszczu, zwłaszcza w miesiącach letnich, są trochę intensywniejsze. Nie są to jednak tak wielkie opady, którym nie można by przeciwdziałać – komentuje w mailu do Gazety Bałtyckiej internautka Ir_Moto.

„Eksperci” z politycznego nadania

Mieszkańcy zaczynają jednak dostrzegać przede wszystkim zaniedbania właścicieli terenów.

– Albo kanały deszczowe są niedrożne, nieoczyszczone i wówczas mamy do czynienia z rażącymi zaniedbaniami właściciela i zarządcy danego terenu, albo cała tzw. infrastruktura deszczowa jest źle zaprojektowana łącznie z ilością i powierzchnią zbiorników retencyjnych. Wówczas należy ją albo zbudować od nowa albo przebudować – mówi Stanisław Tarasiewicz, inżynier budowlany z Gdyni. – Sytuacja, jaką widzieliśmy i jaka się w miarę regularnie powtarza, nie jest normalna. Cywilizowany, rozwinięty świat już dawno poradził sobie z tym problemem. Tam plany opracowują i realizują specjaliści, eksperci. U nas amatorzy. Najczęściej z politycznego nadania. No i mamy tragiczne tego efekty.

Miasto Gdańsk realizuje nowe inwestycje, w tym inwestycje drogowe, natomiast nie przebudowuje się tego, co już istnieje, pod kątem np. skutecznego odprowadzania wody.

Tego typu podejście powoduje przede wszystkim ogromne straty finansowe zarówno po stronie miasta, które będzie musiało naprawiać to, co zostało przez wodę zniszczone – tory tramwajowe, chodniki, jak i mieszkańców, którym zalano piwnice, samochody, garaże.

Czas w końcu powiedzieć NIE!

– Czas już wreszcie powiedzieć NIE temu, w jaki sposób my mieszkańcy Gdańska, jesteśmy traktowani – pisze w liście do Gazety Bałtyckiej pan Henryk. – Nie może być tak, że cokolwiek się złego dzieje, na wszystko się zgadzamy i przytakujemy. Zalewa nas – jest w porządku. Drogi są dziurawe – jest w porządku. Inwestycja nieprzydatne – jest w porządku. Podatki coraz wyższe – jest w porządku. NIE! Obywatele muszą zacząć głośno wyrażać swój sprzeciw wobec niekompetencji władzy, która żyje z naszych podatków. Jako mieszkaniec Gdańska żądam od prezydenta Adamowicza skutecznego załatwienia problemu regularnych podtopień i zalanych ulic. To jest bardzo ważna sprawa! Nie można czekać do następnego lipca i jeszcze następnego a później powiedzieć, że nie ma pieniędzy. Trzeba już zacząć działać, żeby za rok tego problemu nie było. Panie Adamowicz. To jest pański obowiązek!

w 2001 roku

– Jak się na tym znam, to gdyby dziś była podobna powódź, skończyłoby się podobnie jak 11 lat temu – mówi jeden z mieszkańców Gdańska, który ucierpiał podczas powodzi w 2001 roku. – Do dziś uważamy, że gdyby prezydent miasta był rozsądny i dbał o drożność kanałów odprowadzających wodę, do takiej tragedii by nie doszło. Wciąż ja, jak i wielu poszkodowanych, mamy do niego o to ogromny żal. Dziś patrzę na to, co dzieje się, gdy spadnie bardziej intensywny deszcz. I wiem na sto procent, że prezydenta miasta w ogóle nie obchodzi, co się dzieje z mieszkańcami. To co robi miasto w związku z wodą i podtopieniami to recydywa. A to, że nie ma tragedii takiej jak 11 lat temu, to tylko dzięki Bogu i szczęściu, jakie póki co jeszcze mamy.

Przypomnijmy. Największa od lat powódź w Gdańsku miała miejsce w lipcu 2001 roku.

Jak czytamy w oficjalnym komunikacie władz miasta:
Wody deszczowe z nurtem lokalnych potoków spłynęły do Kanału Raduni mającego maksymalną przepustowość do 25m3/sek. Na skutek ulewy Kanał musiał przejąć przepływ około pięć razy większy, czyli 125m3/sek. Nadwyżka wody przelała się na tereny przyległe – depresyjne. Do przelania doszło w pięciu miejscach:

  • Rejon ul. Małomiejskiej / Serbskiej
  • Rejon ul. Gościnnej
  • Rejon ul. Niegowskiej
  • Trakt Św. Wojciecha 417
  • Trakt Św. Wojciecha 450

Przelew wód spowodował zalanie terenów zabudowanych w dzielnicach Św. Wojciech, Lipce, Orunia i Niegowo. Przerwana została komunikacja na drodze krajowej Nr 1 oraz poważnie zagrożona została linia kolejowa relacji Gdańsk – Tczew, tj. główny szlak kolejowy łączący Port i aglomerację Trójmiasta z pozostałą częścią kraju.

Na Potoku Strzyża nastąpiło przerwanie wału zbiornika retencyjnego „Srebrzysko”, co spowodowało lokalną powódź w odcinku środkowym potoku wzdłuż ul. Słowackiego (odcinek Potokowa – Grunwaldzka).
W sumie na skutek powodzi straty w infrastrukturze miasta zostały oszacowane na około 200 mln zł nie licząc strat poniesionych przez ludność. Powodzią dotkniętych zostało około 300 rodzin, a około 5 tys. osób otrzymało „kartę powodzianina” uprawniającą do otrzymania pomocy socjalnej.

Pieniądze wydane, a jaki efekt?

Miasto Gdańsk dziś chwali się, że na inwestycje przeciwpowodziowe w latach 2001-2010 wydało w sumie 150 mln zł. Czy jednak jest tego jakiś realny efekt?

Będziemy to sprawdzać, ponieważ nie suma wydanych pieniędzy się tu liczy, a realne korzyści dla mieszkańców Gdańska oraz ich bezpieczeństwo.


Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Waldemar Brzoza

- dziennikarz, fotoreporter, podróżnik.

Wyświetlono 3 komentarze
Napisano
  1. Karol pisze:

    Mam pytanie. Kogo w tej sprawie aresztowano? Jakie zapadły wyroki?

  2. Gdańszczanin pisze:

    Panie Brzoza, no niech Pan będzie poważny. Przecież Trasa Słowackiego jest jeszcze nie skończona. Niech Pan napiszę swoje oskarżenia kiedy będzie ukończona i kiedy zbiornik „Srebrniki” przejmie wodę opadową z potoku Strzyża. Lokalne podtopienia to problem wszystkich miast (tydzień temu dużo bardziej ucierpiała Gdynia). klimatolodzy powtarzają, iż trzeba się do nowych warunków przyzwyczaić. deszcz „nawalny” będzie się coraz częściej powtarzał. Gdyby nie inwestycje miasta od 11 lat pewnie nie raz mielibyśmy powtórkę lipca 2001.

    • Waldemar Brzoza Waldemar Brzoza pisze:

      Tekst jest jak najbardziej poważny. Ludzie, którzy potracili samochody, meble na skutek powodzi mówią o tym bardzo poważnie. Proszę mi wierzyć. I wcale nie jest im do śmiechu. To oni przede wszystkim oskarżają miasto. Poza tym tekst nie dotyczy tylko Słowackiego. Proszę obejrzeć filmik i zobaczyć jak wyglądały ulicy wokół UM Gdańsk w 2009 roku!

      Argument pt. w każdym mieści są podtopienie jest nieprawdziwy. To po pierwsze. Po drugie nie tłumaczy złego planowania i złej realizacji inwestycji.

      Uważa Pan, że należy się na to godzić i nic nie mówić? A może lepiej głośno mówić i wymuszać w ten sposób profesjonalizację działań władz?

      Co Pan o tym myśli?

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>