Opublikowano: 27.11.2013

Antoni Styrczula: Nie płacz… Ewka?

Żony polityków pełnią bardzo ważną rolę w budowaniu ich wizerunku. Zwłaszcza w dobie „cywilizacji obrazu” w jakiej dziś żyjemy.

Antoni Styrczula: Nie płacz… Ewka?

Nic lepiej nie pozyskuje sympatii wyborców jak zdjęcie polityka w rodzinnym wianuszku lub w ogrodzie np. z grabiami albo w gustownym kombinezonie na narciarskim stoku. Takie zdjęcie lub film to wyraźny przekaz – „swój chłop jestem i znam wasze radości i troski”.

Bywa też, że żona polityka jak np. lub , realizują działalność charytatywną albo patronują ważnym kampaniom społecznym, przyczyniając się pośrednio do wzrostu popularności swych małżonków.

Gorzej jednak, kiedy chcą ocieplić wizerunek męża, zdradzając zbyt wiele intymnych lub pikantnych szczegółów z ich wzajemnego pożycia. Ocierają się wtedy o granice śmieszności lub infantylizmu, wywołując na twarzach widzów albo czytelników, uśmiech politowania. Skutek takich wywiadów bywa odwrotny od zamierzonego. Zwłaszcza w okolicznościach, kiedy opozycja i spora część społeczeństwa nie zostawia na małżonku suchej nitki za np. wzrastające bezrobocie, dramatyczne kolejki do lekarzy, korupcję w rządzie itp.

Antoni Styrczula: Nie płacz… Ewka?Co może bowiem czuć bezrobotny z Suwałk lub chory na raka pacjent, dla którego w tym roku zabrakło leków na podtrzymanie kuracji, kiedy słyszy z ust Małgorzaty Tusk w programie Moniki Olejnik , że małżonek-premier „płacze czasami bezsensownie, oglądając z córką, albo mecze jak nasi wygrywają”?

Myślę, że może wtedy szlag go trafić albo ochota na rzucenie jakimś ciężkim przedmiotem w ekran telewizora. Co go bowiem obchodzą „krokodyle łzy” Donalda Tuska, po wygranej polskiej reprezentacji z drużyną San Marino czy Watykanu, kiedy nie ma co do garnka włożyć albo wtedy kiedy myśl, że zabrakło leków, wywołuje paraliżujący strach przed śmiercią?

Jak mawia młodzież – „Gucio”. I dobrze dla premiera i PO, jeśli to będzie jedyna, chwilowa reakcja sporej części widzów, a nie myśl – „tu mi kaktus wyrośnie, jeśli na was jeszcze raz zagłosuję”.

Nie wiem, kto doradził pani Małgorzacie Tusk udział w tym programie. Nie wiem, kto ją do tej rozmowy przygotowywał. Wiem natomiast jedno, odwalił „fuszerkę”. Co było aż nadto widać i słychać. Ale jak śpiewał „Prefect” – „nie płacz Ewka, bo tu miejsca brak na twoje babskie łzy”. Premiera też.

VN:F [1.9.22_1171]
OCEŃ ARTYKUŁ
Wynik: 10.0/10 (wszystkich: 2)
: Nie płacz… Ewka?, 10.0 out of 10 based on 2 ratings
Polub Gazetę Bałtycką na Facebooku:

Autor

Antoni Styrczula

- opinii publicznej kojarzy się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuje się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jest ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuje. Przede wszystkim do Azji.

Dodaj komentarz

XHTML: Można użyć znaczników html: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>